Babski comber z Dzwonem

Relacja i zdjęcia znajdą się w tym miejscu z opóźnieniem. Dlaczego???? Ja znam odpowiedź na to pytanie. osobiste pytanie i odpowiedź osobista.

Tę coroczną imprezę w karnawale (albo przed nim) organizują członkinie Stowarzyszenia "Ślaski Dzwon Nadziei" w restauracji "Sedlaczek". Tym razem bawiące się panie gościła restauracja "Olimpijska" (w "Sedlaczku" trwa remont). Impreza zostanie powtórzona juz w lutym! Takie życzenie wobec organizatorów wyraziły jej uczestniczki.

       

Zdjęcie - wśród przedstawicielek płci żeńskiej znaleziono rodzynka płci męskiej. A może rodzynków było więcej?

       

Zdjęcie - panie na sali, przy stołach biesiadnych, na parkiecie to i na estradzie też panie. Zespół Wokalno-muzyczny "Oh-Secret" - NIEZAWODNY i ZABAWNY!



Wpis poważny o pracy

  • Rozmowy na temat pracy; ważny!
  • wykłady i prelekcje o bezrobociu - poważne, a jakże,
  • analizy i badania zatrudnienia - nigdy nie za wiele ,
  • wprowadzenia i prezentacje stanowisk...ble ble ble,
  • warsztaty, założenia, opracowania wskaźników ... ple ple ple,
  • omówienia, deklaracje, wnioski i to i śmo,
  • szkolenia, przemówienie, rekomendacje i baju-baj,
  • mówka, speech, gadu gadu.
Lata mijają a w TG, szczęśliwej krainie Hollygoory, podobno maleje liczba poszukujących pracy (średnia bezrobocia niższa od krajowej, powiadają). Między innymi dzięki tym wyjeżdżającym pracować za granicą wskaźniki lokalnego bezrobocia nie rosną. A czy rzeczywiście spadają? Czy to satysfakcjonuje lokalne władze i obywateli?

Kiedy w XVIII wieku zainicjowano tu na powrót prace geologiczne i ponownie zaczęło rozwijać się górnictwo, to na dziesiątki lat pojawiło się zapotrzebowanie na zawody związane z przemysłem wydobywczym. Nie miałby więc wówczas czego szukać w Swobodnym Mieście Górniczym na przykład rybak, flisak, hodowca jedwabników, bo oczekiwano tu rąk głównie do górnictwa i powiązanych z nim zawodów, potrzeba było rzemieślników, wozaków, kupców i itd. To logiczne. I tak zgodnie z tą wcale nie przypadkową gałęzią przemysłu, powstała w mieście szkoła górnicza, a jej absolwenci mieli zapewnione zatrudnienie. I nie tylko oni, bo i kilka pokoleń ich potomków też.

Dzisiaj tarnogórzanie wiedzy o zapotrzebowaniu na kwalifikacje zawodowe nie posiadają, gdyż kierunki rozwoju gospodarki nie zostały nakreślone. Szkoły o rozmaitych profilach istnieją, a w lokalnym chaosie gospodarczym kandydaci do nauki w nich połapać się nie mogą i wybierają kierunek według gustu, odległości od domu, albo na chybił trafił. W dziesiątkę pewna tylko grupa trafia, a część absolwentów nie wykonuje wyuczonego zawodu, łapiąc się przypadkowych zajęć. A co w przyszłości? To, że jakiekolwiek wykształcenie byś otrzymał, jaki dyplom uzyskał i tak trafisz do ślicznego domku z ogródkiem. Jako gosposia, opiekunka, złota rączka, postrzygacz trawników.  

Teraz pokazują się tu i tam prezesi, dyrektorzy, urzędnicy, samorządowcy i gadają, gadają, gadają... Ci, którym zdarza się pisać w prasie albo w internecie, też wygłaszają, paplają, deklarują, bajają. Prawie jak przed wyborami. Przed wyborami ... Hhhmmm... O konkretnej przyszłości miasta gadają? Nie słyszałam. A może coś uszło mojej uwadze?     

Przedsiębiorcy miejscowi nie określają się jednoznacznie, jaką gospodarkę chcą tu wprowadzić. Jakich fachowców zatrudnią albo nie. Jedno jest pewne: w sieci uliczek między domami, domkami, willami, chałupami pracować będą brukarze, asfalciarze, śmieciarze. Oto przyszłość tarnogórzan, na parterze piramidy w hierarchii zawodów. O niebiosa, przyślijcie Redena, Carnalla, Heinitza, Antesa, Michatza z konceptem na przyszłość dla TG. Nawet, jeśli będzie to przyszłość przy sprzątaniu wielkiej sypialni, ale lepsza jest pewność niż niepewność.  

Jak donosi niejeden  w globalnej sieci, czyli internecie, w skwapliwie i często a gęsto organizowanych posiedzeniach, spotkaniach, pogaduchach biorą udział pracodawcy, pracownicy, władze, no i mieszkańcy. Jedni zapowiadają: 

  • weryfikowanie opracowań, 
  • aktualizowanie dokumentów,
  • intensyfikowanie działań,
  • wdrażanie koncepcji,
  • zmienianie wszystkiego, co możliwe, bo zapisane na papierze.
Nie mówi się, jakie gałęzie gospodarki będą funkcjonowały w TG i czy zagwarantują zatrudnienie w konkretnych zawodach. A może nikt takiego pytania nie zadał? Żaden z mieszkańców obecnych na spotkaniach? Nikt tej ciekawostki ciekaw nie był?

Więc ja pytam: Panowie Rządzący, Przedsiębiorcy, Urzędnicy, podajcie 5, no - 10 dziedzin, w których warto edukować tutejsze dzieci, aby nie stały się bezrobotnymi z maturą, z dyplomem wyższej uczelni. W jakich branżach znajdą zatrudnienie w najbliższej 5-latce, 10-latce a najlepiej przez 50 lat, do emerytury? Podajcie i tego się trzymajcie. Albo ...      

       

Zdjęcie - podobno to jedyne tutejsze kręcone schody łączące bez spocznika dwie kondygnacje. Prowadzą z dołu do góry lub z góry na dół, jak to zwykle bywa w kamienicach. Dokąd zaprowadzą tarnogórzan ważne i ważniejsze rozmowy tychże?      




Strzelec z łukiem - ulice Strzelecka i Łukowa

Park Strzelecki, ulica Strzelecka, Hala Strzelecka, siedziba Bractwa Strzeleckiego. Kim byli członkowie Kurkowego Bractwa Strzeleckiego w Tarnowskich Górach? Co wnieśli do TG, co wznieśli w TG, co pozostawili w mieście? Pytania padają, odpowiedzi nietrudno znaleźć np. w Montes Tarnovicensis” www.montes.pl/Montes14/montes_nr_14_08.htm


       

Ulica Strzelecka znalazła się w Ofercie Inwestycyjnej w tzw. Obszarze 3: „Oferowany teren jest atrakcyjnie usytuowany w ścisłym Centrum Tarnowskich Gór, przy ul. Strzeleckiej i Łukowej, w pobliżu Rynku. Przewidywane zagospodarowanie terenu: hotel, parking podziemny 3-kondygnacyjny, niewielka galeria handlowa, usługi gastronomiczne.” Tyle miejskie propozycje dla potencjalnych inwestorów. Obecnie zaś mijamy wzniesiony już na jednej z parcel budynek. Czym się on różni od tarnogórskiego „wieloryba” – skamienieliny wczesnej epoki samorządności – każdy widzi. Co przyniosą nadchodzące lata na pobliski parking usytuowany między ulicami Strzelecką, Łukową, Stalmacha? Naocznie, namacalnie przekonamy się w swoim czasie.  

     
Zdjęcie - skomplikowane, różnokształtne i zróznicowane kolorystycznie rury spustowe rynien dachu urozmaicają elewację budynku. Cała ta instalacja dodatkowo zapewnia strumień wody na chodnik, za kołnierze przechodniów.  




W Tarnowskich Górach, na rynku, w kościele ewangelickim...


 
       

O odejściu z Tarnowskich Gór księdza Szymona Czembora dochodziły mnie wieści już od pewnego czasu. Teraz, gdy potwierdzono oficjalnie objęcie przez niego parafii w Szczytnie, uzmysłowiłam sobie, że nazwisko proboszcza tarnogórskiej parafii ewangelicko-augsburskiej wcale nie rzadko pojawiało się w lokalnych mediach, w
wydarzeniach z życia tutejszej społeczności. Działo się tak, ponieważ kontakty księdza z władzami miejskimi, organizacjami społecznymi, tarnogórzanami, określiłabym jako wyraźne i wyraziste.

Dzieci z czasów mojego dzieciństwa i nastoletniej młodości, oglądały zwykle drzwi kościoła na rynku zamknięte. Rzadko widać było kogoś wchodzącego przez nie, lekko uchylone, do mrocznego wnętrza. Nasze babcie podtrzymywały przez wiele lat niemą tajemnicę wokół tej budowli, która robiła na nas wrażenie chłodnej, nieprzyjaznej, obcej.
Dla niektórych kościół ten po prostu nawet nie istniał, a jego kamienne mury niejeden mijał z obojętnością, bez zainteresowania, a bywało, że jakby bez świadomości, bez wiedzy o ich istnieniu. Gdy zniknął z powierzchni ziemi, z terenu za nieistniejącą już Bramą Krakowską cmentarz ewangelicki, ta świątynia, jako jedyny materialny i nazwany widoczny obiekt dawała świadectwo obecności w Tarnowskich Górach innej niż katolicka religii.

Drzwi kościoła otworzyły się szeroko, gdy przed kilkunastu laty mieszkańcem naszego miasta został pastor Szymon Czembor. Przez te lata przyjmował słuchaczy na koncertach muzycznych, uczestniczył w nabożeństwach w intencji Ojczyzny w naszych kościołach, w uroczystościach miejskich, brał udział w "Dniach Gwarków", w współpracował z Muzeum, latem otwierał kościół dla turystów i miejscowych zwiedzających, prowadził cierpliwe i spokojne dysputy w duchu ekumenizmu, tolerancji i poszanowania bliźniego. 

"
I have a dream". Marzy mi się, aby na Mazury wraz z dotychczasowym proboszczem tarnogórskiej parafii luterańskiej, pojechała cząstka, drobina mała ale dobra, naszego miasta, małe piórko srebrnoskrzydłego ducha miejskiego, tutejszego genius loci. I oby usłyszano tam, na odległym krańcu Polski, o naszym małym mieście, w którym żyli przed stu i więcej laty w zgodzie ludzie kilku wyznań, kilku narodowości..

Zorientowałam się dopiero co, że w niewielkiej książeczce na temat historii Parafii pod wezwaniem Zbawiciela (autor: Szymon Czembor) brak odcisku pamiątkowej pieczęci z różą Lutra i autografu autora. Jutro? Pojutrze? Kiedy brak ten uzupełnię? Czy zdążę? I czy zdążę uścisnąć na pożegnanie Ojcu dłoń, serdecznie i szczerze, po tarnogórsku. Z jednym krótkim słowem: "Dziękuję".  




Lokalna trąba


"Soap opera", opera mydlana, serial, cykl. Czy tygodnik „Gwarek” jest jedynie tablicą informacyjną albo słupem ogłoszeniowym czy miejscem na reklamy, jak sądzą niektórzy, zwłaszcza ci nie czytający od lat tego lokalnego czasopisma? Jak to jest, każdy sam się przekona, biorąc w ręce i przed oczy nasze papierowe medium. Pełni też 'Gwarek" rolę komunikatora, za pomocą którego (podobnie jak w gadu-gadu czy forum internetowym) następuje dwustronna wymiana haseł, informacji, newsów. Kierunek od mieszkańca via Gwarek do mieszkańca i z powrotem odbywa się w papierowej formie publicznie indywidualny przekaz tekstowy.

Oj, rozpętała się burza w samorządzie i to nie za sprawą wyostrzonych piór felietonistów ze strony 6, ale polityków lokalnych szczebla miejskiego, powiatowego i parlamentarnego też. Zanosi się na serial oświadczeń, wywiadów, listów. I tylko rozglądać się trzeba, z którego politycznego kierunku huragan albo ci też trąba się zbliży i mocno zawiruje, zamiecie, pomiesza. Obyśmy po kilku odcinkach zorientować się mogli who is who. Albo kto wiatr sieje.




Piątek, 13-tego, na regionalną nutę.

Muzyki słuchamy zazwyczaj w salach koncertowych, na stadionach, w klubach i dyskotekach, dzięki cudom współczesnej techniki - w domowych pieleszach, oraz w wielu innych miejscach, łącznie z tzw. „okolicznościami przyrody”. Melodię refleksyjną i wnikającą w umysł, której nuty zapisane zostały w formie słowa drukowanego, usłyszeć nam się uda po otwarciu styczniowego numeru miesięcznika „Śląsk”. Nuci ją na stronie 48. w artykule „pt. „Boruszowice – piękno utracone” pan Kamil Łysik; to jeden z tych, którym gra w duszy muzyka brzmiąca regionalnymi dźwiękami.

Czytając wyżej polecony tekst, wysłuchamy wariacji na temat harmonii i dysonansu architektonicznego w urokliwym zakątku powiatu tarnogórskiego, następnie zdecydujmy się Boruszowiec czy też „Boruszowice” odwiedzić z GPS-em albo biorąc koniec języka za przewodnika, żeby poznać i zaakceptować walory tego miejsca. I aby przekonać się, iż dżwięki muzyki pana Łysika nie brzmią fałszywie. A jeśli już to zrobimy, może zechcemy połączyć się z innymi w zgodnie brzmiący chórek, nucąc tę samą lokalną melodię.

Zacytuję tu zdanie, które sama odczytałam jako życzenia noworoczne: „Święty ku temu czas, by resztki leśnego kompleksu uchronić przed dalszą dewastacją, zachowując dla potomnych niepowtarzalny klimat i magię miejsca”.

Tekst Kamila Łysika: „Boruszowice – piękno utracone”




Pod opieką jabłek

„Na redukcję liczby udarów niedokrwiennych wpływają takie czynniki jak: abstynencja tytoniowa, BMI w granicach normy, regularne ćwiczenia fizyczne i zdrowa dieta. Wytyczne zalecają dietę ubogą w tłuszcze nasycone i sól oraz bogatą w błonnik czyli zawierającą dużo warzyw i owoców. Nie udowodniono, które warzywa i owoce są najbardziej korzystne w pierwotnej prewencji udarów.(...)”

http://www.pulsmedycyny.com.pl/index/archiwum/15084/1.html

Źródło: Stroke 2011, 42:3001-3002.

„Dieta bogata w jabłka chroni przed udarem”
Puls medycyny 07.11.2011




strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |