Marszałek nie wie, co robi żona, czy nie wie, co mu nie wypada?

autor poniższego tekstu: Judyta Watoła - Gazeta Wyborcza


Wicemarszałek Mariusz Kleszczewski

Żona wicemarszałka woj. śląskiego Mariusza Kleszczewskiego dostała na swoje firmy prawie 300 tys. zł dotacji z funduszy unijnych. W urzędzie marszałkowskim problemu w tym nie widzą, bo wprawdzie dotacje przyznawał zarząd województwa, ale akurat na tych posiedzeniach Kleszczewskiego nie było... - pisze Judyta Watoła.

Multimedialna Galeria Fuerte w Myszkowie miała być "ośrodkiem infrastruktury i bazy okołoturystycznej w regionie Jury Krakowsko-Częstochowskiej". We wniosku o dotację Kleszczewska napisała, że celem projektu jest "zwiększenie atrakcyjności regionu oraz aktywności turystycznej na terenie województwa śląskiego". Po pozytywnej opinii Śląskiego Centrum Przedsiębiorczości zarząd województwa uchwałą z 22 listopada 2011 roku wybrał go do realizacji.

Marszałek: Osoba w mojej sytuacji staje zawsze przed dylematem

Ponad pół roku później z pompą otwarto lokal. Nie była to jednak galeria sztuki, tylko restauracja w galerii handlowej. Szybko zrobiło się o niej głośno. Serwowała dania kuchni hiszpańskiej, ale Śląska Organizacja Turystyczna, której prezesem jest Kleszczewski, przyznała jej certyfikat przynależności do szlaku turystycznego Śląskie Smaki. Miała mieć dzięki temu za wojewódzkie pieniądze promocję w publicznej telewizji. Kiedy napisaliśmy o tym w częstochowskim wydaniu "Wyborczej", Kleszczewski tłumaczył, że jego żona "prowadzi samodzielną działalność gospodarczą i nie konsultuje z nim swoich decyzji biznesowych". - Osoba w mojej sytuacji staje zawsze przed dylematem, czy ma prawo wpływać na działalność zawodową najbliższych - żalił się wicemarszałek.

Sexy disco i picie za free

Wybuchła awantura i restauracja sama wykreśliła się ze szlaku Śląskie Smaki. O samej dotacji było jednak cicho. I co tu się dziwić! Kleszczewski ma wprawdzie wspólny majątek z żoną i dotacja oznaczała, że i on się wzbogacił, ale przecież mógł wcale nawet o tym nie wiedzieć, skoro żona mu nie mówi o swoim biznesie.

Być może więc wicemarszałek nie wie też, że z planów stworzenia w Fuerte multimedialnej galerii sztuki niewiele wyszło. W restauracji tylko od czasu do czasu gra częstochowski saksofonista Jarosław Woszczyna. Poza tym co miesiąc jest karaoke, dzień sushi, makaranowa niedziela i święto wina. Są imprezy pod hasłami: "Sexy disco", "Picie aperolu za free", "Boxing night Gołota", a już prawdziwym hitem musiało być spotkanie z brafitterką, czyli z panią specjalizującą się w dobieraniu innym kobietom biustonoszy.

Dyskryminowanie żony byłoby niegodne

Urząd marszałkowski i Śląskie Centrum Przedsiębiorczości zapewniają też, że Kleszczewski w ogóle nie mieszał się do przyznania jego żonie drugiej dotacji na salon Prooptica, którego jest współwłaścicielką. Cel: "zakup nowoczesnego sprzętu medycznego do przychodni okulistycznej i zwiększenie przez to bezpieczeństwa zdrowotnego mieszkańców powiatu myszkowskiego". Sprzęt miał kosztować 330 tys. zł. Prooptica dostała na to dotację w wysokości aż 185 tys. zł.

Kleszczewski nie znalazł czasu na choćby kilkuminutową rozmowę z "Wyborczą", a urząd marszałkowski napisał, że nie złamano przepisów, bo relacje rodzinne "nie dyskwalifikują w żadnym stopniu owych podmiotów w ubieganiu się o dofinansowanie unijne".

Śląskie Centrum Przedsiębiorczości tłumaczy z kolei, że "zasady wyboru projektów do dofinansowania zabraniają zarówno faworyzowania, jak i dyskryminowania podmiotów ubiegających się o środki unijne". Jednym słowem, gdyby wnioski Anny Kleszczewskiej zostały odrzucone, byłaby to dla niej krzywda, bo spotkałaby ją dyskryminacja ze względu na męża. Byłoby to niegodne.

Wstydu nie ma

Ale skoro Anna Kleszczewska swoje wnioski zgłosiła i zostały przyjęte, to żadnego wstydu nie ma. Tym bardziej że - jak zapewnia ŚCP - na tych posiedzeniach zarządu, na których przyznawano dotacje dla Fuerte i Prooptica, wicemarszałek Kleszczewski był nieobecny. Nie można mu więc zarzucić, że sam żonie dotacje przyznawał. Wstydu nie ma. Jest bezwstyd.

Cały tekst: http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35063,15514891,Marszalek_nie_wie__co_robi_zona__czy_nie_wie__co_mu.html#ixzz2uNUTyVd3