Czy czeka nas katastrofa w leczeniu szpitalnym?

Od kilku tygodni duże emocje budzą plany ministra zdrowia dotyczące zmian w leczeniu szpitalnym. Według zamierzeń ministerstwa, ma być utworzona sieć placówek szpitalnych, co oznacza, że wiele ze szpitali, które obecnie leczą pacjentów, nie będzie miało możliwości podpisania kontraktu z NFZ, a więc – przekładając na prostszy język – pacjent nie będzie mógł się w nich leczyć za darmo.
Według zapisów projektu ustawy, na kontrakt z NFZ nie będą miały szans szpitale jednooddziałowe (z wyłączeniem onkologicznych i pulmonologicznych). Od razu rzuca się w oczy, że wymogów tych nie spełniają chociażby GCR Repty, "Urazówka" w Piekarach Śląskich, czy też Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach. Przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości, po tym jak posłowie Platformy Obywatelskiej zorganizowali w tej sprawie konferencje prasowe w całym kraju, zaczęli się awanturować, że wcale tak nie będzie, że będą dbać o szpitale, zabiegać, aby mogły one uzyskać kontrakty. Od razu mówię uczciwie: nie zakładam, żeby rządzący byli aż tak durni, żeby kontraktów nie dostał GCR, "Urazówka", czy "Oparzeniówka". Zapewne stworzą w ustawie jakieś wyjątki, specjalne procedury. Ale niech koleżanki i koledzy z PiS-u nie oskarżają nas o demagogię, bo pracujemy po prostu na dokumentach, na tym, co przesyła rząd. I co z tego, że rząd ugasi pożar, który sam wznieci?
W całej sprawie istotne jest coś innego – bez wątpienia wiele szpitali straci kontrakty z NFZ! Oczywiście w służbie zdrowia nie wszystko działa idealnie, ale akurat przejrzysta procedura konkursowa przyznawania kontraktów podmiotom, była dobrym rozwiązaniem. I to bez względu na strukturę własności szpitala, bo nie jest istotne, kto jest właścicielem szpitala – ważne, by leczył on za darmo chorych.
Tak więc niewątpliwie wiele szpitali straci możliwość podpisania kontraktów z NFZ. Co to oznacza dla pacjentów? Jeżeli teraz określona liczba pieniędzy wydawana jest na kontrakty dla szpitali, a do specjalistów nadal są kolejki, jak będzie to wyglądało, gdy pieniędzy nie przybędzie, ale pacjenci będą obsługiwani przez mniejszą liczbę szpitali? Tyle samo pieniędzy, pacjentów pewnie nie mniej, za to mniej szpitali? Kolejki do specjalisty będą krótsze, czy dłuższe? Jasne, że dłuższe...!