Czy Polacy leczą alergie?

Alergia i występujące za jej przyczyną choroby układu oddechowego jest przypadłością około 15 milionów Polaków, z których większość nie podejmuje leczenia lub przyjmuje leki jedynie doraźnie zwalczające jej objawy. Powodem tego jest prawdopodobnie niewielka świadomość rodaków na temat alergii, dlatego niejednokrotnie myla ją z innymi schorzeniami np. z infekcjami wirusowymi.  Z alergii można się wyleczyć, ale, jak podają alergolodzy, chorzy częściej przyjmują leki objawowe zamiast odczulających.




Krótka informacja na temat strat fizycznych i uczuciowych

Nieznany sprawca skradł części mojego mienia w okolicznościach  niemożliwych do precyzyjnego ustalenia. Na moją szkodę skutecznie dokonał zaboru flagi Tarnowskich Gór a konkretnie emblematu-naklejki umieszczonego obok polskiej flagi narodowej na lewej bocznej tylnej szybie mojego auta. Byłam z nią mocno emocjonalnie związana! Prawej szyby zaborcza ręka złodzieja nie dotknęła – nadal tkwią na niej barwy polskie-  biała i czerwona, oraz miejskie - biała, czarna, żółta.

I nie wiem, czy cieszyć się, czy smucić. Interpretacja tego incydentu jest trudna, doprawdy, jakie były intencje, jaki cel.  Co było istotne dla sprawcy: wybór barw miejskich ponad narodowymi, może strona lewa albo prawa (jak w polityce), albo dzień wakacyjnego tygodnia? Czy na jego decyzję mógł mieć wpływ smak zjedzonego chłodnika z buraczków czy wyczuwalny słodki zapach kwitnących lip?   




Architektoniczny serial miejski

- Czy podoba się pani ta wystawa? - zapytałam sympatyczną dziewczynę,  stojącą przed
sztalugami, które wystawiono przy wejściu głównym do ratusza.
- Tak, to bardzo interesujące - odparła z wyraźnie nie kłamaną szczerością.
Jednak nie tylko my oglądałyśmy  te obiekty nie często zauważane, bo na pozór zwyczajne. Wystawa pt: "Dom śląski" to szereg plansz z fotografiami, rysunkami technicznymi oraz opisami budynków z Tarnowskich Gór wykonanych dla Urzędu Miasta przez Politechnikę Gliwicką. Całkiem udana.

           

W tym miejscu oraz w holu TCK sztalugi przyciągają uwagę mieszkańców oraz przyjezdnych - dobrze wiem, bo rozmawiam z jednymi i drugimi

Przypominam sobie, że jakieś 5 lat temu pojawił się (być może pierwowzór obecnego) projekt autorstwa Marka Wojcika. Autor wyszperał w archiwach oryginalne plany budynków, ryciny, zdjęcia, które połączył z współczesnymi fotografiami kamienic z tarnogórskiej starówki. I pamiętam nawet tytuł: "Starych kamieniczek czar" opublikowany na stronie internetowej Urzędu Miasta oraz w czasopiśmie historycznym "Montes Tarnovicensis". Szkoda, że tamten ciekawy cykl ze strony www miasta zniknął; szczęśliwie znaleźć go można nadal na www.montes.pl,  A przecież było się czym chwalić, a na dodatek autor to ówczesny tutejszy urzędnik. Zresztą dobra byłaby to para tematów: miejscowe kamienice czynszowe oraz takież domy jednorodzinne.

Również we wspomnianym wyżej "Montes Tarnovicensis" publikowane są już chyba od ponad roku artykuły, w których Ryszard Bednarczyk i Paweł Bednarek opisują miejscowe wille okresu międzywojnia (i wcześniejsze), ich właścicieli i mieszkańców. Tak więc "Dom śląski" to kolejny w tym architektonicznym "serialu" i być może serialowi przybędzie odcinków. Mam taką nadzieję, gdyż widzę od kilku lat powracającą jakby "modę” na Tarnowskie Góry.

PS. Nieśmiało wyobrażam sobie współpracę miejscowych autorów – pasjonatów miasta oraz jej wynik: książkę z kilkoma rozdziałami - kamienice, wille, domy jednorodzinne, budynki użyteczności publicznej i inne.




Barwy na tle barw.

I znowu zdania będą podzielone. Jednym stojące na płycie rynku taksówki przeszkadzają, innym nie. Podobnie jak w sprawie "Kopuł/y" - dla jednych ten lokal z ogródkiem letnim to rodzaj transparentnego salonu miejskiego pod gołym niebem, inni woleliby widzieć w tym miejscu pustą przestrzeń nad gładką nawierzchnią. A mnie się wydaje, że współczesne taksówki mają taki ... sentymentalny związek z tymi historycznymi, których postój przed pół wiekiem znajdował się nieopodal, bo przy ścianie kościoła ewangelickiego, zaledwie kilkanaście metrów od obecnego.

Chyba niezły pomysł mieli członkowie korporacji "Radio Taxi", ubierając swoje pojazdy w barwy Tarnowskich Gór: żółtą, czarną i białą oraz dodając herb miasta na karoserii. I cóż... Czy widok żółtych taksówek pod powiewającą na maszcie przed ratuszem miejską flagą/banderą budzi pozytywne czy negatywne odczucia? Czy to akcent lokalnego patriotyzmu, wkład w promocję miasta tutejszych taksówkarzy, deklaracja współudziału w tzw. budowę marki TG? Kto zna odpowiedź?
   
     




Letnia tęsknota spożywcza - chłodnik.

Letni sezon w Polsce nie różni się prawie wcale pod względem spożywanego przez rodaków menu od pozostałych pór roku. A przecież znane w dawnej kuchni polskiej i rozpowszechnione zupy owocowe i chłodniki z warzyw, obecnie prawie zupełnie wyginęły niczym gatunki flory i fauny. Co jadamy? Jest zwykle zupa pomidowa, żur, rosół, ogórkowa, barszcz, jarzynowa itp w modyfikacjach przez 365 dni kalendarzowych.
Marzy mi się w środku upalnego dnia chłodnik w porze lunchu na stoliku letniego ogródka. A mam co? Figę z makiem. Znaleźć chłodnik w polskim lokalu, to jak wygrać w totka. Chociaż... nie! Zdarzyło mi się, i to w którejś z tarnogórskich restauracji, w nieodległej przeszłości. Poszukam i tego lata.

A zamiast zupy pomidorowej z makaronem lub ryżem podpowiadam chłodnik-krem z pomidorów na domowy szybki, niemęczący wysoką temperatuą posiłek. Oto najprostszy przepis.
Świeże pomidory bez skórek zmiksować, dodać pół łyżeczki oliwy (u mnie w kuchni jest zwykle olej z pestek winogron), jogurt naturalny albo śmietanę (lub ich mieszankę) dolewać w ilości według gustu i tak, aby otrzymać konsystencję bardzo gęstej śmietany. Przyprawy: sól, pieprz, może być starty ząbek czosnku, posiekany koperek, pół jajka na twardo - wszelkie indywidualne fanaberie dozwolone. Mogą być drobne grzanki z pieczywa razowego (albo innego), może i tarty ser pływający na powierzchni.
Smacznego!




Liczne dowody na działalność ...

Media lokalne i wszechobecny przekaz ustny donoszą, iż taki piękny porządek jaki obecnie w parku panuje, nigdy wcześniej tam nie bywał. Chwalić Boga i kogo się da, kto moc swoją i palce w dziele tym maczał, ku zadowoleniu mieszkańców i samochwał.

Z niesprawdzonych zaś źródeł przecieki. Otóż, stworzenia ziemskie raz po raz licznie opanowują park, aczkolwiek zaznaczywszy swą działalność, wnet znikają. Pijawki wyssały, co się da z sadzawki (a właściwie sadzawko-podobnego baseniku z fontanną), ostrozębe bobry z Bobrownik bobrowały na wieżyczce widokowej spożywszy częśc jej konstrukcji na surowo, stadko krecików albo ryjówek ryje pod kortami tenisowymi i pozbawia ich powierzchnię objawów życia sportowego, no i rodzime korniki lub wciornastki (bo przecież nie afrykańskie termity) obżerają się gontami altanki-jubilatki zwanej "grzybkiem". Oto przyszłość dla naszego parku: zostać pozbawionym zabytkowych (choć bez prawnego statusu) dzieł rąk ojców-założycieli parku: burmistrza Otte i proboszcza Kokota oraz mieszkańców miasta sprzed ponad wieku. Czyż nie tak?
           

Tak powiadają pesymiści ale ja optymistką będąc, zakładam, iż źle się nie stanie. Niech sprawy rozwijają się ku pozytywnemu finałowi. A park, zimową czy letnia porą przyda się i już!




Od pierwszego do trzydziestego.

Mijają dni, mijają noce i tylko wyciągnąć rękę i przyjdzie nam złapać drugi koniec czerwca, który trzeba, jak co miesiąc z innymi miesiącami to czynimy, związać z tym sprzed 30 dni.

Przeglądam własne wpisy blogowe, przerzucam te sąsiednie i nadziwić się nie mogę, ileż to rozmaitości się wydarzyło w naszym mieście. No bo jakby nie patrząc, to nie lada ilościowy wyczyn imprezowy: te wernisaże, koncerty, wręczanie nagród i gratulacji, świętowanie i spotkania, Dni Samorządności, Bobra, kanalizacji oraz Noc Muzealna, wizyty cywilów i wojskowych, zwycięstwo w konkursach rynków: przedsiębiorczego i architektonicznego, spartakiady i zawody sportowe itd., itp. I wszystko się zmieściło i udało w zaczarowanym miesiącu kwitnących jaśminów, czarnego bzu i słowików. I jak powiadają wokoło, wszystkim tym kierował lub koordynował urzędniczy sztab w ratuszu. Jeśli tak było - brawo!

Ale, ale! Jak wskazują niezidentyfikowane źródła informacji, podczas Dnia Bobra nieokreślona liczba tych futrzastych ssaków prawdopodobnie ucięła sobie niezłą biesiadę poza Bobrownikami, gdyż widoczne efekty ich pracy odnotowano w parku miejskim.
           




strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |