Place i pomniki

Temat reorganizacji targowiska właśnie funkcjonujący w naszych lokalnych mediach papierowych i na stronach internetowych, nasunął mi wspomnienie z niedawno odwiedzonego Tarnowa. Oto teren, na którym ulokowano kilkadziesiąt stoisk bardziej lub mniej zabudowanych i zadaszonych oraz stołów handlowych, nie został tam ogrodzony ale wyraźnie wizualnie „wycięty” z otaczającej go zabudowy; mieści się na tak zwanym Burku. Pochodzenie tej zwyczajowej miejscowej nazwy nie jest jednoznacznie ustalone a wyjaśnień - co najmniej kilka. Ustawiono tu figurę z brązu przedstawiającą historyczną postać kataryniarza tarnowskiego z papugą na ramieniu i katarynką zaopatrzoną w symbole tarnowskie a wygrywającą staromodne melodyjki.  

Zdjęcie

W jaki sposób plany budowy w naszym mieście „klatki na kartofle i kwiatki” zostaną zrealizowane, to się niebawem okaże. Być może zarys fundamentów budowli wykonany w bruku symbolizujący zmiecioną z powierzchni ziemi bóżnicę zniknie niebawem bezpowrotnie. A obelisk-pomnik upamiętniający usuniętych przez hitlerowców członków przedwojennej tarnogórskiej społeczności żydowskiej pozostanie tu pod murkiem jak odcięty od chorego ciała i porzucony, niechciany już jego fragment.

  

„Plac Synagogi”… To nazwa zwyczajowa wolnej przestrzeni powstałej po usunięciu z niej ruin zburzonej świątyni. Taki plac w wykazach i mapach miejskich nie istnieje, choć nazwa ta używana jest też przez urzędników magistratu. Funkcjonuje ona nieformalnie; czy z tego powodu mieszkańcy powoli pozbywają się wspomnień, pamięci i szacunku do ludzi, którzy w naszym mieście wspólnie z innymi żyli, pracowali, budowali je i kochali?

A gdyby miejsce to nosiło nazwę „Plac Holokaustu”? Czy miałoby to wpływ na jego użytkowanie, na przeznaczenie, na  przyszłość tej części tarnogórskiej starówki?

Obyśmy w dniach świąt Naszych Zmarłych mogli się dobrze i w spokoju nad przeszłością i przyszłością zastanowić.