Wenecja tu, Wenecja tam.

Wenecja jest tylko jedna. Czy to pewne? Może jednak nie? Odwiedziłam niedawno śląską Wenecją, zobaczyłam brukowane wąskie uliczki, wędrowałam nimi wzdłuż ‘Młynówki” – sztucznego kanału Olzy, nad którym stoją niewysokie domki, niegdyś cieszyńskich rzemieślników, obecnie zwyczajnie – współczesnych mieszkańców. Ta urokliwa scenografia jak z włoskich filmów,  zachęca nie tylko tutejszych ale i gości Cieszyna do spacerów tą magiczną częścią miasta, zaprasza do znajdujących się tutaj knajpek, zatrzymania się przy balustradach ciągnących się wzdłuż kanału, wpatrywania w płynącą wodę miejskiego potoku, spojrzenia na powstające pod pędzlem artystów obrazy.

  

Zdjęcie - fragment współczesnej zabudowy nad bardzo starym "rowem". Przeczytać o nim można tutaj: http://www.gornyslask.net.pl/miejsca/szlak-architektury/cieszyn-wenecja/

Jeszcze sporo wody w Młynówce upłynie, zanim Cieszyńska Wenecja doczeka się intensywniejszej opieki, właściwego docenienia jej walorów. Wolno przenikają one do świadomości decydentów, słabo jeszcze odbierane są jako znaczące, atrakcyjne turystycznie ale… nadzieja na ich docenienie trwa a dowody na to, iż nie jest płona, już są w postaci ciągle pojawiających się dowodów.
  

Zdjęcie - Wenecjanki? Z pewnością nie, ale to dwie urocze dziewczynki spacerujące nad kanałem Młynówki. Miło wspominam nasze spotkanie i rozmowę o naszych pieskach! Serdecznie Was pozdrawiam!

Oby i w naszym mieście należycie doceniono jego walory. I oby stało się to szybko, gdyz kolejne lata biegną a inne miejscowości kierują w swoją stronę coraz więcej uwagi turystów, chętnie zmierzających tam, gdzie znajdą inność, rzadkość, odmiennośc.

PS. Obyśmy też byli w stanie realizować nasze plany i marzenia w spokoju. Tutaj - na Śląsku, w kraju, w Europie.