Spotkanie maturzystów LO Staszica - matura 1986

Moi drodzy
Kanikuła za pasem, za chwilę rozjedziemy się w różne strony świata na tak zwany zasłużony odpoczynek. Zanim sama polecę „gdzieś” chcę się z wami podzielić czymś miłym, czymś co przed paroma dniami przeżyłam. 11-go czerwca byłam na zjeździe pomaturalnym rocznika, który maturę zaliczył AD 1986 czyli równo „30 lat minęło.

Wielu z nich zobaczyłam po raz pierwszy od czasu matury. Obserwowałam te dziewczyny i tych chłopców, jakiż to ślad zostawił czas na ich twarzach (więcej na nich posturach). Z jednej strony ciekawość, co z nich wyrosło, z drugiej obawa: zaraz się zacznie. Bo polaryzacja, która stworzyła dwa kraje, dwa społeczeństwa, dwie kultury nie mogła ich ominąć. Pomyślałam sobie, jeżeli staną „my” przeciwko „onym” to zawsze mogę wstać i wyjść. I co – i nic. Spędziłam z nimi pół nocy, były rozmowy, śmiechy, tańce, uściski, całusy i wspomnienia.

Wiem, że wśród tych kilkudziesięciu osób są nieprzejednani „pisowcy” i nieprzejednani liberalni demokraci. To dlaczego nie ciskali w siebie inwektywami, obelgami, kłamstwami tak jak się teraz w Polsce (przepraszam, w dwóch Polskach) robi w od parlamentu począwszy na przedszkolu skończywszy? Kultura proszę państwa, dobre obyczaje, wspomnienia. Jeżeli Marysia i Rysio słyszeli: „takich rzeczy się nie robi, zachowuj się grzecznie” to pani Maria i pan Ryszard takich rzeczy robić nie będą i będą się grzecznie zachowywać.

I dlatego to spotkanie zdominowały wspomnienia i to pewnie jest to, że po latach chcą się z sobą spotykać, by powspominać jak było i co przeżyliśmy. Zatem panowie i panie. Kochajmy wspomnienia, bo warto je mieć, gdy przyjdzie nasz fin de siecle. Tym optymistycznym akcentem życzę wszystkim miłych wakacji a maturzystom AD 1986 dziękuję za miłe spotkanie.