W wigilijny dzień ...

W drodze do stołu wigilijnego, w drodze na pasterkę, w drodze do serc bliźnich otwartych na wielkie doznania jutrzejszego dnia Bożego Narodzenia nie można zapomnieć o uczuciach drobnych, istotach mniejszych, miejscach mijanych na drodze ludzkiego życia. Stanęłam na rynku Wrocłąwia w czas jarmarku świątecznego, w radosnym tłumie ludzi, w barwnej ferii świateł, wartkim wodospadzie dźwięków nie zapominając o moim mieście w ten uroczysty czas. Rozdzielałam podziw, zadumę, serdeczność, refleksję, żale i inne emocje między te dwa miasta śląskie, które jedną klamrą spina czas i minione lata.


Zdjęcie
O ile wrocławski grudniowy rynek bezsprzecznie góruje wyszukaną i urozmaiconą miejskością nad tarnogórskim, mocno zagubionym w stylu rustykalno - piknikowym (?), o tyle to właśnie tarnogórski obdarzam gorącym, serdecznym uczuciem, które jest ślepe na niedociągnięcia i braki spostrzegane przez innych. 

Zdjęcie. O porannej godzinie w kawiarni Coffee Planet, z witrynami otwartymina płytę rynku i budowle je otaczające; Muzyczny Parapet to dobry punkt widokowy. Urocza pani Zuzia serwująca z młodzieńczym wdziękiem i niezaprzeczalną kompetencją do mojego stolika nowomodny brunch przypomniała mi pewną młodą dziewczynę, też jak i ona brunetkę...  

Niech się nam święci czas Bożego Narodzenia

a świat i nasi bliźni

niech zostaną obdarzeni przez jasność gwiazdy betlejemskiej

radością, szczęściem i błogosławieństwem bożym.