Co łączy Górny Śląsk z Dolnym?

O panu Jerzym Hanaju wiem niewiele. Ale ważne, że zapadł mi w pamięć jako pełen pasji, oddany tamtemu regionowi  pracownik Muzeum Górnictwa Uzdrowiskowego w Świeradowie Zdroju. Mam jedno, jedyne jego zdjęcie, żałuję - nie bardzo udane. Ale za to wiele pozytywnych wspomnień z rozmów z nim podczas kilku krótkich spotkań. W piwnicy domu zdrojowego, gdzie przy źródłach  przedstawiał historię i ciekawostki uzdrowiska. Na wieży widokowej, gdzie w pobliżu mechanizmu i tarczy zegara opisywał elementy konstrukcyjne budowli i panoramę Izer. Przed zejściem do muzeum, gdzie przysiadał na podmurówce schodów, czekając na  następnych zwiedzających.

    

Tak! Takie Muzeum, podobno jedyne w Europie a nawet na świecie powstało przed rokiem zaledwie, w 260. rocznicę ocembrowania źródeł tamtejszych wód mineralnych. Przez cały rok, codziennie, tę mini placówkę muzealniczą można zwiedzać w podziemiach domu zdrojowego pierwszorzędnej urody. To znanemu na całym kontynencie rodowi  Schaffgotschów, śląskich arystokratów, zawdzięczamy  ten obiekt, tamtejszy kościół i inne zaskakująco piękne i trwałe (!) budowle nie tylko w samym kurorcie ale i w Kotlinie Jeleniogórskiej i oczywiście poza nią.
    

Nazwisko doktora Arkadiusza Kuzio-Podruckiego nie było obce panu Jerzemu; to przecież znawca szlachty śląskiej. A rodzina Schaffgotschów była tematem niejednej publikacji doktora pracującego obecnie w Nakle Śląskim, dawnej rezydencji innej tutejszej arystokratycznej rodziny - Donnersmarcków.

Zwiedzać Dolny Śląsk to oznacza nie tylko poznawać zadziwiające, nieraz wcześniej celowo ukrywane zasoby bogactwa kulturowego. Ale też napotykanie ludzi wrastających swymi krótkimi jeszcze życiorysami, życiorysami swych rodziców i przybyłych tu po wojnie dziadków, w wielowiekową ziemię opuszczoną przez dawnych wyrosłych tu, urodzonych dawnych gospodarzy.

Wreszcie ziemia ta pozyskana doznaje ciepłych uczuć i budującego dotyku pracowitych rąk przybyszów.

Zdjęcie