Po taśmach

Od publikacji taśm z restauracyjnych podsłuchów minęło już trochę czasu, wydaje się więc, że można pokusić się na jakieś podsumowanie z dystansu.
Po pierwszym zdumieniu przychodzi czas na szczegółowy wgląd w zapisane rozmowy i wtedy okazuje się, że nawet tak "ostro" brzmiące wyrwane z kontekstu fragmenty, wcale nie powalają czytane w całości.

W pierwszej chwili rzeczywiście może szokować, gdy minister Sienkiewicz mówi, że państwo polskie nie działa - ale szybko okazuje się, że jest to początek zdania, w której minister mówi, że ma zastrzeżenia do koordynacji działań niektórych służb, ale po przecinku dodaje, że mimo tego całość jednak jakoś się układa. Podobnie jest też, gdy wczytać się w wypowiedź pochodzącego z Lubelszczyzny ministra skarbu Włodzimierza Karpińskiego, któremu zarzucano wypowiedź "ch... z Polską wschodnią". Gdyby przeczytać cały tekst widać, że to nie jego opinia, tylko ocena (zresztą nie autorstwa Karpińskiego, tylko przez niego przytaczana) strategii realizowanej przez panią premier Bieńkowską - rezygnacji z preferowanego przez PiS rzucania największych środków na wschód kraju, na rzecz wzmacniania roli aglomeracji (także, a nawet głównie Górnego Śląska), jako lokomotyw wzrostu. A czyż taka strategia rządu PO nie powinna nas cieszyć...?

Jest też na taśmach parę wypowiedzi, nad którymi warto zastanowić się dłużej - np. przypuszczenia co do "układu" prokuratora generalnego Seremata z PiSem... I łączące się z tą kwestią dywagacje z innej rozmowy, jak prokuratura mogła umorzyć sprawę ujawnienia agentów polskiego wywiadu przez Antoniego Maciarewicza podczas likwidacji WSI...?

***
Pierwszy szok wywołany taśmami minął. Mnie od tego czasu wielokrotnie zdarzało się spotykać z wieloma pozytywnymi sygnałami zarówno ze strony znajomych, jak i nieznanych ludzi. Było wiele telefonów i esemesów o treści: - „Powiedz Kierownikowi [tak w gronie PO nazywamy premiera], żeby się trzymał”, czy też wypowiedzi ze strony ludzi spotykanych na ulicach - „Niech pan przekaże premierowi, żeby się nie poddawał, nie oddawał Polski szaleńcom”.
Tak więc, wbrew płonnym nadziejom (które też pojawiły się u niektórych tarnogórskich polityków) jestem spokojny o przyszłość rządu i Platformy Obywatelskiej.
A taki zimny prysznic powinien przypomnieć wszystkim, że polityk w każdej sytuacji (no może poza sypialnią) powinien zachowywać się tak, jakby miał świadomość, że jest nagrywany.