Dożynanie demokracji

7 lipca 2016 roku przejdzie do historii Polski jako bardzo zły dzień. Dzisiaj bez żadnych skrupułów posłowie PiS-u całkowicie zniszczyli Trybunał Konstytucyjny. W ostatnich tygodniach jeszcze udawali, że szukają kompromisu, choć przecież nikt rozsądny nie wierzył w ich słowa. Wiadomo było, że jedyne czego bał się prezes Kaczyński to, że Barack Obama nie przyleci na szczyt NATO w Warszawie. Kiedy było już wiadomo, że przyleci i nie wycofa się z wizyty, prezes po raz kolejny pokazał swoje prawdziwe oblicze, kpiąc ze wszystkich i łamiąc wszelkie standardy demokracji. Do maksimum ograniczona została dyskusja, nie pozwolono nawet na omówienie zgłoszonych poprawek na posiedzeniu komisji. Posłowie opozycji, którzy podczas głosowań protestowali przeciw dławieniu demokracji, spotykali się z drwinami i kpinami.
Przyjęta została ustawa, która całkowicie sparaliżuje pracę Trybunału Konstytucyjnego, czyli de facto unieważnia Konstytucję. Zapisów, które łamią demokrację jest dużo, wskażę tylko kilka:
- Wszystkie toczące się do tej pory przed Trybunałem sprawy rozpoczęte będą od nowa; np. ta dotycząca ustawy, w której PiS uniemożliwił rolnikom przepisanie ziemi dzieciom, jeśli te nie mają wykształcenia rolniczego,
- opublikowane będą orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, ale tylko te wydane po 10 marca, gdyż 9 marca był ten najważniejszy wyrok Trybunału, niekorzystny dla PiS-u,
- czworo sędziów Trybunału będzie mogło na 6 miesięcy sparaliżować pracę nad konkretnym rozstrzygnięciem, mimo, że większość sędziów będzie chciała wydać orzeczenie; mamy więc reaktywację liberum veto,
- wstrzymanie prac Trybunału Konstytucyjnego nastąpi również, jeśli ma jego posiedzenie nie przyjdzie prokurator generalny (mimo, że został o nim skutecznie poinformowany); tak więc Zbigniew Ziobro będzie mógł swobodnie sabotować prace Trybunału,
- rzecznik praw obywatelskich, który miał do tej pory prawo uczestniczenia w posiedzeniach Trybunału, został tego prawa w większości spraw pozbawiony!

W praktyce wygląda to tak, że wnioski skierowane wobec ustaw, które będą przyjmowane od tej pory, rozpatrzone będą może za cztery, może za pięć lat, może nigdy…
Po co to robią? Co mają w zanadrzu? Niektóre rzeczy już pokazali. Ustawa, która pozwala wywłaszczać Polaków z ziemi, uniemożliwia przekazanie jej dzieciom, jeśli ci sami nie są rolnikami z pięcioletnim doświadczeniem w pracy na roli i z wykształceniem rolniczym. Po to, żeby przekazać ją potem "swoim"...?
A co uchwalą we wrześniu? Zlikwidują niezależność sądów i pewnie zmienią ordynację wyborczą tak, żeby mieć szansę rządzić dalej - może np. połączą okręg gliwicki z rzeszowskim, a poznański z przemyskim, żeby w ten sposób przedłużyć swoje szanse na dłuższe rządy?
Co jeszcze? Skrócą kadencję samorządów terytorialnych i zrobią zimą wybory? To oczywiście niezgodne z Konstytucją, ale czy to zdanie nie brzmi obecnie gorzko i smutnie…?