Sejm - wystąpienie w sprawie mediów narodowych

W kontekście antyrządowej nagonki nabierającej histerycznej mocy należy zapytać: skąd się to bierze? Medialne tsunami, bezwzględne i konsekwentne wobec rządzących musi z czegoś wynikać. Wynika z chęci zatrzymania władzy i pieniędzy – dużych pieniędzy. Prasa donosi:

Niemiecki MZS instruuje dziennikarzy jak mają szkalować Polskę i demonizować polski rząd. Dziennikarze mają testować polską reakcję na krytykę Polski za realizację „putinowskiego modelu władzy”, mają opisywać „antydemokratyczne działania rządu”, kwalifikować Polskę jako „dziki Wschód”, podnosić „demontowanie państwa prawa” i zarzucać, że „paraliżowanie państwa prawa w Polsce zagraża bezpieczeństwu całej UE”- głosi notatka, która wyciekła do polskiego MSZ.
za: wpolityce.pl

Czy nie czas zastanowić się nad uregulowaniami prawnymi, skoro aż 80 proc. mediów ogólnopolskich i 90 proc. regionalnych należy do niemieckich właścicieli. Tylko u nas dzienniki, tygodniki, poradniki kulinarne, portale i redakcje radiowe są w takiej ilości w obcych rękach. Nie bez racji media zwane są czwartą władzą. Obserwujemy to od pierwszego dnia objęcia władzy przez PIS. Obserwujemy współpracę mediów w próbie obalania demokratycznie wybranej władzy również poprzez demagogię - powoływanie się na szczytne hasła o demokracji. Trzeba powiedzieć jasno - tracąc media , utraciliśmy ważną część suwerenności. Czy mamy dość siły by zrepolonizować nasze media? Czy będziemy nadal pozwalać na manipulację i kłamstwa? Historia się powtarza. Wielokrotnie powtórzone kłamstwo może stać się prawdą…Na to liczą ci, którzy… liczą pieniądze. Utrata banków, sklepów, mediów – to utrata pieniędzy, które szerokim strumieniem płynęły do Niemiec.

Nie możemy pozwolić na medialne pogłębianie i wzmaganie agresji, tworzenie podziałów i nagłaśnianie tych, którzy mogą najwięcej stracić. To wielki niemiecki biznes, który dużo traci na swoich interesach. Broni się rozpaczliwie. Broni się kłamliwie i jednostronnie atakuje w mediach. Konieczna jest repolonizacja mediów, bez względu na natężenie hałasu. Trzeba koniecznie odwrócić relacje na naszą korzyść: nie 80/20 ale 20/80. Czyż nie powinniśmy, jak postuluje Europa, jako kraj członkowski UE, kierować się zasadami demokracji i wolnej gospodarki rynkowej, broniąc także wolności wypowiedzi i wolności prasy polskiej jako podstawowych wartości w Europie?