Samouleczenie typu flash

W niemocy duchowej zaległam po północy napisawszy wcześniej kilka zdań o francuskich gościach. Następnie usunęłam wpis z Portalu skazując się na rozterki ... właściwie nie wiadomo jakie.

Rano odbyłam rutynowe zakupy i... nastąpiło odrodzenie myśli. Główny organ pompujący krew w organizm zaopatrzył moją duszę i mózg we fluidy optymizmu.

Za jaką przyczyną? Otóż jako przyszywana psia ciocia odbyłam seans dogoterapii w sklepie zoologicznym przy ul. Lompy (zdjęcie 1 – odbiór kreatywnych fluidów poprzez ściskanie pieska). Później wdarłszy się do sklepu warzywno-owocowego wyniosłam z niego kilkanaście nieekologicznie plastikowych torebek z zieleniną i „owocowiną”, której konsumpcję natychmiast rozpoczęłam (zdjęcie 2 – samochody mojej ekipy ochroniarskiej obstawiają zaplecze sklepu). I ... tu ekstatyczne doznanie czyli kolejny zabieg psycho-terapeutyczny w wykonaniu pani Justynki w saloniku fryzjerskim „Agata” (zdjęcie 3 – tylko kobieta tak odporna jak ja, wytrzyma fotografowanie jej u fryzjera).

Z powyższych powodów jestem w moim pamiętniku ponownie i na dodatek załączam wycofany wcześniej wpis nocny.

PS. Jednak czasem znajduję coś niekoniecznie zabawnego (zdjęcie 4). Dziękuję właścicielowi psa za sympatyczną rozmowę.

.....................................................................................................................

SPOTKANIA, MIJANIA...
Wpis z 14.09.07 godz. nocna

Mericourt chętnie ekspediuje swych mieszkańców do Tarnowskich Gór dla zacieśnienia więzi kulturalno-sportowo-artystycznych. Znacząca liczebnie grupa dzieci, młodzieży i dorosłych wtopiła się w tłum bawiący się na płycie rynku oraz najechała wnętrza lokali tarnogórskich. No, może z wyjątkiem dwóch panów, którym nie udało się wtopić – wyróżniali się bowiem gabarytami. Ich poczucie humoru i umiejętności towarzyskie znalazły akceptację u tych, którzy się z nimi zetknęli a rekompensowały wszystkim trudność w porozumiewaniu się. Życzę wszystkim gościom zadowolenia z zabaw gwarkowskich i zakochania się w ...Tarnowskich Górach.

Czy byliście na koncercie charytatywnym i aukcji?


- birety i gronostaje to odzienie dla ojców miasta


- młodzież preferuje do tańca strój motocyklowy


- Kurna Chata zapewniła publiczności gorącą atmosferę


- Radny Sznajder promieniuje gościnnością

Gromady gości wypełniają pozostałe zdjęcia. icon_rolleyes




Za młodzi na ... Za starzy na ...

W 1957 roku tak młodzi, że już marzyli i działali. W 2007 roku nie tak starzy, aby przestać marzyć i nie działać. Ci wspaniali mężczyźni w odświętnych nastrojach i przepełnieni dumą rozpoczęli świętowanie jubileuszu ‘Gwarków” na konferencji w ratuszu. Było podniośle, wzruszająco i górnolotnie.

A na zapleczu przemiła niespodzianka: wspomniane zostały młodzieńcze lata i uczucie sympatii między moją mamusią a panem ... działaczem tarnogórskim.


- znikająca pozostałość po szybie kopalnianym – wycinka drzew a później...


- duet małżeńsko-kronikarski: pp. Kowalscy


- pierwszorzędni local authorities


- otwarcie „Abrahama” Gwarków przez Prezesa SMZT


- media lubią wyróżniać wyróżnianych


- czy medal jest ze szlachetnego kruszcu? - Jan Hahn w radosnym uniesieniu


- prof. Werner Lubos wzruszył się  wyróżnieniem


- kuluary ratują spragnionych - miłujący miasto: pp. Piernikarczyk i Langhamer


- polowa kwatera sztabu logistycznego „Relax”


- paszcza estrady pożre następny kęs techniki


- inauguracja zakupów gwarkowskich dokonana została punktualnie o godz. 12:00 w południe przez blogującą

 icon_wink




Zaczekajcie na gwiazdy

No, no... Aktywność społeczna radnych/samorządowców staje się przed Gwarkami bardziej widoczna, żeby nie rzec uwypuklona, nie tylko w sferze zarządzania ale i „fizyczności”. Pomoc w ustawianiu rusztowań na oświetlenie i reklamy a także wielkiej estrady może być domeną panów ale nad całością czuwa menadżerska damska głowa pani burmistrz.

Uwaga! Plotki o odwołaniu koncertów reinkarnowanych gigantów Kombi i topowej gwiazdy Brodki są głęboko przesadzone. Tony sprzętu instaluje się właśnie na rynku.

Sesja Rady Miasta (1 godz.) a przed nią posiedzenia kilku komisji zbilansowały się w czasie z 10-cio godzinną poprzednią sesją do średniej 5,5 godziny; rachunek czasu przybrał bardziej ludzkie oblicze. Wyrażenie przyjęłam z reklam i nie winę się za to nonsensowne sformułowanie. No bo czy o rachunku da się powiedzieć, że ma jakąkolwiek twarz.

Obecność Posła Głogowskiego wzbogaciła program sesji; zwykle zatrzymuje się on na sesjach co najmniej godzinę, jak zauważyłam. Dzisiaj był zaskakująco krótko z powodu szczupłości programu sesyjnego.

Piwko gwareckie według zapowiedzi zjedzie do grodu gwarków dzisiejszej nocy – amatorzy, koneserzy, degustatorzy, piwosze, zamierzeni i przypadkowi uczestnicy święta z mniejszym i większym obwodem w pasie zdegustują, pokosztują lub zwyczajnie napiją się lub nie. Wolna wasza wola, waćpanowie i waćpanie, byle z rozsądkiem i na zdrowie.

PS. Program Gwarków jest szczelnie wypełniony, zdublowany a nawet potrojony. W jaki sposób można się znaleźć równocześnie np. na występie kabaretu Tarnina i na otwarciu uroczystości (piątek godz 20.00)? Czy są jeszcze jakieś zaproszenia, których nie uda mi się zrealizować? W jak głęboką czarną rozpacz popadnę, gdy z któregoś zrezygnuję?

icon_confused

I tak sobie skromnie, z wysokości ratuszowych okien zapraszam mieszkańców na wspólne święto. Zapraszajcie i Wy gości do naszego miasta. Udanych Dni Tarnogórskich Gwarków!




Nadzieja na lepsze jutro

U dentysty byłam dziś obiektem wiwisekcji bez znieczulenia (podobno 90% pacjentów do zwykłego nawet plombowania pragnie być znieczulonymi). Na fotelu jak elektryczne impulsy docierały do mnie urywane myśli okolicznościowe:
... w obliczu nadchodzących wyborów
... spotka się z poparciem
... zaakceptuje

Bo... Nieoczekiwanie Przewodniczący RM zwołał poza harmonogramem sesję Rady Miejskiej na jutro, dzień 13-ty września. Będzie poświęcona utworzeniu obwodów wyborczych i zmianie w uchwale budżetowej na 2007 rok. Tylko dwa zagadnienia - ważne i na już.

W moim horoskopie znalazłam taki fragment: ”...pamiętaj, że życie nie składa się tylko z pracy i obowiązków. Jest też czas na radość i wypoczynek”. Co do możliwości wypoczynku jestem pewna – jeszcze nie dziś i nie jutro. Niepewność i nadzieja dotyczy radości. Chodzi o Panią Basię, Kierowniczkę Biura Rady Miejskiej. Może domyśli się, że w swoim popielatym w krateczkę, dopasowanym kostiumie zwanym spodnium wygląda rewelacyjnie i założy go na sesję. A gdyby tak jeszcze wysoko upięła włosy... Nadają jej sylwetce monumentalnego, wyrafinowanego wyrazu. Radością dla mnie będzie nie tylko jej widok ale i usłyszenie jej starannie modulowanego głosu. Mam nadzieję, że się domyśli i w ten sposób wprowadzi mnie w stan radość.





O wczorajszej dziewczynie

Kasia, Kasiunia, Kasieńka, Kate, Kathy, Cathy, Catherine, Katia, K a t a r z y n a itd. ple, ple,ple. Jak wiele można o kobiecie powiedzieć, to wiedzą nie tylko dziennikarze ale i plotkarze. Bery, bojki, duperelki, byle ino chycił temacik.

Ze swej logicznej i leksykalnej natury cytat /cytata jest zawsze dosłownym powtórzeniem treści. Fakt jest zawsze autentyczny. Gdy o cytacie powie się, że nie jest dosłowny, to nazwiemy go w najlepszym przypadku plotką. Jednak przekornie powiem: FAKTEM AUTENTYCZNYM jest, że w „Temaciku” tygodnika „Gwarek” CYTAT NIE przedstawił DOSŁOWNIE zawartych w moim blogu treści. „Sprzedałabym / nie sprzedałabym” – zastosowałam tryb przypuszczający. A tryb pewny znalazł się w protokole stosownego posiedzenia komisji RM (patrz: strona tarnogórskiego BIP-u). Inne treści też zostały po części wyczarowane przez podobno „Wiedźmę”.

Przykład nr 1: nie sprzedany pałac w Rybnej – nie rozpadł się dzięki budżetowi miasta, działa kulturalnie też za środki budżetowe. Czy zarabia na siebie działalnością gospodarczą?,
Przykład nr 2: sprzedany tzw. zamek Wrochema – prawie „upadły” działa gospodarczo zarabiając na dalsze remonty i działalność kulturalną . Czy wspiera go budżet miasta?
Przykład nr 3 i dalsze – do uzupełnienia we własnym zakresie. Pozostawiam miejsce.
...........................................................................
.......................................................
...........................................................................
.......................................................

OGŁOSZENIE: sprzedam oryginalną wersję wiadomego bloga - drożej niż wyniosła gaża Pani Kasi (Gwarek to nie Super Express). Kto kupi? Może Pani Kasia? Byłaby okazja do otwarcia znajomości.

PS.
Muzeum zasługuje na okazały, stary (nie w ruinie) budynek w centrum miasta, na piękne otoczenie, na parking dla autokarów wycieczkowych, na obszerną salą ekspozycyjną, na monitoring, na zabezpieczenia ppoż, na odpowiednią wilgotność i temperaturę, na magazyny itd. Jednym słowem zasługuje na dużo pieniędzy.
To miasto... nie, cofam zbyt pejoratywnie brzmiące słówko „to”. Jeszcze raz zacznę: „Moje Miasto” zasługuje na serdeczność i dobre, mądre traktowanie.

...........................................................................
...........................................
Coś świetnego na dobry poranek.

Z historii „Gwarków”
Autor:Jan Hahn

Półwieczne dzieje naszej sztandarowej imprezy podzielić można na trzy części. Pierwsza – najdłużej trwająca, bo niemal 25 lat, wprowadziła nazwę do historii miasta, przydała grodowi sławy i splendoru, stała się jego wizytówką. Mając zapewnioną przychylność (także finansową) władz wojewódzkich ( głównie wojewody Jerzego Ziętka), mogąc bazować na świetnym zespole wizjonerów i sprawnych organizatorów ze Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Tarnogórskiej, impreza ta była przez wiele lat unikatową i wzorcową dla reszty nie tylko regionu, lecz kraju. Formuła imprezy polegająca na udanym połączeniu trzech elementów: barwnego historycznego pokazu (pochód, „skok przez skórę”), atrakcji handlowo-kulinarnej (jarmark), występów artystycznych, przez długi czas była niedoścignionym wzorem. Pod względem atrakcyjności wykonawców i oferowanych na straganach towarów „Gwarki” przebijało jedynie ( o dziesięciolecia późniejsze) święto „Trybuny Robotniczej”.
Druga część historii „Gwarków” to ta, kiedy organizatorem i decydentem były firmy i osoby prywatne: „Gwarki 2000”, „ Woja”, „Relaks”. Obejmuje ona lata 1993-2006. Starszym mieszkańcom kojarzy się ona głównie z próbami rozładowania młodej i nie zawsze trzeźwej publiczności na rynku. Próbę przeniesienia koncertów na stadion „Gwarka” raczej można zaliczyć do nieudanych. Charakterystyczna była impreza w 1993 roku. Takiego nagromadzenia sław w jednym miejscu nie podziwiał Kraków, Poznań i Wrocław! W momencie, kiedy na scenie na rynku Maryla Rodowicz przypominała swoje największe przeboje, w Szkole Muzycznej trwał koncert Orkiestry Kameralnej Agnieszki Duczmal „Amadeus”, w domu kultury występowali najlepsi polscy jazzmani, z Wojciechem Karolakiem i Tomaszem Szukalskim na czele. Na wąziutkim marginesie dodam, że konferansjerami byli Wojciech Mann i Krzysztof Materna. Czy na wieść o tym kulturalna i rozrywkowa Polska (przynajmniej Śląsk) wstrzymała oddech, czy telewizje na wyprzódki prosiły o prawo do transmisji „Gwarków”, a do drzwi naszych przybytków kultury przypuszczano szturmy? Nic podobnego. Na rynku było tak samo jak zawsze pełno, zamknięte zaś pomieszczenia nie powiem, że świeciły pustkami ale też nie wykazywały się kompletami. Ta edycja imprezy dobitnie wykazała, że na wieczorny koncert gwarkowski na rynek zawsze przybędzie podobna liczba i klasa odbiorców, niezależnie, czy będzie to Doda, czy Elektroda. Koncerty kameralne natomiast liczyć mogą głównie na miejscową publiczność, a z tym mogą być problemy.
Od roku 1980 zabrakło „Gwarków” w naszym mieście. Początkowo było to spowodowane stanem przedwojennym, potem już wojennym. Po jego zniesieniu Stowarzyszenie próbowało zachować tradycję, organizując albo pochód bez występów, albo występy bez pochodu. Były to jednak namiastki sławnej imprezy. Zabrakło po prostu środków i wpływowego patrona. Brak ów był jednak na tyle dotkliwy, że organizacja regionalna Związek Górnośląski postanowiła zmierzyć się z ambitnym zadaniem i tę lukę w kalendarzu kulturalnym wypełnić. Zrobiła to parokrotnie, za każdym razem inaczej, poszukując optymalnej formuły. Ta część historii „Dni Tarnogórskich Gwarków” (mimo, że pod wieloma względami bardzo interesująca) jest znana najmniej i najrzadziej wspominana. Z dwóch przynajmniej powodów warto ją przypomnieć. Po pierwsze: była to jedyna jak na razie próba zorganizowania przez tzw. czynnik społeczny tak dużego przedsięwzięcia. Bez grosza dotacji, mało, w umowie z gminą, miasto zastrzegało sobie 50% zysków! Po drugie: w roku 1991”Gwarki” trwały dwa tygodnie.
Decyzja taka – podjęta przez komitet organizacyjny, składający się z członków Związku Górnośląskiego i Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Tarnogórskiej była odpowiedzią na postulaty wielu środowisk, by ofertę kulturalną miasta poszerzyć. Do tej pory bowiem było tak, że po „Gwarkach” zbierano gratulacje, podsumowywano i zabierano się do przygotowań następnych. Poza tym nie działo się nic. W 1991 roku „Gwarki” nie ograniczały się tylko do sceny na rynku. Poszczególne tygodnie otwierały pikniki w różnych dzielnicach miasta: pierwszy na kopalni zabytkowej, drugi w Rybnej. Sceną najróżnorodniejszych działań kulturalnych były wszelkie dostępne pomieszczenia: pierwsze prywatne galerie i puby (poza galerią „Inny Śląsk” nieistniejące już Blues Bar i DAB), kino „Światowid” (koncert Stanisława Sojki), kino „Europa” (przegląd filmów o tematyce śląskiej Antoniego Halora, pierwszy pokaz filmu fabularnego o Tarnowskich Górach „Na krańcach królestwa”, prapremiera światowa filmu „Zakład karny”), dom kultury, sala „Faseru” ( tzw. „Gwarocki” koncert dla miłośników rocka, z „Big Cycem”, „Sztywnym Palem Azji”, „Formacją Nieżywych Schabuff”, „Habakukiem” i innymi), szkoła muzyczna. Oprócz zwiększenia do maksimum ilości miejsc, w których można było obcować z kulturą, staraliśmy się przedstawić jak najszerszy wachlarz działań i dokonań artystycznych i kulturowych. Obok więc przedstawionych wyżej projekcji filmowych był spektakl teatralny („Wesele na Górnym Śląsku” J.Ligonia), wystawy obrazów konkurowały z ceramiką artystyczną, oprócz dzieł artystów plastyków podziwiać mogliśmy malarstwo dziecięce (w tym na asfalcie), wypiek chleba, bicie monet, popisy połykacza ognia, płukanie galeny. Na Rynku pieśń chóralna ( Profesor Stuligrosz i „Poznańskie Słowiki”) przeplatała się z ostrymi dźwiękami „Dżemu” z Ryszardem Riedlem i gitarzystów „Perfektu” – Andrzeja Urnego i Jerzego Kawalca, śląskie pieśniczki kabaretu „Antyki” i „Piekarskich Klachul” konkurowały z bigbandem z Ukrainy. Miłośnicy folkloru mieli niebywałą okazję podziwiać zespoły z Tajwanu, Jugosławii, Wysp Kanaryjskich.

Autor: Jan Hahn

Ciąg dalszy (chyba) nastąpi - mój przypisek



icon_mrgreen


Dożynki ledwo dyszące.

Chłopaki, na nic wasze mrzonki o obściskiwaniu lal za namiotami. Dziewczyny, nic z waszych marzeń o pomiętej bluzeczce. W zamian za to w najlepszym razie dzisiejszy deszcz może skojarzyć się wam z wodnymi igraszkami.

Igraszką dla deszczu i wiatru były dziś parasole, namioty, śmietniki dożynkowe – powywalane, podarte, porozrzucane. Żywioły zadrwiły z organizatorów imprezy i źle obeszły się z niedoszłymi konsumentami napitku chmielowego i zakąsek zgrillowanych do zwęglenia.

Jeszcze w atmosferze pozytywnej nadziei pełny opanowania przemówił do niedoszłych zabawowiczów Pan Piotr Szczęsny – Przewodniczący Rady Miasta i zarazem mieszkaniec Bobrownik. Przywitanie było ciepłe i od serca pomimo wiszących nad nim chmur. Burmistrz Arkadiusz Czech z wręczonym bochnem chleba też uczcił doroczne święto formalnymi słowy o wydźwieku radosnym i przyjaznym.

Później oficjałowie i inni zaproszeni (lub wproszeni) zaczęli się rozchodzić gdzie bądź w oczekiwaniu zmiłowania niebios i poprawy pogody. Jedni spędzą ten czas racząc się wychłodzonymi naturalnie niską temperaturą napojami, drudzy rozglądając się za miłością od pierwszego wejrzenia (chociażby trwała tylko dzisiejsze popołudnie) a jeszcze inni przygadując ze znajomkami pozostali na pobitewnym placu.

Gołembiorzom ptoki sie udały, trza to pedzieć.




Dziękczynienie

W kościele w Bobrownikach w czasie obrzędów religijnych, chociaż bywam tam zaledwie kilka razy w roku, czuję atmosferę kościołów mojego dzieciństwa. Dzisiejsza msza dziękczynna z okazji tegorocznych Dożynek Miejskich była barwna kolorami dziecięcych ubrań, złota ornamentami ścian, pachnąca kadzidłem i rozświetlona wszystkimi kandelabrami. Trzy żywioły współbrzmiały w czasie uroczystego Te Deum – uniesiony śpiew wiernych, metaliczny rzadko słyszany huk orkiestry dętej i para małych dzwonków w rękach ministranta ( pozostałych 15 ministrantów zazdrościło mu z pewnością tego wyróżnienia).

W czasie „śląskiego korowodu” wokół ołtarza z ofiarą w dłoniach szli w ciemnych odświętnych garniturach przedstawiciele władz miejskich i powiatowych, radni, urzędnicy, mieszkańcy dzielnicy – powaga i spokój wyprostowanych postaci potwierdzały doniosłość przeżywanych przez wszystkich chwil dziękczynienia za tegoroczne plony. Ciebie, Boże, wielbimy! Tobie, Boże, dziękujemy!

Ci sami wierni i uczestnicy mszy radować się będą z innymi w czasie popołudniowej imprezy dożynkowej według chęci, gustu, harmonogramu. Wesołej zabawy!




strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |