Coś z kultury, coś z budżetu

Przed tygodniem w Pszczynie zakończyły się XI Spotkania z Kulturą Żydowską. Czterodniowy program obejmował koncerty, zwiedzanie, wykład, film, spotkanie z gościem specjalnym. To wszystko ogłoszono w internecie, prasie oraz na tablicach ustawionych na pszczyńskim rynku. Za rok kolejne spotkanie, trzeba jechać - to będzie bardzo dobra decyzja.


Zdjęcie - rynek w Pszczynie. Dwa rzędy drzew ograniczają widok na kamienice po przeciwległej stronie placu. No, no! W TG te drzewka nie miałyby racji bytu.

 Moją uwagę zwróciło w Pszczynie wołanie o pomoc, które lokalne władze skierowały do mieszkańców. Chodziło o wydanie pieniędzy gminnych czyli obywatelskich (ale nie partycypacyjnych).


Tak po prawdzie porównać można 500 tysięcy złotych przeznaczonych w budżecie partycypacyjnym "dla obywateli" TG, 200 tysięcy tych dla zamieszkujących powiat tarnogórski z dwoma milionami złotych dla pszczynian, na tym poprzestać albo zaplanować na kolejne lata jeszcze wyższe budżety obywatelskie/partycypacyjne ku zaspokojeniu wszelakich apetytów.
Ale ja pomyślałam, że po kilku latach podwyższania poziomu budżetów "dla obywatela" dojść może do przeznaczenia budżetu inwestycyjno-remontowego gmin w całości na cele budżetu obywatelskiego. Czy budżety inwestycyjne gmin przygotowywane w oparciu o akty prawa lokalnego o zasięgu wieloletnim, mogłyby zostać zastąpione krótkoterminowymi, spontanicznie powstającymi drogą corocznego głosowania mieszkańców? I co to wówczas byłoby...? Tak sobie myślę ...