Niewesoły scenariusz w pięciu odsłonach

Ostatnio stan mojej duszy daleki jest od optymizmu. By nie popaść w otępienie i marazm duchowy, postanowiła napisać scenariusz. Może to być sztuka teatralna, może film – wolna droga wyboru. Czas i miejsce akcji: rok 1945 – lipiec. Konferencja poczdamska. Najwięksi z wielkich tego świata położyli topór między dwoma krajami – Polską i Niemcami. Tym toporem jest Odra, Nysa Łużycka i Zalew Szczeciński. Tak ma przebiegać granica ADMINISTRACYJNA między sąsiadami. To co na wschód od niej – pod administracją polską, co na zachód – radziecka strefa okupacyjna (n.b. Reparacje wojenne miał ZSRR „ściągnąć” sobie z tych ziem, uwzględniając również reparacje dla Polski.

GRANICĘ PAŃSTWOWĄ miała ustalić konferencja pokojowa (to co prawnie rozumie się przes konferencję pokojową nie odbyło się do dnia dzisiejszego). Ówczesna władza polska jak Polska długa i szeroka wpajała: „Ziemie Odzyskane, powrót na prastare Ziemie Piastowskie”. Z drugiej strony po 1949 roku kanclerz Konrad Adenauer równie gorliwie wmawiał: „Nigdy więcej drang nach Osten, musimy stworzyć silne państwo niemieckie ZACHODNIE”.

Odsłona druga.
Mijają powojenne lata, zimna wojna. Dwa wrogie obozy polityczno – militarne. Pokój kilka razy wiszący na cienkim włosku. Ale powoli coś się odwilża. Mamy rok 1970 – kanclerz Willy Brandt i I sekretarz Edward Gierek podpisują „układ graniczny” jak również zrzeczenie się reparacji wojennych.

Potem przychodzi rok 1990 – kanclerz Helmut Kohl i premier Tadeusz Mazowiecki już w zupełnie innej Polsce i w zjednoczonych Niemczech potwierdzają to z roku 1970-go. Głęboki oddech – pełna euforia!!!

Odsłona trzecia – 2017 rok.
Niemcy są nam winni reparacje wojenne! - około 5 bilionów (euro, złotych, dolarów?). Musimy wyegzekwować co nam się należy. Ponieważ tę odsłonę, jej treść ze wszystkimi detalami wszyscy dokładnie znają, przejdę do odsłony czwartej.

Odsłona czwarta.
Program przedstawiony przez p. Jarosława Kaczyńskiego został przyjęty z ogromnym aplauzem przez prawdziwych Polaków. Każdy prawdziwy Polak wie, że to nam się należy i z żelazną konsekwencją trzeba to wyegzekwować. Co nas obchodzą jakieś układy zawarte przez sprzedawczyków, komunistów i tym podobnej proweniencji zdrajców ojczyzny... Każdej nocy śni mi się ten sam horror; na zachód od Odry pojawia się wódz, który mówi to samo: co nas obchodzą jakieś układy zawarte przez pożal się Boże demokratów socjalnych, wracamy do postanowień z 1945 roku – to nasze ziemie i muszą wrócić do nas...

Odsłona piąta.
Z biciem serca czekam na rozwój wypadków. Patrząc na ostatnie wyniki wyborów w RFN-ie ci niebezpieczni będą w parlamencie. Jedyna nadzieja, że ster rządu pozostał w rękach kobiety mądrej, bardzo mądrej. Pani kanclerz – życzę Pani końskiego zdrowia i tyle rozsądku, ile głupoty w głowie wszystkich pomyleńców. Oby mój sen się nie ziścił.

PS. Gdyby, co nie daj Boże, ci pomyleńcy z zachodu stanęli nad Odrą, radzę panu Macierewiczowi postawić dzielnych, wspaniałych żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej nad Odrą, a w pierwszym szeregu idących na bój postawić hoże, jędrne polskie dziewuchy – to będzie dobre na Hansów i Helmutów – sukces murowany, jak babskie wojsko izraelskie w wojnie z Arabami.