Metropolia górnośląska

Prezydent Andrzej Duda podpisze jutro w Katowicach ustawę metropolitalną umożliwiającą utworzenie aglomeracji w województwie śląskim (nawet Kancelaria Prezydenta przeszła mi mailem zaproszenie, ale mam jutro zaplanowane inne zajęcia). Można powiedzieć, że podpisze drugi raz praktycznie taką sama ustawę, gdyż pierwszy raz podpisywał ją na początku swojej kadencji. W czasie naszych rządów, taka ustawa umożliwiająca tworzenie aglomeracji w tych miejscach, w których są spełnione określone warunki, została przyjęta przez parlament i podpisana przez prezydenta. Tyle, że nie weszła w życie. Do wdrożenia projektu potrzebne było przyjęcie przez rząd odpowiednich rozporządzeń, co nie nastąpiło. Wskutek tego aglomeracja nie ruszyła od 1 stycznia tego roku (a na Śląsk nie trafiło 200 mln złotych, które trafiłyby, gdyby aglomeracja ruszyła) .
Zamiast rozporządzeń do ustawy Prawo i Sprawiedliwość przyjęło ustawę będącą w 90% kopią naszych rozwiązań. I tu można odetchnąć z ulgą, że chociaż tego nie sp...yli, ale przyznali przynajmniej, że to co zostało wypracowane w poprzedniej kadencji, jest dobre i zdecydowali się to realizować. Co prawda, będą dwa lata opóźnienia z wdrożeniem ustawy, ale lepiej późno niż wcale.
Szkoda tylko, że pewne zmiany wprowadzili (to te 10% różnicy...). Zwiększona np. została liczba mieszkańców niezbędnych do utworzenia metropolii - będzie to 2 mln, co oznacza, że może być niełatwo (wystarczy, że woli przystąpienia nie wykaże prezydent jednego dużego miasta).
Ponadto PiS w ostatnim paragrafie ustawy wpisał, że przestaje obowiązywać poprzednia ustawa... W praktyce oznacza to, że nie będzie można na jej bazie powoływać metropolii w innych miejscach w kraju, a przecież kilka takich miejsc (Trójmiasto czy okolice dużych miast jak Poznań, czy Wrocław) w których byłoby to zasadne można wskazać. No cóż, myślę, że wyborcy w tych częściach kraju właściwie to ocenią… W zamian za to, próbują kombinować nad różnymi innymi, dziwnymi pomysłami – najbardziej spektakularnie oczywiście w Warszawie, gdzie to rozwiązanie nie będzie miało nic wspólnego z aglomeracją, a będzie jedynie zmianą sposobu wyboru prezydenta Warszawy, bo zdają sobie sprawę, że w uczciwej walce nie są w stanie wygrać.
Ale kombinowanie z ordynacjami zwykle kończy się źle dla tych, którzy to robią.