Edward Baczyński, pożegnanie

Dziś, szóstego lutego w samo południe, w Kościele Parafialnym w Miasteczku Śląskim, żegnamy Pana Edwarda Baczyńskiego – poetę, kabareciarza, ojca poety Michała Baczyńskiego, męża i dziadka. Pana Edwarda, który mnie dał się poznać jako człowiek prawy, szczery, człowiek dla którego rzeczą oczywistą i jak najbardziej naturalną było pomóc drugiemu. I nie przychodził taki dla zasady (choć był człowiekiem honoru i zasad – przed oczami staje mi jego zdjęcie, na którym pręży pierś w mundurze), …nie przychodził taki na pokaz, On zwyczajnie i po prostu przychodził taki i już. Kiedy dziękowało mu się, machał ręką i intonował wstydliwie (ale po męsku) westchnienie rezygnacji, którym przenosił ten swój gest pośród byle błahostki – jakby mówił „daj spokój” - jak by śmiał się serdecznie nad naiwnością i przesadą młodości.
Takim przyszło mi dziś Cię zapamiętać. Odpoczywaj w pokoju Panie Edwardzie. Do zobaczenia