Gorolia - piękne pogranicze

   Pejzaży i krajobrazów wiejskich, przestrzeni otwartych, perspektyw szerokich beskidzkich i morawskich nie miałam okazji zobaczyć ani sfotografować. Nie byłam, nie wędrowałam, nie chłonęłam żywo-martwych, pachnących słodko-gorzko, owiewających ciepło-chłodnym wiatrem. Bliżej mi było do krajobrazów i pejzaży miejskich, łatwiej i bliżej do zamkniętych układów urbanistycznych. Do jednych zaś i drugich dostęp mieli fotograficy z obu stron granicy śląskiej, których prace na wystawie się znalazły.
   Jakimi narzędziami oprócz aparatów fotograficznych pracowali tworząc to, co zaprezentowali podczas wernisażu w Galerii Fotografii Piktorialnej? Z pewnością były to komputery ale i serdeczne myśli twórcze, które obrazy i odbicia ich piękne utrwalały. I utrwaliły też w pamięci mojej i przybyłych na otwarcie wystawy, zainteresowały i zachwyciły.
  

Goczałkowice. Takimi mniej więcej słowami wypowiadał się podczas wernisażu jeden z organizatorów wystawy: „Galeria ta jest niezwykła, bo do innych takich miejsc przychodzą głównie mieszkańcy miejscowości, w których one się znajdują. Do tej, w kawiarni „Weranda”, przybywają mieszkańcy innych miast. W tych pierwszych widzowie są stale ci sami. Do naszej przybywają ciągle inni – kuracjusze”. 
  
Zdjęcie