Duży Olbrzym - jeszcze większe wrażania po pierwszym seansie!

Długo musiałem czekać na swój pierwszy seans w "Naszym" nowym tarnogórskim kinie. Muszę powiedzieć, że jestem pod ogromnym wrażeniem! Cofnijmy się jednak do początku... Jak już zapewne wiecie, a dowiedzieć się można choćbym z wcześniejszych wpisów, jestem ...co tu dużo mówić ...kinomanem! Kocham kino i nie wstydzę się tego! Każdą wolną chwilę staram się spędzić przed dobrym filmem. Duży Olbrzym funkcjonuje już jakiś czas i wstyd się przyznać ale nie miałem wcześniej czasu wybrać się na seans ...a szkoda. "Grawitację" i "Wałesę" zobaczyłem jeszcze w multipleksach, a mogłem tak naprawdę w Dużym Olbrzymie. Wczoraj spontanicznie, po zajęciach na uczelni, wpadłem na pomysł wybrania się do "Naszego" kina. "Naszego" - tego zwrotu będę używał często, z dużej litery i w cudzysłowie, tak aby podkreślić fakt, że jako Tarnowskie Góry jesteśmy w posiadaniu własnego, niezależnego, "Naszego" kina! Z racji na to, że repertuar Olbrzyma śledzę na bieżąco, a kinematografia Polańskiego nie jest mi obca, zdecydowałem się wybrać na jego nowy film pt. "Wenus w futrze". Filmu nie będę opisywał, nie o tym jest ten wpis. Powiem tylko, że warto - pod warunkiem, że lubi się Polańskiego i kameralne, momentami przegadane kino w wykonaniu rewelacyjnej obsady aktorskiej, składającej się "aż" z dwóch aktorów, w tym , z żony Polańskiego. Moi drodzy, nawet nie zdajecie sobie sprawy jak przyjemnie jest się wybrać do kina, bez konieczności opuszczania naszego miasta. Wyszedłem z domu o 19:45, podjechałem po kolegę i przed 20 siedzieliśmy już z biletami w sali kinowej.

Wybór miejsc odbywa się na podobnej zasadzie jak w multipleksach, z tym, że mamy przed kasą wywieszkę z rozstawieniem sali i wybieramy miejsca. Pani zapytała czy chcemy siedzieć w części pierwszej, bliżej ekranu, czy w części drugiej, wyższej oddalonej od ekranu. Wybraliśmy w drugiej, wyższej części. Gdy wchodziliśmy akurat zaczynał się zwiastun drugiej części Hobbita. Fajnie, że puszczają tylko zwiastuny filmów które będą lecieć w Olbrzymie - reklamy nie trwały dłużej niż kilka minut, poleciały trzy zwiastuny - wystarczy, w końcu nie jestem zmuszany do 30 minutowego bloku reklamowego jak w Cinema czy Multikinie.

Co mnie zaskoczyło po wejściu do sali na samym początku? Sala była praktycznie cała zajęta! Na sali zobaczyłem swoich sąsiadów, znajomych, emerytów i młodzież, która w gronie swoich znajomych wybrała się do "Naszego" kina na seans. Miło zobaczyć, że coś, co funkcjonuje od tak krótkiego czasu, cieszy się takim dużym zainteresowaniem - przecież o to właśnie chodzi, te Kino jest dla nas!

Sama sala jest rewelacyjnie wykończona, zadbano o najdrobniejsze szczegóły, tj. oświetlenie schodów czy rzędów siedzeń. Jest przyjemne, nie przeszkadzające białe, delikatne światło, nie tak jak w Multikinie, mocny niebieski odcień, który uniemożliwia skupienie się na seansie i co chwilę rozprasza jeżeli siedzimy z brzegu rzędu.

Siedzenia wygodne, jest mniej miejsca niż w multipleksach, ale spokojnie można wyprostować nogi i wygodnie oraz komfortowo przesiedzieć cały seans. Jeżeli ktoś jest naprawdę wysoki i lubi mieć wyprostowane nogi podczas seansu, może wybrać miejsca z przodu pierwszej części i drugiej części sali - miejsce na nogi jest wówczas nieograniczone. Podłokietniki są mniejsze, nie posiadają miejsca na napój, ale to z racji na fakt, iż kino nie posiada baru, co jest jego kolejnym plusem.

Jakość obrazu rewelacyjna, zwiastun Hobbita oglądało się o wiele lepiej, niż tydzień wcześniej w Multikinie. Wydaje mi się, że sprzęt, sam ekran jest zdecydowanie lepszej jakości, niż ten do którego przywykłem w multipleksach. Jeżeli siedzimy z tyłu sali, czyli w drugiej części obraz wydaje się mniejszy niż np. w wspomnianym wcześniej Mulitkinie. Nie przeszkadza to jednak w żadnym wypadku w odbiorze filmu. Spowodowane to jest zapewne ułożenie sali. Sala jest bardzo długa, nawet w porównaniu do sal dostępnych w multipleksach, a ekran jest głębiej, ponieważ jest przed nim jeszcze scena. Pamiętajmy o tym, że w tej sali odbywają się nie tylko projekcie filmów. Z ciekawości przesiedliśmy się do części pierwszej, bliżej ekranu i tą część będę wybierał przy kolejnych seansach. To moje własne upodobanie, lubię siedzieć bliżej ekranu. Spotkałem się również z opinią, że można spokojnie usiąść w pierwszym, rzędzie bo ekran i tak jest głębiej z racji na scenę - kiedyś sprawdzę.

Niestety nie mogę napisać nic na temat jakości 3D. Znajomy oglądał w Olbrzymie "Grawitację" - powiedział, że jakość i efekty również rewelacyjne, tylko okularki przed seansem najlepiej przetrzeć, ale tak jest w każdym kinie, w którym okulary wypożyczane są oglądającym przed seansem.

Nagłośnienie sali również rewelacyjne, ale myślę, że pełny potencjał udźwiękowienia sali usłyszę dopiero podczas grudniowego seansu "Hobbita" i drugiej części "Igrzysk Śmierci". Aby być obiektywnym wypiszę plusy oraz minusy "Naszego" kina.

Kolejnym plusem jest cena biletów! Gdzie ceny biletów zaczynają się od 12zł? Gdzie można zobaczyć film 3D za 14? Rzadko korzystałem z promocji multipleksów, tj. środa z Oragne, wtorki z facebookiem czy czwartki z Kinder Bueno. W tygodniu przeważnie nie mam czasu na kino, nawet jeżeli bilet byłby znacznie tańszy. W Olbrzymie możemy uznać, że ceny promocyjne są cały czas. Bez konieczności pokazywania papierów po batonach czy wysyłania sms-ów do operatora.

Mógłbym się doczepić tylko do klimatyzacji, w górnej części było znacznie cieplej, niż w dolnej, ale myślę, że to nie wina oszczędności (podobna sytuacja ma miejsce czasami w multipleksach, gdzie można zmarznąć nawet latem), tylko samego ustawienia, dopasowania temperatury do sali - ale to taki drobny minusik, który pewnie był wyjątkiem od reguły.

Profil "Naszego" kina na facebook'u to tylko kolejny plus. Nie ma tam zbędnego spamu, są głosowania, np. odnośnie ponownej projekcji wyświetlonego tytuły, czy dotyczące przyszłego repertuaru. Fajnie sprawdza się również sprzedaż z rezerwacją miejsc online.

Plusem i minusem można nagrodzić repertuar. Bo pomimo, że sensów chciałoby się więcej i o innym, również późniejszych porach, to zrozumieć, że sala kinowa ma również inne zastosowania, tj. wystąpienia kabaretów, teatr czy Uniwersytet Trzeciego Wieku. Seansów z miesiąca na miesiąc jest coraz więcej, a i same tytuły zasługują na uznanie. Warto wyróżnić "Wałęsę" , który wyświetlany był również w godzinach porannych, dla grup zorganizowanych. Na uwagę zasługuje równie seans "Grawitacji" oraz premiera która będzie miała zaraz po świętach, czyli druga część wspomnianego już wcześniej "Hobbita". Dobrym rozwiązaniem, jest puszczanie tego samego tytułu dzień, po dniu (przeważnie każdy film jest wyświetlany dwa razy), ponieważ jeżeli ktoś nastawi się na seans, a nie będzie w stanie dotrzeć do kina to ma jeszcze taką możliwość następnego dnia.

Kończąc ...dwa smaczki, w końcu przy ekranie nie świecą żadne oznaczenia wyjścia ewakuacyjnego, które rozpraszały mnie w multipleksach. Napisałem specjalnie "rozpraszały", bo po tych wszystkich latach trochę się do tego przyzwyczaiłem; p Kolejnym miłym smaczkiem jest obsługa kinowa na sali, a właściwie jej brak, co jest kolejnym plusem. Nikt nie chodzi po sali i nie inwigiluje każdego oglądającego wzrokiem, nikt nie wyjeżdża 20 minut przed końcem filmu z kubłem na śmieci na środek sali - to naprawdę cieszy.

Podsumowując...myślę, że będę częstym gościem w Dużym Olbrzymie, czego i wam serdecznie życzę! :)