Ślązacy na Górnym i Dolnym Śląsku.

Niedawno przysłano mi w mailu link do artykułu Marka Szołtyska pt „O śląskości dolnośląskiej” .http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/3939333,szoltysek-o-slaskosci-dolnoslaskiej,id,t.html

 Wiele spostrzeżeń autora sama potwierdziłam jeszcze przed ukazaniem się tego artykułu czyli podczas mego ubiegłorocznego pobytu w „hrabstwie Kłockiem” i mojego czerwcowego pobytu w Kotlinie Jeleniogórskiej ( też w Dolinie Pałaców i Ogrodów).

Dodatkowo w mailu zamieszczono kilka luźnych zdań, prawdopodobnie pochodzących z postów internautów, przykładowo to poniżej zamieszczone:

Dolnoślązacy odwołują się do wielonarodowej historii Dolnego Śląska, w tym Habsburgów i Hohenzollern.
  

„Odwołują się” to nie oznacza „identyfikują”, to jasne przecież. Jednak oprócz zachowywania wspomnień swych pozostawionych na kresach domów, stron rodzinnych za wschodnią granicą, poszukują dzisiaj wspomnień Dolnoślązaków, którzy opuścili te po wojnie. Przybysze zaczęli doceniać to, co pozostawili wielowiekowi gospodarze, a widać w zmianach, zwłaszcza tych nieco od ponad dziesiątki lat przebiegających przez ten teren w szybkim tempie.
  

Zdjęcie - Prawie 6,7 mln zł uratowały przed ruiną zespół kaplic nagrobnych przy kościele garnizonowym w Jeleniej Górze. Świadectwo istnienia tych, którzy żyli na śląskiej ziemi, rozpoczęli budować jej dobrobyt i piękno przed kilku już wiekami. Kościół pierwotnie wzniesiony przed ponad 300. laty przez jeleniogórskich ewangelików, służy teraz katolikom.

Oto m.in. zaprzestano powojennej "rozbiórki" czynnej i biernej tzw. ziem odzyskanych, bo m.in. przybysze zadecydowali w końcu inaczej: ratujemy, odbudowujemy, rewitalizujemy. I tak, gdy nad Dolny Śląsk zawiał sprzyjający wiatr z zachodu Europy, gdy nowoczesny pociąg przywiózł nowe idee, a trzecie pokolenie przesiedleńców weszło w tzw. wiek produkcyjny, zaczęło rosnąć zainteresowanie historią, dziedzictwem ziemi, którą wprawdzie pozbawiono ogromnej części rodowitych mieszkańców, ale która nie odrzuciła nowych, a ci uznali już ją za swoją małą ojczyznę .I darzyć zaczęli szczerym szacunkiem i miłością.

  

Zdjęcie - pociąg w Wojanowie i część zabudowań starego dworca.
Cieplice- w trakcie kolejnych transformacji.

Przekonałam się o tych coraz gorętszych uczuciach. m.in. w Gryfowie, na konferencji inicjującej „Kwisonalia”, podczas rozmów z pracownikami tamtejszej biblioteki, z panią Marzeną Wojciechowską, odwiedzając kościół p.w. Św. Jadwigi, gdzie znajduje się najwspanialsze śląskie epitafium, i jeszcze… i jeszcze…. 
  

Ciąg dalszy nastąpi...