Na lekcji zamiast lekcji

- Proszę pana, a ja mam jeszcze pytanie ...
- Proszę pana, może pan opowie, jak ...
- Proszę pana, niech nam pan powie jeszcze jakąś ciekawostkę!

Doktor Krzysztof Gwóźdź doskonale rozumiał to zainteresowanie licealistów dziejami Tarnowskich Gór. W tutejszym muzeum prowadzone są tzw. lekcje muzealne, na króre przychodzi młodzież szkolna wraz z nauczycielami i takie scenki obyczajowe nie są rzadkością.

- No tak, macie nadzieję, że ominie was lekcja matematyki - opiekująca się grupą uczniów pani profesor również doskonale wyczuwała te "historyczne klimaty".

Słowa kluczowe: uczniowie III Liceum Ogólnokształcącego, lekcja muzealna, Muzeum w Tarnowskich Górach, doktor Krzysztof Gwóźdź

Stojąc w pomieszczeniu ustylizowanym przy pomocy udrapowanej tkaniny na wnętrze namiotu tureckiego być może jakiś chłopiec spojrzał królowi Sobieskiemu na portrecie prosto w oczy. I sobie samemu - w serce. I zadał sobie pytanie: Jak to, Królu, sprawiłeś, jak kierowałeś swoim życiem, czynami, że cześć pokoleń Polaków otacza Ciebie od wieków? Jaki ja jestem, jaki będę, co uczynię dla mojego miasta?  

Być może, ktoś z tych uczniów po dziesiątkach lat stanie przy tym samym portrecie i powie: "Przypominasz mnie sobie, Królu? To ja, wróciłem do mojej małej ojczyzny, do Tarnowskich Gór".    

ALBUM FOTOGRAFICZNY - kliknąć!

Lekcja muzealna



Interesujące - szczepienia

Podczas Wiosennej Konferencji Towarzystwa Mikrobiologii Ogólnej w Wielkiej Brytanii amerykańscy naukowcy przedstawili obiecujące wyniki badań nad zastosowaniem szczepionek donosowych. Okazało się, że efektywność takich szczepień nie różniła się zasadniczo od szczepień iniekcyjnych. Planuje się rozpoczęcie badania skuteczności i bezpieczeństwa donosowych szczepień przeciwgrypowych. 
Aerozol zamiast zastrzyku?




O komórce. O, komórko!

   Pan Jakub Pudełko zwykle stoi w drzwiach "Czarnulki" albo "Małej Czarnej" czy "Cichociemnej" (jednej z sal TCK), gdy publiczność wypływa lub wpływa do tego pomieszczenia. Takoż było i tym razem ale nie w zwiazku z seansem filmowym kina "Olbrzym" ale w ramach konkursu "Kinematokomórka 2011". Laureaci wyszli, zaś wszedł garnitur gości na spotkania z kulturą. A właściwie z kulturoznawcą z Wyższej Szkoły Zarządzania Ochroną Pracy. Niezła nazwa dla współczesnej uczelni, co nie?.

   Nieobecnych na wykładzie doktora Tomasza Bielaka ( piątek, g. 19:00) informuję, że stracili wiele. Nie tylko potoczystość i rzeczowość wypowiedzi, wielość i jakość użytego słownictwa ale i dykcja i aparycja wykładowcy warte są przywołania. Przyciskanie klawiszy, przesuwanie paluszkiem, nakręcanie, nagrywanie, rejestrowanie - to powtarzające się w wypowiedzi młodego naukowca znane i proste terminy. Jednak myliłłby się ktoś, kto uznałby wykład za nudny nie wszedłszy na salę TCK. Nowomowa czy nowojęzyk komórkowy może nie został jeszcze przez językoznawców opisany ale terminy użyte przez sprawnego pana doktora zainteresowały chyba już któregoś z nich.

        

   Jakie perspektywy i zagrożenia stoją przed człowiekiem posługującym się telefonem komórkowym? Nie zdążyliśmy na ten temat przeprowadzić zapowiedzianej słowami "porozmawiamy, powiemy sobie, pomówimy" dyskusji, bowiem wykład zdominował
przeznaczone na spotkanie 50 minut. Podyskutować każdy ze słuchaczy mógł już sam ze sobą albo z innym wybranym słuchaczem, niestety już bez udziału autora wykładu, który dla wielu mógłby być wzor(c)em prelegenta.
................................................................................
    We czwartek założono na powrót w kościele PiP trzy pierwsze odnowione witraże. Wierzcie mi, te nieruchome, martwe bo zastygłe w szkle i ołowiu szklane obrazy są wielokroć
wspanialsze od dotykowego ekranu komórki, przesuwającego się węża albo migających pikseli na fejsbuku. I ważniejsze, bowiem przynoszą ze sobą oglądającemu rzadki dar - pokój. Na zdjęciu poniżej - ramki ołowiane kolorowych szkiełek widoczne są po renowacji nawet z zewnątrz budowli.
http://tarnowskiegory.net.pl/foto/main.php?g2_itemId=28853

       

PS. Telefon komórkowy... Taki ważny, że jest ważny ponad wszystko. Reklama? Czy subiektywizm?   




Spokojne piękno. Piękny spokój.

Genius loci.... W kościele pw. Piotra i Pawła unosi się on z pewnością. Choć wydarzenia historyczne i II Sobór Watykański miejsce te zmieniły w sposób radykalny, wypełnia on mury tej najstarszej tarnogórskiej budowli sakralnej w swoisty sposób a to również za sprawą umieszczonych tu przed ponad 100 laty witraży. Ksiądz Kokott zamawiając witraże w pracowni Wictora van der Forsta sprowadził do naszego miasta coś pięknego. I coś dającego spokój i refleksję. I to coś trwa do dzisiaj.

 Patrząc na kolorowe obrazy trzymam w palcach rąbek szaty MM, czuję wypukłość misternych haftów tam utrwalonych, głaszczę runo owieczki i pióra gołąbków, wyczuwam woń kadzidła i ciepła zapalonych w menorach świec, mrużę powieki w promieniach przenikających krajobrazy Ziemi Świętej. Poznać, to znaczy zrozumieć ducha miejsce zamieszkującego.

Dzisiaj pani Agnieszka, tarnogórska witrażystka, instalowała w dawne miejsca witraże, które wróciły do kościoła po renowacji. Widziałam ją, stojąc na zewnątrz kościoła, gdy na rusztowaniu, na męskim chórze w transepcie, przygotowywała okna osłaniające właściwe witraże (czyli zwyczajnie - czyściła je ścierkami ale i nowoczesną elektryczną myjką).

Interesujacy reportarz znajduje sie w Portalu Powiatu Tarnogórskiego. Tytuł? Wiadomy. Podtytuł? Może "Przywołane światłem piękno" http://tarnowskiegory.net.pl/foto/main.php

        




Grube ryby w Rybnej

   Genius loci.... O duchu miejsca mówiono w Rybnej, gdzie w pałacu rodowym tarnogórskich ziemian przedstawiono książkę: "Pałac w Rybnej i jego właściciele". Autor, Kamil Łysik, jak sam powiedział, czekał 10 lat na jej wydanie. Czy to dobrze, że tak długo czekał? Że wyznał ten fakt?  

  Dzisiaj pałac odwiedzili urzędnicy miejscy i powiatowi oraz ci, którzy pomocą swą wsparli autora w jego pracy i przedstawiciele społeczeństwa rybnieńsko-tarnogórskiego. Zasiedli w kręgu publicznym, nogę na nogę zakładali, podbródki popodpierali i słuchali, słuchali, słuchali...Tych, co mieli coś rzeczowego do powiedzenia.
 
Pan Kamil zaś, młody i wykształcony człowiek, o obliczu południowca i sylwetce skandynawskiej, w dobrze dobranym do okazji garniturze, intelektualnym zaroście na policzkach, z romantycznym uśmiechem i zadumą w bystrych i błyszczacych oczach, zajmował należne mu, zaszczytne miejsce - w centrum mikroprzestrzeni sali koncertowej ogarniętej makroświatem Śląska. Mikro- i makro -terminy te często używano tego wieczoru.

Jako jedna z uczestniczących w spotkaniu szczerze polecam lekturę książki, bowiem sama się z nią zapoznałam. Mniemać należy, iż wzbudziła ona również zainteresowanie urzędników a nawet burmistrzów, o czym świadczyła ich obecność (wysoko podnieśli tym samym rangę spotkania). Czy zatem można mieć nadzieję, że władze zamierzają wyraźniej wspierać lokalnych przedstawicieli nauki i kultury? A różnie z tym wsparciem w przeszłości bywało.  

Gratuluję spełnionemu już, szczęśliwemu ojcu literackiemu, panu Kamilowi Łysikowi, i życzę doczekania dalszego potomstwa historyczno-literackiego jemu osobiście oraz innym tarnogórskim twórcom.




Pytania o różnice

Obserwując przygotowania a następnie relacje z wydarzeń w Polsce z okolic 10 kwietnia, nie miałam watpliwości, co do tego, która uroczystość jest ważniejsza a rocznica znaczniejsza. Zapewne wiele osób również udzieliło sobie odpowiedzi na pytanie: ta dotycząca zbrodni wojennej w Katyniu czy ta w sprawie katastrofy lotniczej w Smoleńsku? Inni nadal trwają w niepewności.
....................    
Gdy zapytałam w którymś z wcześniejszych wpisów do bloga o tarnogórski bubel i antybubel roku 2010, odpowiedzi żadnej od czytelników nie było. Nie było bubli? Ani sukcesów? Ja sama mam kilka mocnych kandydatur a dla przykładu teraz powiem o pierwszej parze.
Bubel - brzydkie i tandetnie wykonane, wśród bałaganiarskiej scenerii umieszczone na rynku lodowisko w sezonie zimowym 2009/2010. Jeden z przykładów obojętności na partactwo, przyzwyczajania do szpetoty. Szczęśliwie nie powtórzono tej frajdy za niemałe gminne pieniądze tej zimy 2010/2011. 

       

Antybubel: wprowadzenie porządku do parku miejskiego, uporządkowanie i utwardzenie alejek (choć ja wolałabym nie beton a naturalny grunt), oczyszczenie poszycia roślinnego, wprowadzenie oświetlenia itp. (te prace nadal trwają). To zadanie nasza władza wykonała poprawnie. Czekam jeszcze na gustowną tablicę informacyjną (koniecznie z nazwiskami fundatorów parku: Kokota i Ottego) oraz na powiększenie i doposażenie placu zabaw dla dzieci (przydałaby się jakaś altana). Widząc, że pan Burmistrz zadbał o tak wiele a urzędnikom nieźle całość wyszła,
sądzę, że te szczegóły nie zostaną pominięte. 

Zdjęcie - zdjęcia nie będzie, trzeba iść do parku i samemu podziwiać zmiany.




Gorączkowa fobia i naturalna obrona

  • 25 % rodziców podaje dzieciom leki przeciwgorączkowe przy temperaturze nizszej niż 37,8 st.C
  • 85 % budzi śpiące dziecko, aby podać mu lek przeciwgorączkowy
  • 15% podaje dzieciom zbyt wysokie dawki leków antypiretycznych (przeciwgorączkowych)
To wyniki badań wykonanych wśród populacji amerykańskich rodziców. A jak jest w Polsce? Chyba nie przeprowadzano tak szczegółowych badań, natomiast wiadomo, że wielu polskich rodziców praktykuje podawanie dzieciom antypiretyki nawet przy minimalnym podwyższeniu temperatury ciała. Przypomnijmy, iż gorączka sama w sobie nie jest chorobą ale fizjologicznym, naturalnym mechanizmem obronnym przed infekcją. Dlatego zbyt pochopne, zbyt szybkie "zbicie" gorączki utrudnia organizmowi walkę z zakażeniem i przedłuża czas choroby.

Co robić zamiast natychmiastowego dawkowania antypiretyków? Podawać dziecku dużo płynów, obserwować inne objawy, monitorować temperaturę dziecka.

Artykuł: Puls Medycyny, nr 5(226) 23 marca 2011. "Nie trzeba bać się gorączki u dziecka"., Maria Koton-Czernecka  



strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |