Spotkania z dziećmi

Wczoraj miałam wielką przyjemność spotkać się z dziećmi z szkół podstawowych w bibliotekach w Zbrosławicach i w Łubiu. Myślę, że udało mi się zainteresować je moimi bajkami , o których im opowiadałam, a jedną z nich im przeczytałam. Opowiadałam też jak powstają moje bajki czyli "od pomysłu do przemysłu" oraz o tym, że lubię pisać bajki o śląskiej tematyce. Zresztą o tematyce górnośląskiej piszę nie tylko bajki. Dzieci w Zbrosławicach również przedstawiły mi różne pomysły na bajki, niektóre sympatyczne, a niektóre bardzo straszne. Przy okazji zwiedziłam wybudowaną z rozmachem, przepiękną, nową bibliotekę gminną w Zbrosławicach. Można się zachwycać pięknym widokiem zza jej okien i ptasimi śpiewami. Wpływa to bardzo kojąco na człowieka zwłaszcza w dzisiejszym pośpiesznym zyciu. Bardzo też sympatycznie, z kącikiem dla dzieci i dostępem do internetu jest urządzona biblioteka wiejska w Łubiu. Dla mnie są to bardzo inspirujące spotkania. W prezencie otrzymałam książkę o utopcach Jana Drechslera. Bardzo mnie to ucieszyło gdyż nie miałam jej jeszcze. Na razie jest w rodzinnym oglądaniu. Pani dyrektor biblioteki powiedziała, że ma nadzieję, że będzie dalszy kontakt z bibliotekami zbrosławickimi, a filii jest aż siedem. Ja też mam taką nadzieję, że spotkam się jeszcze z małymi czytelnikami gdy bajki ukażą sie już drukiem, a na ukończeniu będzie opowieść o przygodach dziewczynki z nad Dramy. Drama zaczyna bowiem swój bieg w Nowych Reptach, choć słyszałam też, że Segiecie repeckim. Może zresztą moja bohatreka zapędzi się aż do Zbrosławic? Napewno pojadę w okolicę biblioteki zrobić zdjęcie rzeki Dramy bo będzie piękne.
Przy okazji moich spotkań z dziećmi w bibliotekach wychowawczyni córki namawiała mnie na pisanie bajek terapeutycznych. W ubiegłym roku na pisanie takich bajek namawiała mnie pani dyrektor Poradni Psychologicznej ale nie wiem czy potrafię sobie poradzić z napisaniem takiej bajki, co dopiero kilku. Muszę się dobrze zastanowić nad tym.


Majówka

"Majówka" już za nami ale wspomnień z wyprawy do Szczyrku będziemy mieć na długo i to fantastycznych. Mieliśmy tygodniową labę i przepiekną słoneczną pogodę.Wyjątkowo było w tym roku, prawda ? (?) Najlepiej bawiła się córka, która na przemian albo siedziała w basenach albo w figloparku. Chodzić po górach nie bardzo jej się chciało i nawet dobrze gdyż z moją kondycją nie jest najlepiej. Najmniejsze podejście pokonywałam z dużymi przerwami na złapanie oddechu. Tak więc, do Szczyrkowskiej Pani podjechaliśmy samochodem. Za to przeżyliśmy piękne obchody odpustu Królowej Polski 3-go maja ze śpiewami zespołów góralskich. W związku z historią Szczyrkowskiej Matki Boskiej córka zapytała mnie: - Czy jeśli będę się dużo modlić to mi też ukaże się Maryja? - Na razie musisz nauczyć się 10 -oro przykazań Bożych bo chcesz zdawać religię na 6 - odpowiedziałam wymijająco. W każdym razie muszę popracować nad kondycją. Szczyrk pięknieje, ma piękny deptak ale jakoś ludzie mało mówią gwarą. Znaleźliśmy restauradcyjkę "Bajkę" coś w moim temacie, z ładnym góralskim wystrojem łącznie z muzyką i obsługą ale nie słychać góralskiej mowy, a szkoda. Za to góry są piękne.

Pomyślałam o bajce o Ondraszku, który na targ do Tarnowskich Gór chadzał i opowiadałam ją córce ale jedna z moich czytelniczek ostudziła moje bajkowe zapędy i wracam czym prędzej do II części sagi.

icon_eek icon_eek icon_eek icon_eek


Dzień książki

Wczoraj był Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich. Wczoraj też czyli 23.04.br. było święto Ziemi. Córka wzięła udział w konkursie LOP o ziemi, a w szkole mieli też ciekawą czytankę o ochronie Ziemi. Z jej fragmentu można zrobić zagadkę:
.." mam piękny przód i cudny tył i uszy mam włochate ..."'
Co jest takie piękne?
Natomiast jesli chodzi o Dzień książki to sprawdzałam czy uaktualniła mi się sprzedaż sagi jako e-booka na www.mybook.pl i nie ma. W związku z tym zaczęłam się zastanawiać czy jeszcze raz wypełnić formularz czy też nie. Dopadły mnie wątpliwości, tym bardziej, że w ewarunkach jest punkt o tym, że wydawnictwo nie bierze odpowiedzialności prawnej gdy ktoś złamie zabezpieczenia i skopiuje tekst książki. Może jeszcze nie teraz?
Z "innej beczki". Dodzwoniono się do mnie z biblioteki, w której to bibliotece i jej filiach chcą zrobić ze mną spotkanie z dziećmi. Wspominałam nie tak dawno, że po kłopotach z internetem czeka na mnie wiele nie przeglądniętej poczty. Tak było i w tym przypadku. Było mi bardzo przykro, że nie odpowiedziałam natychmiast. Niestety nie mam jeszcze wydanych bajek, a to spotkanie jest też dziećmi z najmłodszych klas. Brakują mi jeszcze przynajmniej dwie ilustracje do bajek. Reszta tekstu i ilustracji czeka w wydawnictwie właśnie na te dwie. Zastanawiałam się więc, czy aby nie wysłać tekstów do innych wydawnictw i na razie nie wiem co zrobić. Kombinuję też coś sama z ilustracjami ale nie chcę zakłócić charakteru spójności tychże. Chciałabym mieć na to spotkanie z dziećmi gotową choć jedną książeczkę ale to mi się chyba nie uda. Bardzo żałuję.


Remonty

Remont ulicy Wyspiańskiego odbija mi się czkawką gdyż przypomina mi się jak już jestem na tej ulicy. Dzisiaj naocznie widziałam, że coś zaczyna się dziać na Krakowskiej. Nasze zjawienie się na naszej starówce było bardzo przypadkowe gdyż basen w SP 10 był nieczynny, a do zajeć taneczno-baletowych pozostało córce jeszcze 40 min. Oby wreszcie ulica ta zyskała miejski charakter i estetyczny wygląd. Przypominając sobie projekt unowocześnienia tej ulicy, który wygrał konkurs (konkurs był z nagrodą a nie jak twierdzą niektórzy, że w ramach obowiązków) cieszę się, że znowu zaczynają być modne koturny w damskich butach. Można by powiedzieć, że wszystko lepsze od obecnych dziur. Nie wierzę w to, że modernizacja Krakowskiej przysporzy miastu turystów, raczej przyjeżdżali by ogladać dziury i wyboje w centrum miasta szczycącego się taką historią i tradycjami. Obecnie trzeba nęcić turystów wszystkim czyli uatrakcyjniać i unowocześniać, a z tym "wszystkim" u nas jest gorzej czyli ubywa "wszystkiego". Na przykład ostatnio przeczytałam, że złomiarze ukradli szyny z kolejki wąskotorowej. Kolej twierdzi, że trudno będzie zdobyć pieniądze na położenie nowych szyn. Gdyby tylko chodziło o położenie tych szyn. Sarkazstycznie można by powiedzieć, że mielibyśmy wąskotorówkę szynowo - linową. W ubiegłym roku z powodu budowy autostrady wstrzymano przejazdy kolejki ale kopalnie fedrowały dalej. Z tego powodu jak i z zaszłości teren, na którym przebiega trasa kolejki obniżył się o kilka (ok. 8 )metrów! Tak więc, kolejki wąskotorowej nie będzie. Węgiel zaś wydobywany z naszych kopalń jest dzisiaj droższy (pomimo, że kopalnie nie płacą za szkody górnicze) od przywożonego zza morza. Na razie mamy tylko nowoczesny park albo też aleję sklepową przy trasie szybkiego ruchu. Sklepy jakie są takie są, każdy widzi. Jednak w dobie kryzysu tańsze sklepy przyciagają wielu klientów. Nawet w niemieckich dużych miastach przy deptakach w centralnych punktach powstają KIKi i inne takie marki, a w Aldim z dala od centrów i znajomych zaopatruja się również i bogaci Niemcy, którzy tylko dla znajomych opowiadaja o zakupach w ekskluzywnych butikach spożywczych. Na obrzeżu Tarnowskich Gór nie ma dobrych restauracji, hoteli, oprócz Neo, a co dopiero przy zabytkach. Nikogo to jednak nie ściągnie do centrum miasta. Tym bardziej turystów.


O kurcze/ę

- zawołałam i wcale nie chodziło mi o kurczaczka świątecznego, a o internet, ściślej livebox.(Przypuszczalnie jest to słowo niemodne gdyż obecnie modne tzw. przerywniki są o wiele dosadniejsze). Od zmiany livebox'a w styczniu na nowy i szybszy juz trzy razy musieliśmy go wymieniać. Psuje się regularnie co 2 - 3 tygodnie. Poprzednio gdy byliśmy go wymienić w Bytomiu to pani w salonie tp powiedziała nam, że wszyscy chcą nowe, a potem stoją całe sterty popsutych livebox'sów.
My wymienialiśmy przede wszystkim dlatego, że poprzedni używany 5 lat zepsuł się całkowicie. Jednak w większości kłopotów z tamtym livebox'em polegało na tym, że trzeba go było zresetować i znowu działał. Ten nowy (!) gdy się zepsuje to razem z nim telefon stacjonarny i jest tylko do wymiany (robi spięcia). Gdy mąż dzwonił do Warszwy do tp to od razu dają kod na nowy livebox. Ostatnim razem jednak czyli od ubiegłego tygodnia było inaczej. Mąż był zajęty w pracy, a ja bałam się wypinać to urządzenie sama. W końcu powiedzieli nam, że przyjdą fachowcy. Byli w piątek gdyż chiałam aby mąż był przy tym gdyz sama boję się rozmontowywyać telefony i inne takie urządzenia. Fachofcy zresetowali wszystko i pokazali jak należy zresetować razem z telefonem oraz powiedzieli, że jeśli nie pomoże to dzwonić po wymianę. Tyle! Teraz odrabiam więc zaległości, że tak się wyrażę: internetowe.
Otrzymałam wiadomość od wydawnictwa, że MY BOOK sprzedaje teraz również książki jako e-booki w Merlinie oprócz Amazon i innych ksiegarni internetowych. Zdecydowałam się więc i ja na to aby sprzedawać sagę Trzy Rozalie i Ewa jako e-book. Muszę więc wyrazić na to zgodę. Muszę też zabrać się dalej do pracy pomimo wszelkich przeciwności Przy wszystkich zajęciach pozalekcyjnych córki i innych domowych obowiązkach czas mi się kurczy do minimum tj. ok. 1 godz. Jak dla mnie to za mało aby pisać wiekszą całość. Na razie jednak nie potrafię się inaczej zorganizować.


Radosnych Świąt Wielkiej Nocy

Alleluja, biją dzwony
Alleluja, echo głosi
Chrystus bowiem
zmartwychwstały
w serca nasze
pokój wnosi."

Wszystkiego dobrego,
smacznego "Święconego",
zajączka wielkiego,
dyngusa mokrego,
życia spokojnego
i uścisków moc
życzę wszystkim
na tę Wielką Noc.




Jeszcze jak w garcu czy już "plecień"?

Zamierzałam ukończyć mycie okien. a tu chłodem zawiało, wiatrem zawirowało tak, że nasze rośliny i mini drzewka owocowe posadzone na razie w kubłach, powywracało. Poczekam więc na "trochę lata". Tymczasem wybrałam się na rekolekcje, które odbywają się w naszej parafii dla dzieci z podstawówki. Wychowawczyni córki zapytała mnie czy nie wybrałabym się razem z nimi gdyż jest bardzo ciekawie, więc poszłam. Czasami idę/jadę z klasą na różne wyjścia jako dodatkowa opiekunka. Rzeczywiście nie żałowałam, że wybrałam się na naukę rekolekcyjną dla dzieci głównie z tego powodu, że po raz pierwszy usłyszałam mowę śląską w kościele. Oczywiście nauka rekolekcyjna o Jonaszu była bardzo pouczająca ale dla mnie ten śląski akcent był bardzo ważny. Ksiądz rekolekcjonista śpiewał z dziećmi kilka piosenek, a jedną z nich "Na jeziorze" w dwóch wersjach: polskiej i śląskiej. Przyznam się, że nie spodziewałam się naszy godki w kościele ( nie mam tu na myśli szeptów wiernych między sobą). Co więcej, nigdy dotąd nie pomyślałam o tym, że tak mogłoby się zdarzyć, że w kościele będzie po śląsku. Było to wzruszające. Nasze dziecię jeszcze nie zna dobrze słów tej piosenki ale inne dzieci tak, więc raz dwa się nauczy. Może też ich katecheta da im śląski tekst tej piosenki.
Na rekolekcje dzieci miały przynieść też skarbonki, do których te co chciały, zbierały jałmużnę wielkopostną. Córka nosi tą skarbonkę już całą pogniecioną i w końcu powiedziała, że da ją na katechezie w poniedziałek. Może jeszcze zdążę obejrzeć wystawę w Muzeum i tam coś nazbieram, powiedziała. Na moje zdziwienie dodała: jak kupię bilet to chcę chociaż coś nazbierać.


strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |