Coś wiosennego... coś zielonego

O czym marzymy wiosną? Na co mamy ochotę?

Wiosna wokoło nasuwa różne skojarzenia... Także te z zielonym kolorem. Na talerzu również. A właściwie, skojarzenia z zielonym posiłkiem. Potrawa, o której myślę to nie sałata, nie sałatka, ale zupa.

Z warzyw przygotować wywar. Teraz zestaw: 2+2+2 czyli posiekać natkę pietruszki i listki bazylii, tak aby uzyskać po dwie łyżki tych „zielenin”. Posiekać też dwa ząbki czosnku. Do wywaru warzywnego dodać 300 g śmietany kremówki i gotować na maleńkim ogniu przez pół godziny; dodać sól i pieprz.

Posiekaną pietruszkę, bazylię, czosnek zmiksować z 6 łyżkami dobrej oliwy (nie oleju). Przed podaniem na stół dodać do zupy posiekane zimne masło (80 g). Zieloną zmiksowaną masę połączyć delikatnie trzepaczką ze 100 gramami bitej śmietany i przenieść do zupy. Zagotować krótko i podawać.

Listki bazylii, natka pietruszki, czosnek to uważane za afrodyzjaki składniki. Zupę podobno wymyślił Casanova. Całkiem dobrane towarzystwo na wiosenne lekkie obiadki, prawa? A i na śniadanie a także kolacyjkę całkiem niezła sprawa konsumpcyjna, oj tak!