Podsumowanie premier kinowych stycznia !

Początek roku zaczął się wyśmienicie i liczę na to, że będą jeszcze w tym roku tak dobre miesiące jak styczeń. Miały miejcie dwie premiery których nie mogłem się doczekać i na które oczekiwałem z prawdziwym utęsknieniem. Mowa tutaj o polskim kandydacie do Oscara, filmie Agnieszki Holland "W ciemności" oraz "Dziewczynie z tatuażem" - odpowiedź Dawid'a Fincher'a na szwedzką wersję filmu na podstawie bestsellerowej książki "Millennium: Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet".

W przypadku filmu "W ciemności", obraz ten zauroczył mnie już po obejrzeniu samego zwiastuna. Zwiastun filmu Holland, jak i cały film, został zrealizowany z iście hollywoodzkim rozmachem. Wszystko ze sobą idealnie współgra, oprócz wzpruszającej historii dostajemy bardzo dobre, klimatyczne zdjęcia oraz świetnie dobranych aktorów. Na osobny wpis zasługuje gra aktorska Roberta Więckiewicza - w tym filmie zagrał swoją rolę życia! Film opowiada historię Leopolda Sochy, Polaka ze Lwowa, który przez ponad rok pomagał i dawał schronienie ukrywającej się w kanałach grupie uciekinierów z getta. Może nie zabrzmi to zgrabnie, ale lubię tą tematykę. Obraz ten można postawić pomiędzy takimi tytułami jak „Pianista” czy „Lista Schindlera”. Agnieszka Holland stworzyła film, który wciąga nas na ponad dwie godziny w sam środek okupacyjnego koszmaru, na tyle realnie, że zapalone latarka w filmie oślepia nas tak samo mocno, co chowających się w kanałach Żydów.

Jeżeli chodzi o "Dziewczynę z tatuażem" to starałem się specjalnie nie śledzić procesu tworzenia filmu, z racji to, iż wcześniej widziałem szwedzką wersję. Zobaczyłem tylko pierwszy zwiastun i stwierdziłem, że to co obejrzałem oraz nazwisko reżysera odpowiedzialnego za takie filmy jak "Seven" czy "The Social Network" daje gwarancję utrzymania co najmniej poziomu szwedzkiej wersji. Nie myliłem się!

"Dziewczyna z tatuażem" okazała się arcydziełem ! Film bez problemu przeskoczył poprzeczkę po bardzo dobrej pierwszej części szwedzkiej wersji trylogii "Millennium". Fincherowska wersja jest tak samo klimatyczna, zimna, brutalna oraz odważna, jak szwedzki pierwowzór. Sama otoczka jest jednak znacznie ciekawsza, a sam film zdecydowanie mroczniejszy. Mamy tutaj znacznie lepsze zdjęcia, genialną muzykę i fenomenalnie dobranych aktorów. Porównując duet Nyqvist & Rapace vs Craig & Mara, dałbym remis, aczkolwiek drugą parę znaczniej lepiej się oglądało (możliwe, że z racji na różnice w scenariuszach). Fincher stworzył kolejny, genialny film i wycisnął z niego chyba wszystko co możliwe. W filmie jest jedna scena, w której głównemu bohaterowi grozi śmierć, a w tle, jako podkład muzyczny posłużył utwór Enya - Orinoco Flow! – tylko David Fincher potrafi zrobić coś tak oryginalnego.