Mury były i pozostały

Ten i ów owszem, ale nie wszyscy tarnogórzanie wiedzą (co zresztą nie jest obligatoryjne), że nasze miasto nie miało nigdy murów obronnych, gdyż znaczenia militarnego mu nigdy nie przypisano. Skupione ciasno zabudowania otoczone były prawdopodobnie przez wał ziemny umocniony faszyną. Ta zaś w pewnym stopniu, oprócz utrzymywania „w kupie” skarp nasypów, pełniła funkcję ochronno-obronną.
 

A prawdziwe mury znajdziemy w Szydłowie.
Pisałam już jakiś czas temu o ratuszowej wieży bez ratusza (jest w dolnośląskim Strzelinie) a teraz wspomnę ratusz bez wieży – właśnie w Szydłowie. Przed kilku laty miejscowe władze przygotowały plany rewitalizacji ratusza i rynku za, bagatela, 10 mln zł ale… Na ich mocy ratusz miał odzyskać wieżę. Marne widoki, oj marne, na realizację zamiarów a to m.in. za sprawą skomplikowanych stosunków własnościowych. Wprawdzie właścicielem rynku jest gmina Szydłów ale ratusza – już prywatny przedsiębiorca, któremu niedawno spółdzielnia „Samopomoc Chłopska” (poprzedni właściciel) sprzedała budynek (sprawa w prokuraturze)... Ciekawe, co?

Zaś pewne są losy zamku i posadowionych głęboko w gruncie murów obronnych tego miasta – „polskiego Carcassone”. O ten tytuł podobno spierają się z szydłowianami paczkowianie.  Warowny charakter ma też do tej pory istniejąca synagoga, co widać na pierwszy rzut oka. Murom jak i zamkowi obronnemu nie grożą zawirowania, gdyż zamek i synagoga kulturą się bronią, a mury … ze swej natury drgnąć się łatwo nie pozwolą. Szydłowianom więc życzę – trwajcie wraz z miastem długo jeszcze! 

  




Dla kogo?

Dla kogo przeznaczone są takie miejsca? Kto do nich przybywa, kto żyje w nich? Czy i komu należy je pozostawić?
Spośród jeszcze pozostałych miasteczek żydowskich odwiedziłam kilka. Szczekociny, Pińczów, Szydłów, Chmielnik. Każde po raz drugi. Do innych dawnych sztetli w Małopolsce jeszcze nie trafiłam wcale, albo nie powtórzyłam wizyty a planuję, to m.in. Dąbrowa Tarnowska i Bobowa. Uzupełnię „w terenie” wiedzę o nich, zajrzę w miejsca pominięte przy pierwszej wizycie z braku czasu lub informacji o nich.

  

Zdjęcie – synagogi w Szczekocinach, Szydłowie i Pińczowie

Bogata kultura, zwyczaje, tradycje pozostawiły do tej pory ślady na mapie województwa świętokrzyskiego, pomimo tragicznych okoliczności, które miały miejsce podczas II wojny światowej i po mniej. Nawet 50 i więcej procent przedwojennej ludności niektórych miasteczek stanowili starozakonni. A teraz?
Połamane macewy, zrujnowane synagogi lub takie, które zmieniły pierwotne przeznaczenie, pomniki pamięci – to pozostało po przedwojennej i wcześniejszej społeczności żydowskiej żyjącej w sąsiedztwie przedstawicieli innych narodowości osiedlających się w Polsce przez stulecia.

  

Zdjęcie – macewy wmurowane w cokół pomnika w Szczekocinach, wmurowane w ogrodzenie synagogi w Pińczowie, ustawione we wnętrzu synagogi w Szydłowie.

A jednak te miejsca nie są opuszczone – przybywają tu goście z kraju i zagranicy w poszukiwaniu atrakcji turystycznych, potomkowie dawnych mieszkańców i obecni mieszkańcy, którzy nagle odkrywają w sobie ciekawość miejsc do tej pory omijanych z lekceważeniem lub ludzi przez lata niedocenionych.

  

Zdjęcie – w małopolskiej synagodze krótkie i spokojne lecz wspaniałe w swej wymowie spotkanie: muzealnik pełniący rolę gospodarza i opiekuna zabytku i poszukiwacze minionego czasu (w tym wykonująca tę fotografię AKL)    

Odkrywanie przeszłości odbywa się tam w poważnym, nieraz melancholijnym nastroju. Ale są i drobne radości: pyszne pipki z kopytkami i kugel w restauracji "Staropolska" w Chmielniku. Właściciel lokalu przejął kilka przepisów żydowskich potraw od zlikwidowanej jakiś czas temu restauracji "Cymes". Podaje się te smakowitości obok potraw polskich i oczywiście ... włoskich.

  

Zdjęcie: coś uroczego - przemiła kelnerka z restauracji 'Staropolska" w Chmielniku; coś trwałego - pomnik :) gęsi - na gęsiach Chmielnik stoi :); coś nietrwałego - przepyszne faszerowane gęsie szyjki - mniam mniam.




Kopiuj-wklej! Drewniane kościółki.

Szlak architektury drewnianej prowadzi przez niewielkie i maleńkie śląskie miejscowości, takie punkciki na mapie, które rozsypane blisko siebie udają piegi podobne jeden do drugiego. Podobne tak, że … pogubiłam się stojąc pod kolejnym drewnianym kościółkiem. O, ten udaje poprzedni! Przecież ma chyba taką samą dzwonnicę, zupełnie identyczne soboty rozpostarte jak przykrótki fartuszek nisko nad podłożem. I tutaj cmentarzyk wokół świątyni, też otoczony ogrodzeniem!

Kończyce Małe i Wielkie, Kaczyce, Kaczyce Dolne i Górna, Studzionka, Wisła Mała i Wielka i Karolinka – miło brzmiące nazwy. Tablica informacyjna z mapą posiada napis: „Gmina Zebrzydowice. Witajcie w naszej Gminie!”Zawitałam, dziękuję! Podoba mi się!
  

Zdjęcie - jeden? A może dwa lub trzy?

PS. „Kopiowanie-powielanie” kościółków udało się zadziwiająco, bo i w naszym Miasteczku jest baaaardzo podobny, jak te przy granicy czeskiej. Jedź! Sprawdź! Dotknij! To nie bajka! Są tu i tam – świadectwa naszej historii!  




Poszukiwani! Gwarki, gwarkowie, Dni Gwarków itd...

Jak to było? - w sierpniu 1957 roku zapisano w protokole z posiedzenia komitetu organizacyjnego święta miasta termin „Dni Gwarków" a już dwa dni później lokalny tygodnik „Gwarek" obwieścił „Dni Tarnogórskich Gwarków" - w latach 70-tych XX wieku rozgościły się „Dni Gwarków" (ZDJĘCIE 1 - koperta ze stemplem okolicznościowym z 1974 r.)
- „Gwarki" zaś pojawiły się w latach 80-tych (ZDJĘCIE - koperta z 1980 roku)
- a pierwsze dziesięciolecie XXI wieku to okres „Gwarków Tarnogórskich" (ZDJĘCIE - pocztówka z 2007 roku)

Czy czas wybrać, określić formalną nazwę? Myślę, że nie tylko czas ale i potrzeba, gdyż oto za rok obchodzić będziemy 60-tą rocznicę pierwszej edycji dorocznej największej imprezy miejskiej. Obecnie wrześniową imprezę określa się jako „Gwarki" - całkiem fajny, kolokwialny skrót, też lokalnie (i poza regionalnie) używany odprysk gwary śląskiej ale przyjezdnym raczej kojarzy się z grupą ptaków, w której każdy osobnik to gwarek a kilka osobników to gwarki. My zaś myślimy o człowieku, więc jest nim gwarek a ludzie to gwarkowie.
Skąd się wzięły „Gwarki" ? A było to prawie 60 lat temu, o czym napisano w Indianerze - programie edukacji regionalnej: http://www.tg.net.pl/indianer/==historia_18.htm

PS. Mnie podobają się „Dni Gwarków w Tarnowskich Górach" albo „Dni Tarnogórskich Gwarków"


pamiątkowa koperta - 1974


koperta z roku 1980

pocztówka Anno Domini 2007




Śląskie déjà vu

W Paczkowie poczułam się zagubiona! W konsternacji! Bo oto raz po raz, gdzie tylko się obróciłam, widziałam jakby przed nieco ponad rokiem odwiedzony Grodków! Jakby deżawi czyli mówiąc po ludzku: déja vu! Serio! Jakby te same wzniesione w okręgu wokół starówki mury obronne( potęga: z XIV wieku! ), bramy miejskie (gród jest w słusznym wieku: 700 lat! ), baszty albo ich resztki.

Zdjęcie: Wieża bramna, mury obronne (a w odległości 6 - 8 metrów od nich bloki mieszkalne), lśniący czystością rynek paczkowski.

Kamieniczki, ratusz, kościół upchane ciasno obok siebie, wąskie uliczki z konieczności prowadzące ruch pojazdów jednokierunkowo. Grodków. Bliźniak? Odbicie zwierciadlane Paczkowa?

Zdjęcie: wieża bramna użytkowana przez kilkaset lat, kamienne mury miejskie łatane gdzieniegdzie cegłami i ozdobione współczesnymi gadżetami, połyskująca kolorami płyta rynku. Takie ci one są: stare/nowe miasteczka śląskie.

A w Tarnowskich Górach? Bram miejskich nie ma – zlikwidowane nie tak dawno – w XIX wieku. Mury obronne? Nigdy ich nie było – podobno tylko nasyp ziemny przykryty faszyną. Wielowiekowa historia? Hmmm…. Też nie tak długa, jak tych dwóch śląskich miast – zaledwie pięciu wieków sięgająca.
Ale… wszystko ma swe miejsce, czas i wagę.




I tu i tam: kopalnie Śląska

Gdziekolwiek przebywam nawet przez krótkich kilka godzin, porównuję odwiedzane miejsca z Tarnowskimi Górami, podpatruję, zachwycam się albo rozczarowuję. I zastanawiam się, co by stamtąd przenieść do naszego miasta, a czego unikać jak ognia i nie powtarzać.

  

To się zdarza: do wejścia trzeba wspiąć się w górę, po wielu schodach a nie zjechać w dół windą, szolą czy na powrozie. Chodników tej kopalni nie drążono w dół ale w zbocze góry. W średniowieczu wydobywano tam rudy żelaza, srebra i metali kolorowych.  Obecnie zwiedzać można trasę podziemną o długości zaledwie  400 metrów ale faktycznie istnieje 37 kilometrów wyrobisk. Porównajmy te warunki i liczby z danymi naszej zabytkowej kopalni. Różnią się od siebie nie tylko położeniem geologicznym, wielkością wyrobisk ale i czasem funkcjonowania, bowiem podczas gdy tutejsza zaprzestała funkcjonować na początku XX wieku, ta w Kletnie zaczęła swe „drugie życie” dopiero po wojnie – w 1948 roku a zakończyła kilka lat później. Krótki żywot? Tak, podobnie jak i życie górników tam pracujących, którzy chorowali i szybko umierali na skutek kontaktu z wydobywaną kopaliną – rudą uranu. 

  

Zdjęcie
- Stara Kopalnia Uranu jako obiekt turystyczny funkcjonuje dopiero 16 rok, kopalnia srebra w Tarnowskich Górach w tym roku obchodzi jubileusz 40 lat udostępnienia dla ruchu turystycznego. Obie powinny przetrwać jeszcze wiele lat i zaspokajać ciekawość turystów, edukować młodzież i dorosłych, być niekonwencjonalnym miejscem rozrywki  i stanowić dowód na intensywny rozwój śląskiego przemysłu górniczego.           



Zła bajka i dobra bajka

Cieszmy się! Cudowna pogoda, gorące słońce, soczysta zieleń – wakacje!
I jeszcze coś: wychudzone ciała, poranione łapy, przerażeniem roztrzepotane serca – wakacyjne odpadki . Nietrafione i niechciane prezenty komunijne (i starsze nabytki) lądują w śmietnikach, w przypadkowych miejscach: psy, koty, króliki, papugi i inne zwierzęta. Cieplutkie zabawki przeszkadzają, znudziły się, są kłopotliwe.
Na jednym z portali społecznościowych napisano: Dzień Wyrzuconych Zwierząt, bo podobno ten weekend niezwykle bogato „obrodził” w porzucone istoty. To niedawni domowi ulubieńcy! Tarnogórski Azyl dla Bezpańskich Zwierząt „Cichy Kąt” też zapewne boryka się z trudnościami tego okresu, więc wesprzyjmy jeśli nie wolontariatem to wpłatami na konto schroniska. I kto może, niech przygarnie zwierzaka.

………………………………………….

Bajka z Czarodziejem z Kotliny Kłodzkiej w roli głównej! W cichym ogrodzie żyje Król Jerzy zwany Wielkodusznym. Okulary na nosie, srebrem obsypane skronie i broda, głos aksamitny, ruchy spokojne. Król uprawia czary dziesięcioma (!) różdżkami – własnymi palcami, używa co dnia magicznego eliksiru – uśmiechu serdecznego zmieszanego z gorliwą pracą. Wokół niego gromadzą się noski, oczka, nóżki, brzuszki i … kolce. Jeże. Przybywają z bliska i z daleka słabe, zranione, chore, osierocone; doznają tu leczniczej magii i odchodzą wypełnione zdrowiem i tęsknotą Czarodzieja. Bajeczny ale nie wirtualny, realny Ośrodek Rehabilitacji Jeży w Kłodzku http://www.jerzydlajezy.com/.




strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |  239 |  240 |