Dzieci! Do łóżka! Czas spać!


Dane ponad 10 200 dzieci w Wielkiej Brytanii zostały przeanalizowane przez naukowców  w celu określenia wpływu nieregularnych pór snu na zaburzenia zachowania u dzieci.

Analizie poddano dane dzieci w wieku 3, 5 i 7 lat pod kątem nawyków spania i porównywano z zachowaniem dzieci w domu i szkole. Stwierdzono, iż dzieci sypiające w nieregularnych porach doby i o zróżnicowanej długości snu miały więcej tzw. problemów behawioralnych niż te, sypiające regularnie. Dodatkowo okazało się, że 20% badanych dzieci (jedno na 5) w wieku zaledwie 3 lat zasypiało w różnych porach.




Lustereczko, powiedz przecie....

„Tarnowskie Góry kultywując rodzime tradycje i świętując rocznice pokazują, z czego słyną;  prawda czy fałsz.” To zdanie mogłoby się być może znaleźć w podtytule trzeciej części przeprowadzonych wczoraj warsztatów z zakresu budowy strategii rozwoju miasta. Kilkoro mieszkańców obecnych ciałem i duchem „wespół w zespół” i ramię w ramię z panem burmistrzem Czechem oraz z grupą pracowników magistratu (liczebnie przewyższającą tę pierwszą grupę) dyskutowało, wnioski wyciągało, kreowało myśl jasną i tę inną. I niech tylko jakiś malkontent znowu coś burknie na temat bezczynności urzędników, to będzie się miał z pyszna!   

Kilkusetletnia tradycja górnicza i nasza kopalnia srebra, wokół której toczyło się zawsze życie gospodarcze i przecież też kulturalne wraz z rozwojem osady a później miasta, to dla większości mieszkańców (nie dla wszystkich, jak się raz po raz okazuje) rozpoznawalna cecha miasta, wyróżniająca je spośród innych miejscowości. A dla obcych? Czy też kopalnia jest turystycznym hitem, number one, rozpoznawalnym walorem Tarnowskich Gór? Posłuchajmy i jednych i drugich a przekonamy się, co w trawie piszczy czyli w tych i tamtych głowach siedzi.

. A co my tu mamy... Są lokale gastronomiczne pretendujące do miana galerii artystycznych (chwała właścicielom za to!) ale nie ma, jak to się powiada, GALERII „całą gębą”, galerii sztuki współczesnej, o której marzy m.in. profesor Werner Lubos i nie tylko on. A mamy w TG szkoły artystyczne (muzyczna i plastyczną). Nie ma odpowiedniej powierzchni wystawienniczej muzeum tarnogórskie, które gromadząc cenne eksponaty nie wystawia ich z jej braku na widok publiczny, co mocno ciąży pani dyrektor Zofii Krzykowskiej od dawna, także w 55 roku istnienia tej gminnej placówki kultury powołanej do istnienia przez społeczników i wizjonerów, miłośników Tarnowskich Gór.

I coś jeszcze - stawiamy na kulturę fizyczną. Nasze miasto „sportem stoi”, chociaż basen, boiska, orliki czy hala sportowa w budowie miasta sportu z niego nie czynią wylęgarni super talentów sportowych ani mistrzów z wysokiej półki. Przynajmniej na razie.  Te wymienione sportowe udogodnienia nie są też niczym wyróżniającym nasze miasto spośród innych okolicznych. Nie są niczym wyjątkowym. Dobrze, że są ale to standard we współczesnych miejskich a nawet wiejskich strukturach. No a w obliczu ponad 450 lat tradycji górnictwa kruszców, węgla, rud żelaza, hutnictwa, sport tarnogórski mocno blednie. Dla gościa czy turysty nie jest niczym nadzwyczajnym.  

Mówiono o lokalnej a już przecież o zasięgu regionalnym imprezie, jaką są Dni Gwarków. Wiadomo szeroko o Sztolni Czarnego Pstrąga. Brakuje w tej grupie rozpoznawalnych obiektów terenów naziemnych - dawnych pól górniczych, kamieniołomu Blachówka, starego miasta i parku repeckiego - w GCR-rze.

Powiedziano, że Tarnowskie Góry to nie Kraków - oczywista oczywistość. Ale i tu i tam można spędzić więcej niz jeden dzień, można zostać 3 dni w Krakowie albo 3 dni w powiecie tarnogórskim. A na 7 dni?




TERAZ JA! Powrót do przeszłości.

Ach, co za smakowite danie! A ten przepis! Prosty! "Upycham" go w moim blogu, bo w dzisiejszych czasach nie pichcić, to tak jak nie lajkować na Facebooku albo nie wrzucać fotek na Naszą Klasę. Czyli nie istnieć. Naprawdę ... ??? :(

Jajko zmieszać z ½ szklanki osolonej mąki i wyrobić widelcem gęste ciasto, dolewając 3-4 łyżek letniej wody.  
4 pomidory pokroić w grube plastry, oprószyć solą i pieprzem oraz posmarować miazgą z 4 przeciśniętych przez praskę ząbków czosnku. Tak przyprawione plastry obtoczyć w mące, zanurzyć w przygotowanym cieście i smażyć w oleju na złoty kolor.

PS. Współczesne społeczeństwa cywilizowanych krajów zjadają ogromne ilości mięsa a przecież człowiek u zarania swych dziejów, jeszcze gdzieś tam dawno, dawno temu, w raju, był jaroszem.
      

Temat kulinarny przywrócił mi wspomnienie niedawnej mojej obecności w Tarnowie - partnerskim/braterskim "po tarninie" mieście. Wprawdzie krążków pomidorowych w cieście nie zajadałam ale pyszną, powtarzam: pyszną, kawę latte piłam i z biletem pamiątkowym wyszłam. Wcześniej jednak pozostawiłam sympatycznemu młodemu człowiekowi pocztówki z TG jako zachętę do wizyty w naszym mieście. Znajdźcie "Cafe Tramwaj" w przestrzeni wirtualnej i rzeczywistej a w nim ślad Tarnowskich Gór.




Słabe i silne strony - ocena subiektywna

W spotkaniu na temat strategii rozwoju miasta uczestniczyło ok. 40 osób, w tym urzędnicy i samorządowcy, niewielu było tzw. zwykłych mieszkańców. Może to i dobrze, jak powiedział znajomy: ominął was chaos wypowiedzi i „pyskówki”. Trochę jest w tym twierdzeniu racji ale jest i wniosek następujący: bywa, że łatwo organizujemy się w duże grupy w celu wyrażenia protestu, gremialnie i głośno potrafimy się sprzeciwiać, chętnie okazujemy nasze niezadowolenie albo manifestujemy bierny opór. Gorzej, gdy trzeba zmobilizować się w celu rzetelnego dokonania konstruktywnych zmian; wtedy jest nas mniej.
           

Zdjęcie – zgodzić się czy nie zgodzić? Czy nasze miasto w oczach przybysza jest miałkie, mgliste, rozmyte? Brak w nim wyrazistości?  Dobrze byłoby się z dużą uwagą przyjrzeć takiej ocenie „obcego”. Może ma rację...?

PS.
Można odnieść wrażenie, że nie bardzo dokucza mieszkancom chaotyczna zabudowa terenów miejskich i gospodarczych zarówno tych nowych jak i w obszarze starego centrum, wąskie drogi na zabudowywanych nowymi domami terenach uniemożliwiające utworzenie ścieżek rowerowych (a bywa, że i chodników) a także kursowanie środków miejskiej komunikacji publicznej. Zda się, że niewiele waży stale rosnąca liczba samochodów osobowych i przy tym niezmiennie brak parkingów dla nich i dla przybywających autokarów turystycznych. 




Przywołanie: "Helo, helo, Helenko!"

Za przyczyną opublikowanego w tygodniku „Gwarek” pod koniec października artykułu powrócił do mnie temat Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk”. Powrócił w kilku aspektach.

1.      Rodzinnym – jedna z moich ciotek w czasach swej młodości z racji swego talentu śpiewaczego została zaangażowana do pracy w zespole w wyniku pierwszego dokonywanego wówczas, w 1952 r., naboru (obecnie powiedzielibyśmy "castingu"). Tak, tak! "Śląsk" wszedł już w siódmy krzyżyk swego istnienia!

2.      Uroczystym – jak zwykle to bywa ku końcowi roku kalendarzowego następuje „wysyp” wyróżnień, nagród, honorów. I tak jak nasz tygodnik poinformował, odbyła się uroczystość nadania śląskiemu „Śląskowi” kolejnej nagrody.

3.      Nostalgicznym – nie wiem, czy podczas uroczystości przekazywania nagrody na ręce obecnego dyrektora wspomniano wieloletnią pracę dyrektorską i artystyczną Stanisława Hadyny (o tym „Gwarek” nie doniósł), kompozytora, muzykologa, dyrygenta, pisarza itd. Dość, że na początku listopada, jeszcze w bliskości minionych dni przywoływania w pamięci zmarłych, przypomnę pieśni jego autorstwa jak „Starzika”, „Karolinkę”, „Gdybym to ja miała”.

           

Zdjęcie - "Pyk, pyk, pyk z fajeczki". na ławeczce obok dyrektora Hadyny popatrującego z ciekawością i gościnną życzliwością na przybywających do koszęcińskiego parku gości zasiadają niejednokrotnie ci z pierwszych stron gazet, VIP-y, politycy, celebryci, biznesmeni, artyści ale i spacerowicze, mieszkańcy z pobliskich miejscowości. Jako i ja uczyniłam, zasiadłszy obok niego i ścisnąwszy jego artystyczną i menadżerską dłoń. A oblicze jego pozostało łagodne a wzrok przyjazny.




Światło i ludzie jesienią.

Pomimo tego, iż minęły już najbardziej rozświetlone noce listopadowe, to pociągnę w blogu wątek światła. W kierunku paliwa. I rynku. I posągu-figury. I osoby, która odeszła a jednak została zapamiętana. Oto Jan Józef Ignacy Łukasiewicz a właściwie forma jego upamiętnienia czyli rodzaj pomnika. Chemik, farmaceuta, przedsiębiorca, rewolucjonista, społecznik, działacz niepodległościowy, szlachcic i wynalazca lampy naftowej.

           


 Na pozbawionym ogródków kawiarnianych, zwykłych w miastach o charakterze turystycznym, przestrzennym rynku, przed dwoma laty wyremontowanym za ponad 10 milionów złotych, z boczku, na ławeczce „usadzono” postać Łukasiewicza z lampą naftową w ręce. „Twardy” a jednak życzliwie wyglądający mężczyzna nie odsuwa się ani nie odchodzi, gdy ktoś z odwiedzających miasto lub mieszkaniec zechce usiąść obok, dotknąć jego dłoni, objąć ramieniem jego ramiona albo przytulić policzek do jego twarzy. W Tarnowskich Górach takiego Łukasiewicza nie ma. Rynek oczywiscie jest na swoim miejscu. .
           




Dwa dni, jedna noc ...


Podczas dwóch najbliższych listopadowych dni spotykać będziemy ludzi, swoich krewnych i znajomych w miejscach, do których już trafili wcześniej inni nasi krewni i znajomi. A dzielić będzie te dwa dni noc rozświetlona światłami tak jasnymi, jakie nie palą się żadnej innej nocy w roku.

           
       
Zdjęcie - "szczątki" synagogi w Tarnowie czyli fragmenty bimy, która tkwi w miejscu dawnego/niedawnego getta. Otaczają ją każdej nocy światła reflektorów i światła okien okolicznych kamienic. Nie są tak gorące jak płomyki świec, które zostaną zapalone na cmentarzach w Dniu Wszystkich Świętych i w Dniu Zadusznym ale przywołują jak one wspomnienie tych, którzy odeszli. 

...
Niech Ona będzie nam
jak pociąg, dawnego PKP
co zamazany rozkład jazdy ma
a to nie szkodzi, bo i tak
przychodzi kiedy chce.

(fragment wiersza Andrzeja Poniedzielskiego)

          



strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |