Medialna histeria w bardzo poważnej sprawie

Co i rusz wybucha jakaś medialna histeria. Najpierw była awantura o 500+, potem była awantura o sześciolatki w szkole, teraz aborcja. Sprawa jest bardzo poważna, pochylamy się nad przykazaniem: nie zabijaj. W tej medialnej histerii okazuje się, że co drugie dziecko rodzi się z gwałtu, co trzecie ciężko chore, a każda przyszła matka marzy o prawie do zabicia swego dziecka. Co nie jest prawdą z natury. Na facebooku co drugi wpis, to prośba rodziców o ratunek dla ich ciężko chorych dzieci – czy rozhisteryzowane kobiety mają świadomość, że rodzice tych dzieci nie zgadzają się, mimo wielkiego cierpienia, na eutanazję swoich dzieci. Krzyk o aborcję jest krzykiem o eutanazję. Tak. Dziś wywalczymy prawo do aborcji, jutro nikt nas nie będzie pytał, tylko zaaplikuje nam zastrzyk i nieistnienie. Trzeba być już nie krótkowzrocznym, ale ślepym, żeby sobie samemu zapewnić śmiertelną przyszłość.

Aborcja to wojna o naszą przyszłość. Dotyczy życia i śmierci i decyzje podjęte w tej sprawie będą rzutowały na nasze życie. Nie rozumiem dlaczego dyskutujemy o aborcji w XXI wieku. Aborcja powinna być jak bardzo rzadki i specjalistyczny zabieg medyczny ratujący życie. Rozmawiamy o barbarzyńskim usuwaniu dziecka w XXI wieku, w którym światłe i uświadomione kobiety dysponują szeroką wiedzą na temat metod zapobiegania ciąży. To nie lata pięćdziesiąte XX wieku, żeby młoda dziewczyna orientowała się w trzecim albo czwarty miesiącu, że być może jest w stanie błogosławionym. A jeśli tak nie jest, to edukacja zawiodła i trzeba cos naprawić. Zaś usuwanie ciąży jako metoda zapobiegawcza świadczy o iście barbarzyńskim zacofaniu.

Argument o dzieciach z gwałtu też jest na wyrost – ileż to się dzieci z gwałtu rodzi, jaki to jest odsetek?A propaganda jest taka, jakby co drugie dziecko w Polsce urodziło się z gwałtu. Temat aborcji rozpalił zmysły, szkoda, że nie umysły. Inaczej toczyłaby się dyskusja, gdyby po drugiej stronie barykady znalazł się ktoś kto przeczytał ustawę i przekazał ją rzetelnie i uczciwie zwykłym Kowalskim. Na razie obserwuję igrzyska, nie dyskusję.