Spokojne piękno. Piękny spokój.

Genius loci.... W kościele pw. Piotra i Pawła unosi się on z pewnością. Choć wydarzenia historyczne i II Sobór Watykański miejsce te zmieniły w sposób radykalny, wypełnia on mury tej najstarszej tarnogórskiej budowli sakralnej w swoisty sposób a to również za sprawą umieszczonych tu przed ponad 100 laty witraży. Ksiądz Kokott zamawiając witraże w pracowni Wictora van der Forsta sprowadził do naszego miasta coś pięknego. I coś dającego spokój i refleksję. I to coś trwa do dzisiaj.

 Patrząc na kolorowe obrazy trzymam w palcach rąbek szaty MM, czuję wypukłość misternych haftów tam utrwalonych, głaszczę runo owieczki i pióra gołąbków, wyczuwam woń kadzidła i ciepła zapalonych w menorach świec, mrużę powieki w promieniach przenikających krajobrazy Ziemi Świętej. Poznać, to znaczy zrozumieć ducha miejsce zamieszkującego.

Dzisiaj pani Agnieszka, tarnogórska witrażystka, instalowała w dawne miejsca witraże, które wróciły do kościoła po renowacji. Widziałam ją, stojąc na zewnątrz kościoła, gdy na rusztowaniu, na męskim chórze w transepcie, przygotowywała okna osłaniające właściwe witraże (czyli zwyczajnie - czyściła je ścierkami ale i nowoczesną elektryczną myjką).

Interesujacy reportarz znajduje sie w Portalu Powiatu Tarnogórskiego. Tytuł? Wiadomy. Podtytuł? Może "Przywołane światłem piękno" http://tarnowskiegory.net.pl/foto/main.php

        




Grube ryby w Rybnej

   Genius loci.... O duchu miejsca mówiono w Rybnej, gdzie w pałacu rodowym tarnogórskich ziemian przedstawiono książkę: "Pałac w Rybnej i jego właściciele". Autor, Kamil Łysik, jak sam powiedział, czekał 10 lat na jej wydanie. Czy to dobrze, że tak długo czekał? Że wyznał ten fakt?  

  Dzisiaj pałac odwiedzili urzędnicy miejscy i powiatowi oraz ci, którzy pomocą swą wsparli autora w jego pracy i przedstawiciele społeczeństwa rybnieńsko-tarnogórskiego. Zasiedli w kręgu publicznym, nogę na nogę zakładali, podbródki popodpierali i słuchali, słuchali, słuchali...Tych, co mieli coś rzeczowego do powiedzenia.
 
Pan Kamil zaś, młody i wykształcony człowiek, o obliczu południowca i sylwetce skandynawskiej, w dobrze dobranym do okazji garniturze, intelektualnym zaroście na policzkach, z romantycznym uśmiechem i zadumą w bystrych i błyszczacych oczach, zajmował należne mu, zaszczytne miejsce - w centrum mikroprzestrzeni sali koncertowej ogarniętej makroświatem Śląska. Mikro- i makro -terminy te często używano tego wieczoru.

Jako jedna z uczestniczących w spotkaniu szczerze polecam lekturę książki, bowiem sama się z nią zapoznałam. Mniemać należy, iż wzbudziła ona również zainteresowanie urzędników a nawet burmistrzów, o czym świadczyła ich obecność (wysoko podnieśli tym samym rangę spotkania). Czy zatem można mieć nadzieję, że władze zamierzają wyraźniej wspierać lokalnych przedstawicieli nauki i kultury? A różnie z tym wsparciem w przeszłości bywało.  

Gratuluję spełnionemu już, szczęśliwemu ojcu literackiemu, panu Kamilowi Łysikowi, i życzę doczekania dalszego potomstwa historyczno-literackiego jemu osobiście oraz innym tarnogórskim twórcom.




Pytania o różnice

Obserwując przygotowania a następnie relacje z wydarzeń w Polsce z okolic 10 kwietnia, nie miałam watpliwości, co do tego, która uroczystość jest ważniejsza a rocznica znaczniejsza. Zapewne wiele osób również udzieliło sobie odpowiedzi na pytanie: ta dotycząca zbrodni wojennej w Katyniu czy ta w sprawie katastrofy lotniczej w Smoleńsku? Inni nadal trwają w niepewności.
....................    
Gdy zapytałam w którymś z wcześniejszych wpisów do bloga o tarnogórski bubel i antybubel roku 2010, odpowiedzi żadnej od czytelników nie było. Nie było bubli? Ani sukcesów? Ja sama mam kilka mocnych kandydatur a dla przykładu teraz powiem o pierwszej parze.
Bubel - brzydkie i tandetnie wykonane, wśród bałaganiarskiej scenerii umieszczone na rynku lodowisko w sezonie zimowym 2009/2010. Jeden z przykładów obojętności na partactwo, przyzwyczajania do szpetoty. Szczęśliwie nie powtórzono tej frajdy za niemałe gminne pieniądze tej zimy 2010/2011. 

       

Antybubel: wprowadzenie porządku do parku miejskiego, uporządkowanie i utwardzenie alejek (choć ja wolałabym nie beton a naturalny grunt), oczyszczenie poszycia roślinnego, wprowadzenie oświetlenia itp. (te prace nadal trwają). To zadanie nasza władza wykonała poprawnie. Czekam jeszcze na gustowną tablicę informacyjną (koniecznie z nazwiskami fundatorów parku: Kokota i Ottego) oraz na powiększenie i doposażenie placu zabaw dla dzieci (przydałaby się jakaś altana). Widząc, że pan Burmistrz zadbał o tak wiele a urzędnikom nieźle całość wyszła,
sądzę, że te szczegóły nie zostaną pominięte. 

Zdjęcie - zdjęcia nie będzie, trzeba iść do parku i samemu podziwiać zmiany.




Gorączkowa fobia i naturalna obrona

  • 25 % rodziców podaje dzieciom leki przeciwgorączkowe przy temperaturze nizszej niż 37,8 st.C
  • 85 % budzi śpiące dziecko, aby podać mu lek przeciwgorączkowy
  • 15% podaje dzieciom zbyt wysokie dawki leków antypiretycznych (przeciwgorączkowych)
To wyniki badań wykonanych wśród populacji amerykańskich rodziców. A jak jest w Polsce? Chyba nie przeprowadzano tak szczegółowych badań, natomiast wiadomo, że wielu polskich rodziców praktykuje podawanie dzieciom antypiretyki nawet przy minimalnym podwyższeniu temperatury ciała. Przypomnijmy, iż gorączka sama w sobie nie jest chorobą ale fizjologicznym, naturalnym mechanizmem obronnym przed infekcją. Dlatego zbyt pochopne, zbyt szybkie "zbicie" gorączki utrudnia organizmowi walkę z zakażeniem i przedłuża czas choroby.

Co robić zamiast natychmiastowego dawkowania antypiretyków? Podawać dziecku dużo płynów, obserwować inne objawy, monitorować temperaturę dziecka.

Artykuł: Puls Medycyny, nr 5(226) 23 marca 2011. "Nie trzeba bać się gorączki u dziecka"., Maria Koton-Czernecka  



Miejskie światło na bruk.

Dyskusja na temat ulicy Krakowskiej, która rozgorzała niedawno po ukazaniu się kilku informacji w lokalnych mediach papierowych i internetowych, szybko ucichła, jak można było przewidzieć. I mnie wypowiedzieć się nie było wówczas nietaktem. Ale nie zrobiłam tego, bowiem wielokrotnie przedstawiałam swoje stanowisko  w różnych okolicznościach, bo i na sesjach rady miejskiej, w czasie posiedzeń komisji RM, na internetowym forum dyskusyjnym i we własnym blogu, na przykład tu: http://www.tg.net.pl/blog/post/kosiba-lesiak/1097/Modus-vivendi. Ale podczas niedzielnego spaceru naszym deptakiem odświeżyłam kilka przemyśleń. To dobrze, że podjęto próbę poprawienia projektu Krakowskiej. Niedobrze, że po kilku latach pracy i dyskusji z udziałem mieszkańców (koniec z dyskusjami!) jego realizacja wymagać będzie zaangażowania wyłącznie środków gminnych a nie zapowiadanych pozagminnych. Coś nie zagrało. Teraz trzeba będzie zdecydować, z jakich zadań zrezygnować na rzecz Krakowskiej. Nie można mieć ciastka i zjeść ciastko.
        
         
 To dobrze, że logika zastukała do drzwi miasta - dzięki temu dźwiękowi zajaśniały na projekcie zawieszone nad tą wąską ulicą lampy a zniknęły stojące latarnie-zawalidrogi . Nadal na murach kamienic są jeszcze haki i bloczki - pozostałości po stuletnich lampach wiszących. Na zdjęciu po lewej - coś współczesnego (lampa), po prawej - pod gzymsem, hak i bloczek).

Młotki na nawierzchni? Dobrze, ale jak umieszczone - obuchem do rynku czy od rynku? Trakt prowadził z Krakowa, więc logicznie przybysze nadjeżdżający stamtąd, od bramy krakowskiej, powinni widzieć najpierw trzonki i daty i tak aż do rynku. Projekt przewiduje odwrotnie; może może być
Dobrze, że pomyślano o ulicy Tylnej ale czy dobrze? To historyczne zaplecze i rynsztok dla kamienic z Krakowskiej. A teraz czym jest? Obsadzić ją ławeczkami z widokiem na parking i samochody? No, może się spodoba. Zresztą, projektanci i decydenci najlepiej wiedzą, więc się stanie ich wola; najwyżej trochę ponarzekamy, pokrytykujemy ale po jakimś czasie każde gadanie przycichnie. No, chyba że pojawi się gość - pani Konsekwencja Działania.



Jet

Ptasi Jet. To pseudo nadałam znajomemu małemu ptaszkowi. Nadchodzi poniedziałek. Rudzik to nie jest (dawniej tak sądziałam) ale pleszka. Jak co roku wprowadził się z małżonką do gniazda na kasecie rolety nad oknem - lekko uchylone przez cały ciepły weekend okno umożliwiło mi słuchanie jego podśpiewajek ze szczytu pobliskiego drzewa. Zaś moja praca w tygodniu roboczym uniemożliwi mi obserwację dwóch przelatujących wielokrotnie przed oknem skrzydlaczków. Trasa parkan - kaseta oraz kaseta - parkan przelatywana razy ... no może 543 dziennnie. To chyba światowy rekord przelotów? 

Jumbo (Jet) - takie imię nosi pies znajomych, którego krótkoterminową matką zastępczą była moja suczka. W czasie jednego weekendu Jumbo błyskawicznie zaabsorbował "międzypsie" zwyczaje (do tej pory ten roczny piesek był raczej izolowany od pobratymców), dzięki czemu okrzepł jak na młodzieńca przystało i stał się mniej bojaźliwy a nawet pewniejszy w kontaktach. 

Viagra Jet to nazwa nowej postaci Viagry. Tabletka do żucia, jak podaje jej producent, jest tak samo skuteczna jak ten lek w swej tradycyjnej formie. Pierwsi szczęśliwi klienci będą mogli nabyć ją w Ameryce Łacińskiej.  

    




Odkrycie na tarnogórskim zamku

Kolejny raz głośno jest o Tarnowskich Górach za sprawą tutejszych zabytków. Wielu ich wartości nie docenia a jeszcze więcej o nich niewiele wie, a są i tacy, którzy nie wierzą w istnienie wartościowych obiektów na tej ziemi. Internet przewyższa pod wieloma względami inne media, zwłaszcza gazety. Bo oto dzisiaj otrzymałam artykuł, który ukazał się we wczorajszej gazecie i chociaż numer ten zniknął już z punktów sprzedaży, w internecie nadal trwa. Ważne!
Oto bezpośredni link do oryginału: http://img862.imageshack.us/img862/5446/screenan.jpg

          




strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |  239 |