Smog...

Na dworze zimno i choć niebo czyste i wieje lekki wiaterek, to nadal w Tarnowskich Górach, w większości dzielnic miasta, potwornie śmierdzi. Nie wiem, czy jesteśmy teraz bardziej świadomi niż przed laty i oczekujemy lepszego powietrza, czy też powstało więcej domów i sytuacja jest gorsza niż w poprzednich latach? Ale to nie ma większego znaczenia. Straszliwe zanieczyszczenie powietrza w Tarnowskich Górach zimą jest problemem, z którym musimy walczyć.
Parę tygodni temu żartowałem na facebooku z burmistrza, który w radiowym wywiadzie powiedział: „Nam zawsze wydawało się, (...) że tu (...) nie jest tak źle. Tymczasem już pierwszy pomiar w centrum miasta na tarnogórskim rynku pokazuje znaczne przekroczenie pyłów”. Rzeczywiście trudno się nie śmiać z takich wypowiedzi, ale tak naprawdę brała mnie wówczas wściekłość, bo obawiam się, że ta wypowiedź nie była lapsusem językowym, ale rzeczywiście burmistrz dowiedział się o fatalnej jakości powietrza w Tarnowskich Górach dzięki programowi realizowanemu przez Główny Instytut Górnictwa i WFOŚ (choć przecież okolice ratusza należą do najgorzej zadymionych...).
Program monitorujący stan powietrza w Tarnowskich Górach realizowany w naszym mieście dzięki katowickim instytucjom kończy się za parę tygodni. Pozwolę sobie wyartykułować oczekiwanie, żeby nie użyć słowa żądanie, aby to nie był koniec monitorowania jakości powietrza w naszym mieście. To jednak jest niepoważne, że tarnogórscy społecznicy domagają się zainstalowania czujnika w mieście, przygotowują projekt, zgłaszają go do budżetu partycypacyjnego, a miasto nie odczuwa takiej potrzeby. Zarówno stacjonarne czujniki jak i dron muszą być na wyposażeniu miasta i to już od tego roku – nie zapisane w przyszłorocznym budżecie, tylko kupione w tym roku. Jako mieszkaniec, obywatel i podatnik zwyczajnie oczekuję tego od tarnogórskiej Rady Miejskiej - zmiany w budżecie jeśli jest to niezbędne i dokonania takiego zakupu.
W sprawie walki ze smogiem jest dużo do zrobienia, a trzeba zacząć od realnej diagnozy pokazania zagrożeń i chociażby od wysyłania komunikatów do szkół i przedszkoli, z których dzieci nie powinny wychodzić nawet na spacer do parku.