Ile? No ile? Śląskie tablice, europejskie pieniądze

Ile tablic na ścianach budynków, budowli, obiektów zabytkowych zabudowy miejskiej, sakralnej, pałacowej, rezydencjalnej się zobaczyłam? Nie pamiętam.  Niektóre fotografowałam ku pamięci.
Niemało też było tych zawieszonych, ustawionych, przymocowanych w starych a odrestaurowanych parkach i ogrodach wpisanych do rejestru zabytków.
  

Trafiałam na nie w miastach całkiem sporych: Świdnica, Jelenia Góra, mniejszych: Jawor, Lwówek, Gryfów, małych i maleńkich miejscowościach – Świeradów, Lądek, Mirsk, Gierczyn, Świerzawa, Lubomierz i inne, także wsie były … I co? I tak sobie myślałam o tych milionach, dziesiątkach, setkach milionów euro wprowadzonych na Śląsk z funduszy unijnych, tych co podniosły z ruin prywatne, gminne skarby przeszłości podupadłe lub upadłe albo upadające nadal  od roku zakończenia wojny. Ile było tych pieniędzy? Ile uratowały dóbr skazanych może na całkowite unicestwienie?
   

 I myślałam jeszcze o tym, czy dosyć się staraliśmy my, tarnogórzanie, aby i tu, do naszego miasta te pieniądze,  kilka milionów chociaż euro wpłynęło z Unii dla podratowania lokalnego dziedzictwa. Czy wystarczająco się staramy, aby prestiż Swobodnego Miasta Górniczego przywrócić?