Krzysztof wrócił do domu ...

Zwykle wspominając kogoś, kto odszedł od nas na zawsze, zaczynamy od słów: ‘Dzisiaj pożegnaliśmy z niezwykłym żalem naszego…”

W  pół doby po odprowadzeniu Krzysztofa Sznajdera na miejsce, z którego już nigdzie się nie uda, napiszę kilka słów, kilka zdań, kilka wersów tylko. Wielu towarzyszących mu w tej ostatniej drodze dzisiaj wypowiedziało je, wyśpiewało albo wyszeptało ze ściśniętym gardłem i drżącym sercem tak, jakby to były jego własne słowa.

Tułaczka moja już dobiegła kresu,
dla moich oczu słońce ziemi zgasło.
Dziś moją duszę w ręce Twe powierzam,
mój Stworzycielu i najlepszy Ojcze.
Do domu wracam jak strudzony pielgrzym,
a Ty z miłością przyjmij mnie z powrotem.

Krzysiu, jesteś już w domu? Spotkałeś  tych, którzy czekali na Ciebie? Odpoczywaj w spokoju, bo strudzony byłeś…
   

Jest wiosna, jak wówczas, gdy Krzysztofa sfotografowałam na słonecznym, niedzielnym rynku. Było ciepło... I niech tak zostanie .
..