Na sesji o szpitalu

Wtorkowa sesja Rady Powiatu poświęcona sytuacji w szpitalu, jak mi zrelacjonowali radni, była bardzo burzliwa. Pewnie szczegółowa relacja będzie w mediach, więc nie będę wyręczać dziennikarzy.
Podczas sesji padło wiele ostrych słów, a po obraz po niej przedstawia się następująco: pan starosta, wspierany chyba już tylko przez swojego doradcę, jest w sprawie szpitala przeciwko całemu światu. Teoretycznie może być tak, że wszyscy się mylą, a jedna osoba ma rację. W tym przypadku wydaje się to jednak mało prawdopodobne...
Starosta zapowiedział, że 21 października rada nadzorcza szpitala ma odwołać panią prezes. Rada jest podzielona w tej sprawie, w momencie głosowania okaże się na ile osób spośród jej członków starosta ma wpływ.
Do 21 X jest jeszcze czas na podjęcie działań przez tych, w rękach których spoczywają decyzje. Podczas sesji spośród radnych, którzy kilka tygodni temu postanowili pozostawić pana Józefa Burdziaka na stanowisku starosty, głos zabrała bodaj tylko jedna osoba... Czy pozostali uznali, że nic złego się nie dzieje i będą stać przy nim do końca..?
Sprawa jest klarowna – radę nadzorczą wybiera walne zgromadzenie akcjonariuszy, które stanowi Zarząd Powiatu. Na sesji Rady starosta krytykując prezes szpitala powiedział, że wypowiada się w imieniu całego Zarządu; co prawda podobno panowie Andrzej Elwart i Marian Szukalski parsknęli wówczas śmiechem, ale poza tą reakcją głosu chyba nie zabrali... Tymczasem to oni (wraz ze Sławomirem Wilkiem) mają w Zarządzie Powiatu większość, gdy zechcą mogą skorygować skład rady nadzorczej. Potrzeba do tego tylko troszkę odwagi i podjęcia działań. Czy do tego dojdzie? Szczerze powiedziawszy trochę wątpię, ale chciałby się pozytywnie zdziwić...