Kilka słów o patriotyzmie

Moi drodzy!

Dłuższy czas się do Was nie odzywałam, ale to nie z powodu awersji do pisania; po prostu usiłowała rozwiązać bardzo ważny dla mnie problem: bycia patriotką. Pewnego pięknego poranka poraziła mnie myśl, że nie jestem patriotką. A sprowokował to kolejny artykuł o patriotycznych wystąpieniach i manifestacjach, których to w listopadzie i grudniu było bez liku.

Poraziła mnie myśl straszna: Bendkowska, to co ty uważasz za patriotyzm to czyste kpiny. Te jakieś sentymenty do miejsca urodzenia, te godne reprezentowanie Polski w innych krajach, jak tam jesteś, czyli po prostu bycie porządnym człowiekiem, to szanowanie ładu i porządku państwa. To wszystko nie jest patriotyzm!!! I podjęłam bohaterską decyzję – będę patriotką współczesną.

Jak głodna lwica zaczęłam gromadzić, czytać, analizować i to zajęło mi tak dużo czasu. Po tej heroicznej pracy usiadłam jak na gruzach Kartaginy i zawołałam: „oświeć mnie Panie, co dalej, jaką wybrać drogę?” Bo teraz mamy patriotyzmów kilka (a może już kilkanaście)? Bo czy patriotyzmem jest wiązanie Polski z Unią Europejską? Czy bardziej patriotycznie my, Polacy – naród wybrany – a reszta won, poszła? Czy może „niechaj rozkwita sto kwiatków” - wolność, równość i braterstwo? Czy może martyrologia, kurhany przodków to nasza przyszłość? Poradźcie mi proszę! Zdołowało mnie to jak widzicie bardzo i byłabym niewątpliwie wpadła w depresję, gdyby nie wspaniałe programy rozrywkowe w TV. Takiej dawki humoru, jaką daje mi obecny Sejm nie dał mi nigdy żaden kabaret.

Panie poślice i panowie posły!
Proszę tak dalej, te premijki za nicnierobienie, ten facet, co udaje babę, to muszę zgodnie z własnym sumieniem  stwierdzić – po prostu bomba śmiechu. Tą dawką optymizmu mówię „do widzenia” i wszystkiego dobrego.