zapraszam

A może do Krakowa do Teatru Nowego na Kazimierzu - trzy weekendowe wieczory 27, 28, 29 kwietnia o godz.19;15 tarnogórski teatr zagra "Zarah" - miło by było zobaczyć kogoś znajomego...
pozdrawiamy - ekipa za Lustrem


trzynastego

dziś są moje urodziny! urodziłam się o 00.05 13 kwietnia xxx hehe lat temu i wtedy mojemu tatce lekarz położnik zaproponował, że może przekłamać moją metrykę o te kilka minut wstecz, że niby nie 13 a 12 przyszłam na świat. Tata, będąc najuczciwszym facetem pod słońcem i absolutnym (twierdził) racjonalistą, katagorycznie odmówił. Tak też Fatalna 13 towarzyszy mi nieracjonalnej, zabobonnej od pierwszego zetknięcia się z tym padołem.
13 kwietnia piatek 00.05
otwieram Don Kichote na chybił trafił - rozdział 15, w którym opowiada się o przykrej przygodzie, jaka zdarzyła się Don Kichotowi w spotkaniu z bezecnymi Janguesami.
W skrócie, rzecz o tym, jak Don Kichote wraz z giermkiem wjechał w ten las, gdzie, jak widzieli, znikła pastereczka Marcela. Po bezskutecznym błądzeniu i nadaremnym jej szukaniu, usadowili się na łące pełnej świeżej trawy. Puścili swoje wierzchowce - osła i Rosynanta na tę trawkę, sami rozsiedli się i zajadali. "Sanczo nie zatroszczył sie o spętanie Rosynanta, znał go bowiem i był pewny. że jest on tak spokojny i tak wstrzemięźliwy, iz wszystkie klacze pastwisk kordobańskich nie przywiodłyby go do grzechu. Aliści los czy diabeł (który nigdy nie śpi) sprawił, że (...) Rosynantowi przyszła ochota poswawolić z pasącymi sie paniami klaczami. Lecz te , jak się okazało miały większą ochotę na paszę niż na niego i , przyjęły go zębami i podkowami. Ale jeszcze bardziej dali mu się we znaki poganiacze, którzy widząc, że ich klaczom gwałt się dzieje, przybiegli z kijami i wygrzmocili go mocno, rozciągnąwszy na ziemi w opłakanym stanie.
Na to Don Kichote i Sanczo ujrzawszy młóckę Rosynanta przybiegli co tchu i Don Kichote rzekł do Sancza:
- Jak widzę, przyjacielu Sanczo, to nie są rycerze, lecz hołota i ludzie nędznej kondycji. Mówię ci to, bo możesz mi pomóc w należnej zemście za krzywdę, jaką na naszych oczach wyrządzono Rosynantowi.
- Do diaska! jakaż to będzie pomsta - odparł Sanczo- jesli ich jest z górą dwudziestu, a nas tylko dwóch, a nawet może tylko półtora.
- Ja stanę za stu - odparł Don Kichote."
dobranoc, bezecni poganiacze -Janguesi sprali oczywiście za moment i Don Kichota i Sancza...Czy tata miał rację?



bez

sobota 24 marca dzień premiery, czyli jak to możliwe, że widzowie zobaczyli właściwie próbę generalną spektaklu, nad którym pracowaliśmy intensywnie dwa z hakiem miesiące.
Mateusz walczy z prawami fizyki do czwartej nad ranem. Mało kto rozumie, co znaczy precyzyjnie skonstruować trapoizoidalną przestrzeń z 40 m2 szmaty, tak, żeby przestała być szmatą, wyznaczyć precyzyjnie proste, odległości, kąty, aby pozwoliły na projekcję obrazu i światła. Kuchnia teatru korzystającego z najtańszych rozwiązań nie należy do wykwintnych, niestety. Przychodzimy wszyscy na ranną próbę. Mate śpi zwinięty w kłębek na kanapce w 54 jak zmęczone dziecko. Nie jesteśmy go w stanie dobudzić. Nie ma nic, nie ma światła, nie ma muzy, jest zielonofioletowoprzeźroczysty Mateusz, który musi pojechać do domu i się przespać, bo padł. Nadrabiamy głupimi dowcipami, wewnątrz napięci jak struny. Próba - koszmar. Późno. Wraca Mate. Zaczyna się dziać.
19.00 - poszło. Siedzę zupełnie obok tego, co na scenie. Ludzie klaszczą, potem słyszę dobre słowa.

niedziela 25 marca drugie granie, juz trochę lżej, zaiskrzyło - lepszy spektakl, ma coś z tym, o co mi chodzi - jest organiczniej

czwartek 29 marca granie stresogenne, dla warszawskiego jury i dla jurorów śląskiej Złotej Maski. Dzięki dwóm niezwykłym Nauczycielom mamy młodą, chłonną, przygotowaną do absorbcji sztuki Staszicową publikę. Dlatego nie gramy dla 9 chłodnych krytykow znanych z telewizora i gazet. Wychodzi ze mnie prowincja, boję sie jak trusia. Poszło - nie podoba mi się, spięte, sztywne, za to Marzenka zaśpiewała Kabaret Paris tak, że buty spadają, brawa gorące. Po zbieram ćmaki i gratulacje za wybór tematu i realizację.
Piotr wraca zaraz do Łodzi, my z Ciułką burzliwie odreaagowujemy. następny dzień spędzamy na braku łaknienia, ale na dużym pragnieniu(...). Ćwierkamy cały kolejny dzień. To jedno z dłuższych omówień reżyserskich (...)

sobota 31 marca TO BYŁ ŚLUB Woda+Ogień, Subtelność+Ekscentryzm= Aga i Mateusz
Rozglądam się wokół , mnóstwo młodych serdecznych twarzy, zero zadęcia, zero wiochy, ładnie...




strona :  1 |  2 |  3 |  4 |