Smog bez kontroli

Jeśli oddychamy spokojnie gdyż Tarnowskie Góry nie figurują w żadnym z rankingów zanieczyszczeń powietrza, to zapewne dlatego, ze brak nam zmysłu powonienia oraz zdrowego rozsądku. Kiedy dziś rano moja żona zadzwoniła do tarnogórskiego ratusza, żeby zorientować się jaki jest stan powietrza w mieście, nikt nie był w stanie udzielić jej tej informacji. Odniosła takze wrazenie, ze jej pytanie wywołało wśród urzędników spore zaskoczenie, czy nawet popłoch. Dopiero w Katowicach, w wojewodzkiej stacji kontroli, dowiedziała się, ze Tarnowskie Góry, jako takie, nie podlegają monitoringowi a jedynie wrzuca się je do jednego worka z całą tzw: "północną częścią regionu" i szacuje się, ze w TG wartość pyłów zawieszonych osiągneła 202. jednostki.
Władze samorządowe zobowiązane są ustawowo do informowania o zanieczyszczeniu, kiedy wartość pyłu zawieszonego przekroczy 200, kiedy przekroczy 300 muszą ogłosić stan alarmowy i wprowadzić darmową komunikację miejską.
Póki co koło czternastej na stronach Urzędu Miejskiego pojawił się plik z komunikatem z wojewodzkiego ośrodka, ze pewnikiem jest "200, a najprawdopodobniej 300" - jednakże przy takiej precyzji dokonywanego pomiaru moze okazać się, ze jest 400 albo 500. Zatrważające.

Muszę także napisać słowo dezaprobaty w kierunku lokalnych mediów, które w moim odczuciu, podobnie jak Samorządowcy, zawiodły. Wszak do ich najzwyklejszych obowiązków winno należeć ostrzeganie i informowanie lokalnej spoleczności w przypadku wystąpienia podobnych okoliczności. Winny przewidywać, badać i odpowiadać w porę na realne potrzeby. Niestety odnoszę wrażenie, ze prym wiedzie tania rozrywka lokalnego politykierstwa. Dykcja, ktora koncentruje się na tym co kto ma w portfelu albo w portkach - sprawa pewnie dla wielu istotna, ale nie zapominajmy, ze jednak drugorzędna.