LAN Tarnowskie Góry

W dniach 25-26 stycznia w TCK odbywa się turniej gier komputerowych LAN Tarnowskie Góry. Od 8:00 do 23:00 zawodnicy zmierzą się w takie gry jak: League Of Legends, FIFA 14, Starcraft 2 czy Counter Strike Global Offesnive. Dla graczy nagrody w postaci ipadów mini - nagroda Burmistrza Tarnowskich Gór oraz pula nagród finansowych przekraczająca 5000zł! Zachęcam wszystkich do odwiedzenia Tarnogórskiego Centrum Kultury właśnie w tych dniach. Impreza jest organizowana przy ogromnej współpracy z Urzędem Miasta Tarnowskie Góry oraz m.in. mojej firmy - BLU-VISION.PL. Planowałem wcześniej przygotować wpis odnośnie tego wydarzenia, jednak ostatnie dni upłynęły na przygotowaniach do turnieju. Punkt kulminacyjny miał miejsce wczoraj, podczas montażu komputerów, tworzenia sieci komputerowej oraz ogólnemu przystosowaniu Tarnogórskiego Centrum Kultury, w jeden, olbrzymi salon gier! Nad ranem wszystko było już gotowe - dosłownie kilka godzin snu i rozpoczęcie! Naiwnie podpięliśmy zwykłe myszki i klawiatury, zapominając o tym, że większość z obecnych graczy miała ze sobą gamingowe produkty z najwyżej półki (myszki, słuchawki, klawiatury) - sam z ciekawości zwiedziłem niektóre stanowiska, żeby zobaczyć na czym się teraz gra. ...bo przecież kto zna się lepiej na tym sprzęcie, niż uczestnicy turnieju!

W głównych holu TCK rozstawiono 4 rzędy komputerów, natomiast na scenie głównej - Kino Olbrzym, ustawiono kolejny rząd komputerów na którym rozgrywał się m.in. poranny turniej FIFY 2014 oraz wieczorny turniej CS GO. Pierwszy raz miałem okazję obejrzeć na sali kinowej coś innego niż film - ciekawe przeżycie. Na ekranie wyświetlany był obraz gry, a głośnikach można było usłyszeć komentatora Warto zaznaczyć, że ostatni pojedynek w CS GO wygrała drużyna, w skład której wchodziła, bardzo dobrze sobie radząca ...dziewczyna:)! Jutro już ostatni dzień turnieju, finałowe rozgrywki oraz wręczenie nagród głównych. Dzień zaczyna się od turnieju Starcrafta!

Szkoda, że za moich czasów szczytem marzeń był kilkuosobowy turniej w kawiarce internetowej, na myszkach i klawiaturach z najniższej półki. Dzisiaj nie miałbym odwagi ( podobnie jak moi koledzy, z którymi odwiedziłem Lan), usiąść i zagrać obecnymi na sali graczami.:)

stream na żywo z turnieju ! Nasz profil na facebook (znajdziecie tam galerię z turnieju) Profil LAN Tarnowskie Góry


Duży Olbrzym - jeszcze większe wrażania po pierwszym seansie!

Długo musiałem czekać na swój pierwszy seans w "Naszym" nowym tarnogórskim kinie. Muszę powiedzieć, że jestem pod ogromnym wrażeniem! Cofnijmy się jednak do początku... Jak już zapewne wiecie, a dowiedzieć się można choćbym z wcześniejszych wpisów, jestem ...co tu dużo mówić ...kinomanem! Kocham kino i nie wstydzę się tego! Każdą wolną chwilę staram się spędzić przed dobrym filmem. Duży Olbrzym funkcjonuje już jakiś czas i wstyd się przyznać ale nie miałem wcześniej czasu wybrać się na seans ...a szkoda. "Grawitację" i "Wałesę" zobaczyłem jeszcze w multipleksach, a mogłem tak naprawdę w Dużym Olbrzymie. Wczoraj spontanicznie, po zajęciach na uczelni, wpadłem na pomysł wybrania się do "Naszego" kina. "Naszego" - tego zwrotu będę używał często, z dużej litery i w cudzysłowie, tak aby podkreślić fakt, że jako Tarnowskie Góry jesteśmy w posiadaniu własnego, niezależnego, "Naszego" kina! Z racji na to, że repertuar Olbrzyma śledzę na bieżąco, a kinematografia Polańskiego nie jest mi obca, zdecydowałem się wybrać na jego nowy film pt. "Wenus w futrze". Filmu nie będę opisywał, nie o tym jest ten wpis. Powiem tylko, że warto - pod warunkiem, że lubi się Polańskiego i kameralne, momentami przegadane kino w wykonaniu rewelacyjnej obsady aktorskiej, składającej się "aż" z dwóch aktorów, w tym , z żony Polańskiego. Moi drodzy, nawet nie zdajecie sobie sprawy jak przyjemnie jest się wybrać do kina, bez konieczności opuszczania naszego miasta. Wyszedłem z domu o 19:45, podjechałem po kolegę i przed 20 siedzieliśmy już z biletami w sali kinowej.

Wybór miejsc odbywa się na podobnej zasadzie jak w multipleksach, z tym, że mamy przed kasą wywieszkę z rozstawieniem sali i wybieramy miejsca. Pani zapytała czy chcemy siedzieć w części pierwszej, bliżej ekranu, czy w części drugiej, wyższej oddalonej od ekranu. Wybraliśmy w drugiej, wyższej części. Gdy wchodziliśmy akurat zaczynał się zwiastun drugiej części Hobbita. Fajnie, że puszczają tylko zwiastuny filmów które będą lecieć w Olbrzymie - reklamy nie trwały dłużej niż kilka minut, poleciały trzy zwiastuny - wystarczy, w końcu nie jestem zmuszany do 30 minutowego bloku reklamowego jak w Cinema czy Multikinie.

Co mnie zaskoczyło po wejściu do sali na samym początku? Sala była praktycznie cała zajęta! Na sali zobaczyłem swoich sąsiadów, znajomych, emerytów i młodzież, która w gronie swoich znajomych wybrała się do "Naszego" kina na seans. Miło zobaczyć, że coś, co funkcjonuje od tak krótkiego czasu, cieszy się takim dużym zainteresowaniem - przecież o to właśnie chodzi, te Kino jest dla nas!

Sama sala jest rewelacyjnie wykończona, zadbano o najdrobniejsze szczegóły, tj. oświetlenie schodów czy rzędów siedzeń. Jest przyjemne, nie przeszkadzające białe, delikatne światło, nie tak jak w Multikinie, mocny niebieski odcień, który uniemożliwia skupienie się na seansie i co chwilę rozprasza jeżeli siedzimy z brzegu rzędu.

Siedzenia wygodne, jest mniej miejsca niż w multipleksach, ale spokojnie można wyprostować nogi i wygodnie oraz komfortowo przesiedzieć cały seans. Jeżeli ktoś jest naprawdę wysoki i lubi mieć wyprostowane nogi podczas seansu, może wybrać miejsca z przodu pierwszej części i drugiej części sali - miejsce na nogi jest wówczas nieograniczone. Podłokietniki są mniejsze, nie posiadają miejsca na napój, ale to z racji na fakt, iż kino nie posiada baru, co jest jego kolejnym plusem.

Jakość obrazu rewelacyjna, zwiastun Hobbita oglądało się o wiele lepiej, niż tydzień wcześniej w Multikinie. Wydaje mi się, że sprzęt, sam ekran jest zdecydowanie lepszej jakości, niż ten do którego przywykłem w multipleksach. Jeżeli siedzimy z tyłu sali, czyli w drugiej części obraz wydaje się mniejszy niż np. w wspomnianym wcześniej Mulitkinie. Nie przeszkadza to jednak w żadnym wypadku w odbiorze filmu. Spowodowane to jest zapewne ułożenie sali. Sala jest bardzo długa, nawet w porównaniu do sal dostępnych w multipleksach, a ekran jest głębiej, ponieważ jest przed nim jeszcze scena. Pamiętajmy o tym, że w tej sali odbywają się nie tylko projekcie filmów. Z ciekawości przesiedliśmy się do części pierwszej, bliżej ekranu i tą część będę wybierał przy kolejnych seansach. To moje własne upodobanie, lubię siedzieć bliżej ekranu. Spotkałem się również z opinią, że można spokojnie usiąść w pierwszym, rzędzie bo ekran i tak jest głębiej z racji na scenę - kiedyś sprawdzę.

Niestety nie mogę napisać nic na temat jakości 3D. Znajomy oglądał w Olbrzymie "Grawitację" - powiedział, że jakość i efekty również rewelacyjne, tylko okularki przed seansem najlepiej przetrzeć, ale tak jest w każdym kinie, w którym okulary wypożyczane są oglądającym przed seansem.

Nagłośnienie sali również rewelacyjne, ale myślę, że pełny potencjał udźwiękowienia sali usłyszę dopiero podczas grudniowego seansu "Hobbita" i drugiej części "Igrzysk Śmierci". Aby być obiektywnym wypiszę plusy oraz minusy "Naszego" kina.

Kolejnym plusem jest cena biletów! Gdzie ceny biletów zaczynają się od 12zł? Gdzie można zobaczyć film 3D za 14? Rzadko korzystałem z promocji multipleksów, tj. środa z Oragne, wtorki z facebookiem czy czwartki z Kinder Bueno. W tygodniu przeważnie nie mam czasu na kino, nawet jeżeli bilet byłby znacznie tańszy. W Olbrzymie możemy uznać, że ceny promocyjne są cały czas. Bez konieczności pokazywania papierów po batonach czy wysyłania sms-ów do operatora.

Mógłbym się doczepić tylko do klimatyzacji, w górnej części było znacznie cieplej, niż w dolnej, ale myślę, że to nie wina oszczędności (podobna sytuacja ma miejsce czasami w multipleksach, gdzie można zmarznąć nawet latem), tylko samego ustawienia, dopasowania temperatury do sali - ale to taki drobny minusik, który pewnie był wyjątkiem od reguły.

Profil "Naszego" kina na facebook'u to tylko kolejny plus. Nie ma tam zbędnego spamu, są głosowania, np. odnośnie ponownej projekcji wyświetlonego tytuły, czy dotyczące przyszłego repertuaru. Fajnie sprawdza się również sprzedaż z rezerwacją miejsc online.

Plusem i minusem można nagrodzić repertuar. Bo pomimo, że sensów chciałoby się więcej i o innym, również późniejszych porach, to zrozumieć, że sala kinowa ma również inne zastosowania, tj. wystąpienia kabaretów, teatr czy Uniwersytet Trzeciego Wieku. Seansów z miesiąca na miesiąc jest coraz więcej, a i same tytuły zasługują na uznanie. Warto wyróżnić "Wałęsę" , który wyświetlany był również w godzinach porannych, dla grup zorganizowanych. Na uwagę zasługuje równie seans "Grawitacji" oraz premiera która będzie miała zaraz po świętach, czyli druga część wspomnianego już wcześniej "Hobbita". Dobrym rozwiązaniem, jest puszczanie tego samego tytułu dzień, po dniu (przeważnie każdy film jest wyświetlany dwa razy), ponieważ jeżeli ktoś nastawi się na seans, a nie będzie w stanie dotrzeć do kina to ma jeszcze taką możliwość następnego dnia.

Kończąc ...dwa smaczki, w końcu przy ekranie nie świecą żadne oznaczenia wyjścia ewakuacyjnego, które rozpraszały mnie w multipleksach. Napisałem specjalnie "rozpraszały", bo po tych wszystkich latach trochę się do tego przyzwyczaiłem; p Kolejnym miłym smaczkiem jest obsługa kinowa na sali, a właściwie jej brak, co jest kolejnym plusem. Nikt nie chodzi po sali i nie inwigiluje każdego oglądającego wzrokiem, nikt nie wyjeżdża 20 minut przed końcem filmu z kubłem na śmieci na środek sali - to naprawdę cieszy.

Podsumowując...myślę, że będę częstym gościem w Dużym Olbrzymie, czego i wam serdecznie życzę! :)


"Wałęsa. Człowiek z nadziei” - oczekiwania...

Do premiery „Wałęsy. Człowieka z nadziei” Andrzeja Wajdy mamy jeszcze troszkę ponad miesiąc, ale ja już zdążyłem się zapoznać ze zwiastunem oraz teledyskiem promującym tą produkcję. Film widział już sam Lech Wałęsa, powiedział, że to świetny film, ale "Więckiewicz gra zarozumialca, którym on przecież nie jest".

Czy Wajda przedstawił historię zgodnie z faktami, z realizmem tamtych czasów i wydarzeń? Czy zrobił z Wałęsy, tak jak wspomniał sam Lech "bufona, zarozumialca" którym on nigdy nie był, a przy tym bohatera na miarę legendy i piękny film? Osobiście uważam i życzę sobie tego, aby film przedstawił nam Wałęsę jak bohatera, legendę, człowieka z którym młode pokolenie będzie mogło się utożsamiać! Wajda ma gigantyczną okazję wskrzesić, pobudzić w polskiej młodzieży patriotyzm i przedstawić im bohatera na miarę tamtych czasów, nie do końca tak odległych! Czy będzie fair jeżeli film będzie mijał się z faktami aby pokazać większy patos i ubarwić całą historię? Myślę, że tak! Według mnie tutaj liczy się sama idea, wskrzeszenie w młodym pokoleniu ducha tamtych czasów, a nie sama zgodność, bierność z faktami. Na ten film pójdą przecież miliony naszych rodaków. Myślę, że film ma szansę wzbudzić zainteresowanie również za granicą! Przecież naród amerykański pamięta słynne wystąpienie Lecha Wałęsy w Kongresie zaczynające się słowami "My naród" i dobrze pamiętają co zrobił w Polsce. Na świecie, w pamięci naszej populacji zakorzenieni są najwyżej dwaj wybitni Polacy, Jan Paweł II oraz Lech Wałęsa.

Mam nadzieję, że na te film pójdą tłumy uczniów, studentów, seniorów i pozostałych rodaków, którzy do kina chodzą sporadycznie. Ja pamiętam może z trzy premiery filmowe które cieszyły się naprawdę wysoką, jak na polskie realia frekwencją oraz proporcjonalną do niej przychylnością krytyków. Mowa tutaj o filmach: "Ogniem i Mieczem (według mnie najlepszy Polski film historyczny), "W ciemności" Holland oraz "Pianista" Polańskiego. Raz na jakiś czas powstaje film na który wybierają się osoby nie odwiedzające kina lub takie które odwiedzają kino raz na kilka dekad ...i ten film może być takim tytułem. Pamiętam premierę Pianisty i fenomen jaki ten film zrobił...ale tak naprawdę uświadomiłem to sobie po rozmowie z moim dziadkiem, który wówczas miał 79 lat (obecnie 90) i sam wybrał się na ten film do multipleksu, do miejsca w którym nigdy nie był. Na taki fenomen i szał medialny liczę i tym razem. Obecnie Wałęsa nie cieszy się sympatią większej części Polaków, za granicą dalej jest symbolem i ikoną Solidarności oraz twarzą demokracji. Mam nadzieję, że nie będzie to autobiografia z praniem brudów na ekranie, ale bardziej stonowany film fabularyzowany o człowieku legendzie, bohaterze !

Tak jak pisałem, liczę na tłumy naszej młodzieży w kinach. Ten film zainteresuje, przynajmniej ma szansę zainteresować bardziej, niż wcześniejsze pozycje oferowane przez Polską kinematografię. Od września rusza "Duży Olbrzym" - nowe, cyfrowe kino w sali widowiskowej Tarnogórskiego TCK'u. Liczę na inicjatywę szkół i wolę wybrania się na film ze swoimi uczniami. Dzięki naszemu lokalnemu kinu, szkoły mają okazję dostać się na sens przysłowiowo "z buta" lub za pośrednictwem komunikacji miejskiej, co znacznie ograniczy koszta, tj. wynajęcie autokaru.

Poniżej zamieszczam zwiastun filmu z rewelacyjną ( co stwierdzam po samym zwiastunie i po wspomnieniach z roli z Sowy z filmu Holland "w Ciemności") rolą Więckiewicza oraz Teledysk promujący film o Wałęsie. Spory kawałek historii zamknięty w świetnie zrealizowanych pięciu minutach ( w tle słynne wystąpienie w amerykańskim Kongresie.




Czego słucham ...w samochodzie i nie tylko!

Do napisania tego wpisu zainspirował mnie blog, który śledzę od dłuższego czasu. NA PIĄTYM BIEGU (wcześniej WANDA i BANDA). Swoją drogą gorąco polecam! Ciekawe perypetie pewnej dziewczyny zafascynowanej swoimi czterema kółkami. W swoim ostatnim wpisie na FB autorka bloga zamieściła pytanie, cyt." Ludzieee! Czego słuchacie podczas jazdy samochodem? ". No właśnie czego słuchamy? Jestem przekonany, że będę oryginalny! Zaskoczę wiele osób! Nie zaskoczę natomiast wszystkich którzy już trochę mnie poznali. Zacznę może od tego, że nigdy, no może w dzieciństwie bawiły mnie sezonowe hity. To nie jest tak, że jak leci w radio Rihanna czy Weekend to od razu wyłączam odbiornik - jasne posłucham, ale bez większych emocji . Były jednak wyjątki, pamiętam to jak dziś - Lady Gaga - Alejandro, królowało w moim niebieskim Lupo!

Ok zacznę krótko, a potem uzasadnię! Podczas jazdy samochodem, podczas jazdy na rowerze, a nawet podczas pisania tego wpisu, dookoła mojej osoby rozbrzmiewają różne...i tu uwaga! Soundracki ! Tak! Muzyka filmowa to jedyna muzyka którą się interesuję, której potrafię słuchać bez przerwy. Dziwne? Dla mnie nie, ale próbując was zrozumiem przyznam, że pewnie macie w tym trochę racji. Oprócz soundtracków lubię posłuchać...ale to już tylko podczas jazdy samochodem i koniecznie w dzień...Audiobooków ( pod tym względem też jestem wybredny! ).

Audiobooki. Może od nich zacznę, bo do to dla mnie odkrycie sprzed niespełna dwóch miesięcy. Z racji na brak czasu nie mam możliwości przeczytania książki ...i w sumie nigdy nie przepadałem za książkami. Jeżeli mam już trochę wolnego czasu to wolę oddać się swojej największej pasji, czyli kinematografii i zobaczyć dobry film. Dlatego właśnie Audiobooki? W przeciągu ostatnich dwóch lat w samochodzie zacząłem spędzać naprawdę sporo czasu i nie zawsze są to krótki trasy. Podczas jazdy, jedyne co mogę robić z zachowaniem podzielności uwagi to słuchać radia ...albo inaczej posłuchać książki. Wiecie jak ciężko jest znaleźć dobrego Audiobooka do samochodu? Próbowałem przesłuchać "Grę o Tron" - niestety za dużo wątków. Miałem raz okazję wjechać na rondo w Katowicach, z kończącym się rozdziałem wspomnianej powyżej książki - nigdy więcej, podzielność uwagi z trudem została zachowana i rozjeżdżała się coraz bardziej, wraz z wjeżdżającymi na rondo samochodami i kolejnymi słowami lektora. Stwierdziłem, że postawię na publicystykę i biografie! Dlaczego? Bo to przeważnie jeden stonowany głos, który opowiada i opowiada, robiąc przy tym przerwy co chwilkę i wracając z kolejnym rozdziałem. Coś na wzór pasażera, rozgadanego pasażera który potrafi zainteresować swoim gadulstwem, mówiąc przy tym z sensem. Do tej pory najbardziej zapadła mi w pamięć książka Tomasza Lisa "My, naród" (gorąco polecam, świetnie się słucha, krótkie kilkuminutowe rozdziały pozwalające na zebranie myśli i nie pogubienie się w całości). Obecnie słucham biografii Steve'a Jobs'a. Nie mogę doczekać jakieś dłuższej trasy bo póki co książka jeszcze się nie rozkręciła! Następne w kolejce: Mariusz Max Kolonko - Odkrywanie Ameryki oraz Janusz Palikot - Płoną koty w Biłgoraju.

Soundtracki...co warto o nich wiedzieć? Warto wiedzieć na przykład, iż żaden dobry film nie osiągnął sukcesu bez muzyki, dobrej muzyki, bo to właśnie muzyka nadaje wyraz całej produkcji i wywołuje emocje u widza, zdecydowanie większe niż sam obraz. Jest natomiast wiele kiepskich filmów, w których zapamiętamy tylko muzykę! Podsumowując, muzyka filmowa musi na siebie zarobić - dlatego jest kosztowna już w samym procesie tworzenia , ale w przy tym bardzo dobra! Nie tworzy jej przeciętny wokalista z grupą swoich muzyków, tylko (przeważnie) znany, ceniony kompozytor wraz z niemałą orkiestrą. Wokalista jeżeli jest potrzebny to tylko do nagrania piosenki promującej film, której i tak przeważnie nie usłyszymy w samym filmie, tylko na napisach końcowych.

Jakież przerażenie wywołuje u osób które czasem jeżdżą ze mną samochodem chwila w której włączam radio i zaczyna lecieć ustawiona przeze mnie muzyka. Szok i niedowierzanie? Najczęściej! Sporadycznie zrozumienie. Jeżeli jestem przekonany, że moim pasażerom nie spodoba się to co moje radio może im zaserwować, najlepiej wziąć na wstrzymanie i ustawić, jak u statystycznego polaka, 93.00 i głośność tak, aby na tyłach już nie było za dobrze słychać - nie zagłuszam wówczas bezczelnie potencjalnej dyskusji . Czasami jednak jestem małym egoistą, wychodzącym z założenia, "mój samochód, moje zasady" i nie tyle robię to złośliwie (puszczając swoją muzykę), co bardziej w celu zaprezentowania, zachęcenia do słuchania tego gatunku.

Nie ma sensu, żebym wypisywał swoje ulubione Sountracki. Jest tego zbyt wiele, a głupio wyglądałby wpis podczas którego przewijania zacinałby nam się scroll :) Wypiszę może kilka tytułów filmów, których muzyka nie jest mi obca, np. "Avatar", "Mroczny Rycerz", "Piękny Umysł", "Waleczne Serce", "Pulp Fiction", "Ostatni Mohikanin", czy nawet niektóre utwory z "Karate Kid" (James Horner) lub perełki z "Króla Lwa" (Elton John) - mój pierwszy Soundtrack - pamiętam ten prezent od rodziców! CD z muzyką i VHS z filmem!

Nie zawaham się stwierdzić, iż gdyby w programie telewizyjnym "Jaka to melodia" była kategoria "muzyka filmowa", pewnie bez zastanowienia wziąłbym w nim udział i tylko przy kompletnym braku szczęścia, nie zgarnąłbym głównej nagrody!

Jeżeli widzicie przejeżdżający samochód z piosenkami ABBY w wykonaniu aktorów filmu "Mamma Mia" (chociaż to już coraz rzadziej, musi być dobre towarzystwo! ) możecie być niemal pewni, że to ja! Jeżeli na skrzyżowaniu w samochodzie obok będzie dudnić w głośnikach finałowy "Time" Hansa Zimmera z Incepcji, możecie również stwierdzić, że to ja! Soundtracki oferują bogaty zasób muzyki, każdy znajdzie swój gatunek, coś tylko i wyłącznie dla siebie, podobnie jak w przypadku samego filmu.

Ostatnio w moich samochodzie królował Soundtrack z Nędzników i Django (zdecydowanie lepsza muzyka, niż we wcześniejszym filmie Quentina Tarantino "Bękarty Wojny" - choć i w nim znalazłem kilka perełek). Fajnie słucha się też soundtracka z Obliviona, niestety nie wszystkie utwory zapadają w pamięć, tak jak poprzedni sountrack grupy M83 do filmu "Tron: Dziedzictwo".

Podczas jazdy na rowerze nieustanie, praktycznie od roku króluje zeszłoroczny Sountrack do ostatniej części przygód Mrocznego Rycerza "The Dark Knight Rises" Hansa Zimmera - jeden z moich ulubionych kompozytorów, przez wielu krytykowany za powtarzalność motywów, co dla mnie akurat jest dużym plusem.

Wiem jestem dziwny! Chociaż może lepiej użyć słowa "oryginalny". Mam nadzieję, że kogoś zainteresowałem i kto wie, może kiedyś spotka mnie miła niespodzianka i w upalny dzień ...gdzieś na skrzyżowaniu ...w oczekiwaniu na wolno nadchodzące zielone światło ... usłyszę w samochodzie obok ...dobrą muzykę - nic więcej! - ...i nie będzie to 93:00 lub jakiś wakacyjny hit, o którym, jak zawsze po wakacjach - zapomnimy! :)

FILMTRACKS.COM - tutaj możecie sobie przy każdym albumie (po prawej stronie) przesłuchać próbek niektórych utworów.


Cyfrowa szkoła, szkołą przyszłości?

Cyfrowa szkoła, szkołą przyszłości?

Tak! Są takie szkoły które naprawdę zasługują na miano cyfrowej! Szkoły w których lekcje prowadzi się, nie za pomocą zielonej tablicy i pylącej się kredy, a za pomocą tablicy interaktywnej z krótkoogniskowym projektorem. Są sale wyposażone w notebooki i tablety dla uczniów, dzięki którym dzieci uczą się nie tylko obsługi komputera, co wyszukiwania i pozyskiwania niezbędnych informacji i wykorzystania przyswojonej już wcześniej wiedzy. Nauczyciel posiada komputer z systemem do zarządzania klasą, może wysyłać testy, rozdawać arkusze i zbierać gotowe prace, za pomocą sieci bezprzewodowej dostępnej na terenie całej szkoły. Oprócz sprzętu komputerowego, sale wyposażone są projektory multimedialne z ekranami do projekcji filmów, sprzęt nagłaśniający, wizualizery i systemy do zbierania informacji. Tablica multimedialna? Nie będę wdawał się w szczegóły, w skrócie, ogromny 88" - 102" odpowiednik monitora dotykowego, na którym uczniowie oraz nauczyciele mogę pracować, zarówno pracując ja na zwykłej tablicy szkolnej, jak i na przygotowanych wcześniej planszach, dokumentach, zdjęciach, prezentacjach czy też filmach.

Systemy do zbierania informacji? Tak! To system podobny do tego którym posługują się posłowie w sejmie lub zbierania głosów, podobny do tego, który pamiętamy z cieszącego się dużą popularnością programu "Milionerzy". Osoby które myślą, że to niemożliwe, że pozwalam sobie w tej chwili na niezbyt udany żart, są w dużym błędzie. Tak, takie szkoły są i funkcjonują niedaleko nas. W naszym powiecie na uwagę i duże wyróżnienie zasługuje Szkoła Podstawowa w Miasteczku Śląskim oraz Szkoła Podstawowa w Sowicach. To właśnie w tych szkołach realizowany jest pilotażowy, rządowy program "Cyfrowa Szkoła".

Czy nowe technologie naprawdę są potrzebne współczesnej szkole? Czy ebooki, internet oraz sprzęt komputerowy sprawią, że dzieci szybciej i chętniej przyswoją materiał i wiedzę? Opinie są podzielone. Niektórzy uważają, że nic nie zastąpi tradycyjnej książki i pracy z podręcznikiem. Inni natomiast uważają, iż tylko postęp i wykorzystanie nowych technologii pozwoli na zachęcenie i w odpowiedni sposób wykorzystanie potencjału drzemiącego w uczniach. Kiedyś największym problemem przed którym stawała każda wchodząca w dorosłe życie osoba był analfabetyzm - w rozumieniu potocznym, brak umiejętności pisania i czytania oraz wykonywania czterech podstawowych działań matematycznych. W dzisiejszych czas analfabetyzm nie jest problem, stanowią go raczej pojedyncze przypadki. W XXI wieku mamy natomiast inny, równie duży problem i wyzwanie przed którym stoimy, tzn. analfabetyzm komputerowy, analfabetyzm cyfrowy! Analfabetyzm cyfrowy to duży problem, ponieważ wiele osób, zwłaszcza starszych, nie potrafi się odnaleźć na współczesnym rynku pracy. Te osoby są niezdolne do realizacji wielu zadań związanych ze współczesną gospodarką. Jak osoba starsza ma przejść na bankowość internetową, jeżeli żaden bank nie promuje uświadamiania bankowości internetowej w postaci symulatorów płatności, bankowości internetowej, które umożliwiałbym naukę i obsługę konta internetowego. Przecież, nikt, tym bardziej, żadna starsza osoba, nie będzie ćwiczyć robienia przelewów na swoich własnych oszczędnościach!

Co trzeci Polak nie potrafi obsługiwać komputera! Co ja rozumiem przez obsługę komputera? Obsługa komputera to nie tylko włączenie i wyłączenie komputera, znajomość adresów podstawowych potrafili internetowych i umiejętność założenia poczty na onecie, czy też zainstalowania Miniecrafta lub League of Legends - tak kochani, w to grają teraz wasze dzieci! Jeżeli ktoś myśli, że znajomość obsługi komputera to umiejętność obsługi facebooka i oglądania filmów w sieci za pomocą kinomaniaka, słuchania na youtube swojej ulubionej piosenki, mailowanie przez pocztę na onecie lub pobierania plików za pomocą chomika, jest w błędzie! Rok 2000 był to rok przełomowy, w którym dla przeciętnego Polaka stały dostęp do internetu był czymś w zasięgu ręki. Cześć młodych, chłonnych wiedzy umysłów sama, z zaciekawieniem wciągała się w wir wirtualnej rzeczywistości i będąc samoukami naprawdę poznała środowisko komputerowe. Teraz mamy nieporównywalnie lepszy, tańszy sprzęt oraz znacznie szybszy, dostępny wszędzie internet ...i co? Chyba staliśmy się troszkę leniwi, pomimo rozwoju techniki oczekujemy od sprzętu jakby coraz mniej. Właśnie to lenistwo, rozwój i bezproblemowy dostęp do nowych technologii sprawiły, że cofamy się i coraz bardziej komputer służy nam do wspomnianego wyżej facebooka (tak, sam jestem uzależniony! ), czy prostych, niewymagających gier, które grafiką czasami odstraszają bardziej, niż produkcje z przed dekady. Takie cofanie sprawia, że zbliżamy się coraz bardziej do osób w ogóle nie obytymi z nowymi technologiami. Powoli stajemy się "znowu", analfabetami komputerowymi.

Powróćmy do tematu, czym dla mnie jest obsługa komputera. Obsługa komputera to pojęcie bardzo obszerne, obejmujące np. umiejętność utworzenia dowolnego dokumentu w dowolnym pakiecie biurowym i poprawne sformatowanie tekstu z zachowaniem odpowiednich zasad. Obecnie studiuję i mogę przyznać, że jestem jednym z nielicznych studentów w mojej grupie, który pisząc pracę używa funkcji wyjustowania i klawisza tabulatora do utworzenia akapitu, a nie jak większość spacji. Czy jest to powód do dumy? Być może, ale tylko wtedy, gdy wykładowca sam wie jak powinno być to napisane! Word, Excel, Power Point lub ich odpowiedniki, to programy które każdy uczeń powinien opanować juz w szkole podstawowej na lekcjach informatyki, tak aby bez problemu wykorzystywać tą wiedzę przez resztę życia i utrwalać ją przy tworzeniu dowolnego dokumentu! No i do tego momentu jest wszystko w porządku, dzieci uczą się tych programów w szkole podstawowej i następnie idą do gimnazjum? ...i co się dzieje? Znowu Word, Excel, Power Point...idą do szkoły średniej, wiecie co się dzieje? Word, Excel Power Point! ...zapisałem się na studnia, idę na zajęcia z informatyki! ...nie uwierzycie! Word, Excel, Power Point!! Oczywiście w tej chwili uogólniam całą sytuację, ponieważ są szkoły, nauczyciele którzy stanowią wyjątek od reguły i potrafią zainteresować uczniów, uatrakcyjnić zajęcia, wprowadzając do nich inne, wcześniej nieznane aplikacje. Ostatnio będąc obserwatorem na zajęciach informatyki, w jednej ze szkół napotkałem na kilka dobrych przykładów...i to się chwali! Jednym z nich jest Baltie (program skierowany dla młodszych użytkowników, uczący podstaw programowania), drugim Voki (budowanie własnego mówiącego avatara), warta uwagi jest też aplikacja przeglądarkowa ToonDoo (kreator komiksów i tu znowu pozytywne wyzwanie, interfejs po angielsku). Aplikacje takie potrafią pobudzić drzemiące w uczniach zainteresowania. Dodatkowo wymuszają na każdym uczniu kontakt z nowym interfejsem oprogramowania, strony www, czy przeprowadzenie czegoś z czym każdy z nas prędzej czy później będzie miał do czynienia - tzw. "procesu rejestracji" - niekonieczne w języku polskim. Mimo wszystko nasuwają się pytania, dlaczego uczniowie nie mogą pracować z programami takimi jak Adobe Photoshop, Adobe Flash czy nawet Corel? Dlaczego w naszym kraju licencje na korzystanie z tych programów, nawet do celów edukacyjnych są tak drogie? Czy uczniowie naprawdę muszą większość rysunków przygotowywać w Paincie?

Oprócz obsługi pakietów biurowych bardzo ważnym aspektem dla każdego użytkownika komputera jest umiejętność zainstalowania, odinstalowania dowolnego programu i tutaj rzecz chyba najważniejsza, znajomość środowiska Windows. Każdy z nas musi poznać system operacyjny aby swobodnie w nim funkcjonować bez ciągłej obawy, że coś się posłuje. Jeżeli nie poznamy systemu operacyjnego, nie mamy szans na to aby rozwijać swoje umiejętności przy komputerze! Nie możemy ograniczać się tylko do paska startu i tego co mamy na pulpicie. Jak uczeń na dowolnym stopniu edukacji, ma poznać środowisko oprogramowania, jeżeli w większości szkół pracuje się jeszcze na Windowsie XP i Office 2000?

Sami prywatnie, nie jesteśmy lepsi. Jeżeli się do czegoś przyzwyczaimy, nie chcemy tego zmieniać, nawet jeżeli zmiana przyniesie lepsze, bardziej optymalne, a zarazem nowoczesne rozwiązania. Przykład? System operacyjny Windows XP ! Nieważne, że ma już ponad dekadę oraz, że nie wykorzystuje obecnie nawet w połowie nowego sprzętu. Gwarantuję, znajdą się miliony osób które będą mówiły, że to najlepszy system i nigdy go nie zmienią. Kolejny przykład? Windows 7 ! Część wyznawców Windowsa XP, w końcu przekonała się do Windowsa 7, ale za żadne skarby nie kupią komputera z Windowsem 8, pomimo, iż nowy system jest znacznie lepszy, wydajniejszy. Niektórzy są w stanie kupić gorszy, droższy sprzęt, tylko i wyłącznie dlatego, aby mieć system do którego są przyzwyczajeni. Niestety to złe podejście. Prędzej czy później, część z tych ludzi będzie musiała przesiąść się na nowe oprogramowanie, czy to w pracy, czy w szkole, a przeskok może okazać się tak duży, że będą musieli zaczynać praktycznie od początku.

Szkoły uczą również zakładania, a następnie korzystania ze skrzynek mailowych. To bardzo dobry nawyk i utrwalany na pewno zaowocuje w przyszłości. Każdy uczeń powinien mieć swobodę w tworzeniu swojego prywatnego konta mailowego, swobodę tzn.? Każdy z nas ma prawo do korzystania z dowolnego dostawcy poczty. Mimo wszystko, każdy uczeń powinien poznać, poćwiczyć, założyć przynajmniej tylko dla potrzeb szkolnych pocztę na gmailu i hotmailu. Dostawcy tych kont ściśle współpracują z dwoma największymi dostawcami oprogramowania systemowego na świecie: Microsoft (hotmail), Android (gmail). Każde z nich wyróżnia się na tle konkurencji szeregiem niespotykanych wcześniej u innych dostawców poczty funkcji i udogodnień. Konto hotmail ułatwi każdemu z nas pracę na Windowsie 8, konto na gmailu natomiast, pozwoli nam na swobodne zalogowanie się na dowolnym tablecie, smartfonie z system Andoid i korzystanie z bogatych zasobów google marketu.

I teraz punkt najważniejszy, meritum całego wywodu. Wyszukiwanie informacji! Była swego czasu taka szczytna idea stworzenia kierunku w szkole średniej, która byłaby właśnie rozszerzona o przedmioty związane z wyszukiwaniem i zarządzaniem informacją w sieci. Skromnie mówiąc, byłem uczniem pierwszej takiej klasy w Tarnowskich Górach - Liceum Profilowane o profilu zarządzanie informacją. Niestety, pomimo kilku godzin tygodniowo przy komputerach nie wszystko się udało i choć jak na tamte czasy ( o boże! minęło już 10 lat) posługiwaliśmy się czymś tak nowym jak "Google" (wówczas mało kto wychodził dalej poza onet, wp i interie), pracowaliśmy na komputerach Apple korzystając z Adobe Flash i Adobe Photoshop ... to i tak docelowo znowu skończyło się na Wordzie, Excelu i Power Poincie. Co było powodem porażki? Myślę, że brak pomysłu na lekcje ...bo sprzęt był akurat świetny.

Cyfrowa Szkoła, szkołą przyszłości? Tymi słowami zacząłem i zatytułowałem tekst. Być może to jest rozwiązanie! Sprawienie, że uczniowie może nie na każdej lekcji, ale na pewno na każdym przedmiocie będą pracować i wyszukiwać informacje z wykorzystaniem nowych technologii. Może to jest sposób, aby każdy uczeń obył się ze komputerem, Internetem, poznam nowe technologie w stopniu takim, aby przez całe życie, były dla niego towarzyszem, a nie udręczeniem. Drobne rzeczy, takie jak wyszukanie na lekcji języka polskiego życiorysu Henryka Sienkiewicza, czy wiersza Jana Brzechwy lub wyznaczenie trasy na geografii z Tarnowskich Gór do Warszawy za pomocą Google Map, mogą w przyszłości przynieść gigantyczne efekty. Dlaczego uczeń nie może napisać prostego wypracowania, właśnie na komputerze, przy okazji utrwalając umiejętności formatowania tekstu i rozwijać się przy tym i informatycznie i polonistycznie? Uczniowie mogę również, poczatować między sobą, czy to po angielsku, czy też po niemiecku i świetnie się przy tym bawiąc! Wymieniłem tutaj tylko kilka przykładów które można wykorzystać na lekcji, a które w przyszłości na pewno pomogą każdej młodej osobie funkcjonować z nowymi technologiami. Bo jeżeli będą musiały w swojej przyszłej pracy na szybko zredagować jakiś tekst czy wyszukać odpowiednią informację w internecie to nie dostaną z tego powodu białej gorączki. Również napisanie maila i w innym języku czy wyznaczenie trasy weekendowej wycieczki do Krakowa nie będzie stanowiło najmniejszego problemu ! Dlaczego? Dlatego, iż te osoby, będąc jeszcze dziećmi nabyły te i wiele innych umiejętności będą jeszcze w szkole!

Pomimo dość chaotycznego wywodu, mam nadzieję, że część osób zrozumiała to, co miałem na myśli, pisząc ten tekst. Chciałem pokazać jak na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat zmieniła/ powinna zmienić się szkoła, równocześnie pokazując jak duże znaczenie ma cyfryzacja i jej wykorzystanie, w naszym codziennym życiu.


...szybkie podsumowanie Memoriału!

...i X Memoriał Krystiana Michalskiego i Szymona Łysika zakończył się! Czas leci szybko, a takie wydarzenia mijają jeszcze szybciej... W tym roku znowu nie udało mi się dojechać na halę MOSiR w Radzionkowie. Za rok będę tam na 100% ! Z racji na moje zainteresowania, trzymałem kciuki za samorządowców i nauczycieli. Jak widać, za tych drugich trzymałem troszkę bardziej :) Oprócz samych meczów, warto zwrócić uwagę na występy pomiędzy nimi. Wydaje mi się, że wzbogacenie Memoriału o występy zespołów tanecznych, czy np. pokazy zmagań sportowców z TKS Karate Tarnowskie Góry były jednym z czynników tak dużej frekwencji.

Memoriał powoli staje się wydarzeniem w którym chcą uczestniczyć całe rodziny, a nie tylko sami miłośnicy koszykówki. Właśnie tą różnorodność i otwartość na wszystkich, niezależnie od zainteresowań lubię w tym wydarzeniu najbardziej. Finałowy mecz cieszył się gigantycznym zainteresowaniem! Zainteresowaniem tak dużym, że ze względu bezpieczeństwa nie wpuszczono wszystkich na halę w Staszicu. W ostatnim dniu turnieju, podczas ceremonii zakończenia Memoriału, miałem przyjemność wręczyć nagrodę główną dla publiczności!

Na koniec, wielka brawa dla organizatorów, uczestników oraz publiczności! Pomimo tego, iż jest to mój drugi turniej w którym uczestniczę, widać z roku na rok, coraz większe zainteresowanie i rozmach samego wydarzenia!


X (dla mnie II) Turniej kosza !!

Już po raz drugi, reprezentując moją firmę, mogę być jednym z sponsorów X edycji turnieju kosza. Rok temu turniej był dla mnie czymś zupełnie nowym, doświadczeniem z którym nigdy wcześniej nie miałem do czynienia. Zarówno od strony technicznej, przyglądając się z bliska stronie organizacyjnej, jak i celebrując z publicznością trzydniowe wydarzenie sportowe. Pomimo napiętego grafiku, zarówno w pracy jaki i w szkole postaram się odwiedzić halę w Tarnogórskim Staszicu, jak i przynajmniej raz, halę MOSiR w Radzionkowie. Niestety rok temu nie udało mi się dojechać do Radzionkowa, ale po wysłuchaniu wielu pozytywnych opinii odwiedzę Radzionkowski MOSiR na pewno!

Terminarz wygląda naprawdę obiecująco, można się z nim zapoznać na stronie Turnieju.




strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |