Tomasz Głogowski
- poseł na Sejm RP
Nie
warto powtarzać banałów, o tym że centrum
miasta jest jego najważniejszą wizytówką, ani
przekonywać, że to czego najbardziej brakuje
Górnemu Śląskowi to wykreowanie dobrego
wizerunku.
Dobrze, że w najbliższych latach czeka nas
remont Krakowskiej. Od tego, jak zostanie on
przeprowadzony zależeć będzie bardzo wiele.
Zapraszam do lektury mojego tekstu na ten temat,
który ukazał się w "Gwarku" 5 lutego
br.
Miejmy
niezwykłe aspiracje
W
poprzednim numerze "Gwarka"
wspominałem o zabiegach w celu pozyskania
środków zewnętrznych na realizację ważnych
przedsięwzięć ekologicznych i
infrastrukturalnych w naszym powiecie.
Kanalizacja wszystkich dzielnic miasta i sołectw
gmin, nowa oczyszczalnia ścieków, czy też
dobry układ komunikacyjny to bardzo ważne
sprawy. Historyczne zapóźnienia sprawiły, że
są one najistotniejszymi kwestiami dla wielu
polskich samorządów na początku XXI wieku,
także w naszym powiecie. Ale powiedzmy sobie
szczerze - to rzeczy tak elementarne, że nie
powinny zajmować naszej całej uwagi. Mówiąc
skrótowo - mieszkańcy po to wybierają
burmistrza, żeby wybudował kanalizację, a
posła by pomógł zdobyć na to jak najwięcej
środków zewnętrznych. Dobra infrastruktura
prędzej, czy później nie będzie już wielkim
osiągnięciem samorządu. Stanie się czymś jak
najbardziej oczywistym. Od swoich reprezentantów
na wszystkich szczeblach tarnogórzanie powinni
oczekiwać wizji miasta, prawdziwego pomysłu na
jego przyszłość. Pozwalam sobie pytanie o
taką właśnie wizję (pytanie, nie ma co
ukrywać, adresowane także do siebie samego)
postawić na gościnnych łamach
"Gwarka", rozpoczynając od rozważań
na temat zagospodarowania przestrzeni Tarnowskich
Gór.
W
ostatnich latach raczej dość przypadkowo
przebudowywano ścisłe centrum naszego miasta -
po wyjątkowo nie pasującym do architektury
Rynku "lotniskowcu", całkiem nieźle
przeprowadzono rewitalizację płyty Rynku,
osobiście podoba mi się też nowy kształt
placu Wolności (choć wiem, że tu zdania są
bardzo podzielone). Przyzwoicie odnowiony pasaż
przy dworcu (ul. 9 Maja) ładniej wygląda
wieczorem. Jak wiele może dać mądrze
zaprojektowane oświetlenie widać oczywiście
najlepiej na przykładzie ratusza i kościoła
ewangelickiego, a także świątyni w Bobrowniach
Śląskich. Ostatnie tygodnie wypełniła
dyskusja na temat remontu tzw. "starego
targu" (ul. Dolna). Mieszkańców chyba
mniej interesują dywagacje, kto odpowiada za
taki projekt i dociekania, czemu nie
protestowano, gdy on się pojawił. Ważniejsze
niewątpliwie jest, że efekt końcowy (mimo
dość heroicznej próby ratowania sytuacji
poprzez wstawienie pasa zabytkowego bruku
pośród dużą przestrzeń banalnej kostki
bazaltowej) ładny raczej nie jest.
Takie
są w skrócie tarnogórskie doświadczenia z
renowacji historycznej części miasta.
Mądrzejsi o nie, nie popełnijmy podobnych
błędów przy najważniejszym remoncie, który
czeka nasze miasto w najbliższych latach -
przebudowie ulicy Krakowskiej.
Kilka miesięcy temu rozmawiałem we Wrocławiu
ze znajomym, który parę lat temu wyprowadził
się z Tarnowskich Gór, ale nadal jest to dla
niego miejsce najważniejsze. W mieście mogącym
bezdyskusyjnie pochwalić się najlepszą
dynamiką rozwoju w Polsce (i równie świetnym
marketingiem), zastanawialiśmy co dobrego i
"chwytliwego" jednocześnie mogłoby
zrobić nasze miasto. Mój kolega przedstawił
wizję przebudowy ul. Krakowskiej - rewolucyjnej
i zaskakującej. W pierwszej chwili, a nawet
przez kilka tygodni, była to dla mnie pomysł
zbyt rewolucyjny, choć lubię odważną
architekturę. Stopniowo jednak przekonywałem
się do pomysłu zrobienia z Krakowskiej deptaka,
którego sława wykroczy poza Śląsk i sam
zacząłem w głowie pomysł rewolucjonizować
jeszcze bardziej, dodając nowe elementy.
Jego upublicznienie nieco wstrzymałem wiedząc,
że do dyskusji na temat przyszłości ul.
Krakowskiej planują zaprosić władze miasta
(zresztą burmistrz też skądś wiedział, że
piszę tekst o ul. Krakowskiej, choć
powiedziałem o tym tylko kilku osobom - ale taki
urok niewielkich miast.). Sądzę, że moje
myśli nie muszą być całkowitym zaprzeczeniem
propozycji "urzędowej", ale mogą
zainspirować do jego uzupełnienia. Nie będę
odnosił się do technicznych założeń
projektu, napiszę tylko, że pomysł podziału
ciągu deptaka w 1/3 jego szerokości wydaje się
być trafiony. O efekcie końcowym każdego
projektu w dużej mierze decyduje wykończenie i
pomysłami na taki "błysk" Krakowskiej
pragnę się dziś podzielić.
Niech
podstawowymi "składnikami" tworzącymi
klimat głównego tarnogórskiego deptaku będę
elementy przywołujące skojarzenia z podwalinami
grodu gwarków - woda, srebro, światło.
Fontanna jest bardzo często główną ozdobą
wielu miast. Ale fontanna na rynku w Tarnowskich
Górach byłaby chyba zbyt banalnym pomysłem -
może wysilmy się na kompozycję z
wykorzystaniem wody właśnie na ul. Krakowskiej
lub choćby w kilku jej miejscach, jeśli zbyt
nowatorska okazałaby się wizja fontanny
biegnącej wzdłuż ulicy (już po napisaniu tego
tekstu dowiedziałem się, że koncepcja Urzędu
Miejskiego zakłada wykorzystanie elementów z
wodą; mam nadzieję, że w kreatywny sposób). W
oddanej niedawno do użytku piwnicy w siedzibie
Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Tarnogórskiej
fantastycznie wygląda miniaturowa imitacja
chodnika kopalni srebra. Czy czegoś podobnego
nie można było zrobić na Krakowskiej, np. w
"granicy" oddzielającej dwie części
ulicy? Tak odnowiona Krakowska zmuszałaby
spacerowiczów do podziwiania fasad kamienic i
oryginalnych rozwiązań na poziomie bruku.
Pięknych piwnic, jak w Stowarzyszeniu, jest
wiele w centrum Tarnowskich Gór, a odnowienie
ul. Krakowskiej zapewne zainspiruje właścicieli
zlokalizowanych tam kamienic do ich
udostępnienia. Piękne oświetlenie już nadaje
uroku wielu miejscom tarnogórskiej starówki.
Odpowiednie latarnie (niekoniecznie w banalnym
ciągu) i ławki mogą zmienić dzisiejszy szary
i smutny obraz. Woda, srebro i światło mają
szansę sprawić, że nie będzie w promieniu
wielu kilometrów atrakcyjniejszego miejsca
(szczególnie popołudniu i wieczorem). Ludzie na
pewno będą tam ściągać z okolicy, to z
pewnością wygeneruje w tym rejonie miejsca, w
których warto będzie zatrzymać się na
chwilę.
Zapewne
podniosą się głosy, że to może i ciekawe,
ale nie pasuje, że zbyt modernistyczne, że
najsłuszniej było przywrócić kształt
przedwojenny. Dyskusje na temat współistnienia
architektury zabytkowej i nowoczesnej toczą się
od dawna, niemniej przykładów na to, że
właściwie zaprojektowana
"nowoczesność" dobrze komponuje się
wśród wiekowych budowli możemy odnaleźć
sporo w miastach nieporównywalnie bardziej
historycznych od naszego. Powstawaniu wielu
budowli będących dziś "ikonami"
Paryża, Londynu, czy Barcelony towarzyszyło
mnóstwo kontrowersji. W Warszawie burzę
wywołało ustawienie przez Joannę Rajkowską na
rondzie de'Gaulla palmy, bez której teraz już
mało kto wyobraża sobie to miejsce.
Ubiegłoroczna inna instalacja tej artystki
("Dotleniasz" na placu Grzybowskim)
zebrała tylko entuzjastyczne recenzje
odmieniając oblicze zaniedbanego rejonu stolicy.
Po koniec ub. roku zwycięski projekt
250-metrowego wieżowca, który ma wyrosnąć
obok Pałacu Kultury też wielu przestraszył
swą nowoczesnością. Czytając wypowiedzi
warszawskich architektów po rozstrzygnięciu
konkursu odnosiłem wrażenie, że przed krytyką
zbyt nowoczesnej wizji niektórych powstrzymuje
jedynie światowa sława autorki projektu Zahid
Hadid (w wielu głosach pojawiało się pytanie,
czy to naprawdę ona złożyła projekt w
warszawskim konkursie?).
Odważnych projektów nie należy się bać. Pod
koniec ubiegłego roku "Gazeta
Wyborcza" w dużym cyklu artykułów
zaprezentowała przemianę jaką przeszło
Zagłębie Ruhry. Bez olbrzymiej odwagi i często
futurystycznych projektów post-przemysłowy
region nie przeszedłby ewolucji w kierunku
kipiącej życiem i pomysłami aglomeracji.
Podobne relacje przekazywał niedawno na łamach
"Gwarka" Jacek Tarski z Manchesteru.
Górny Śląsk ma przed sobą także taką drogą
(alternatywą jest stagnacja). Dlaczego impuls do
pójścia do pójścia w tym kierunku nie
mógłby wyjść z Tarnowskich Gór?
***
Przekazuję
więc pomysł zasłyszany nocą na wrocławskim
rynku z przekonaniem o jego słuszności.
Przekazuję zarówno burmistrzowi i radnym, jak i
wszystkim tarnogórzanom. Zróbmy z ulicy
Krakowskiej najładniejszą ulicę jeśli nie w
Polsce, to chociaż na Górnym Śląsku. W taki
sposób, że będzie ją przyjeżdżać oglądać
nawet więcej osób, niż zajeżdża do Kopalni
Zabytkowej. Nie będzie to kosztować dużo
więcej, niż "standardowa" renowacja
(ponadto pewnie nie braknie partnerów chętnych
do udziału w takim przedsięwzięciu, przecież
bardzo ładną iluminację Rynku w dużej mierze
sfinansowała firma oświetleniowa). A na pewno
będzie warto. Dobre pomysły, zwykle generują
kolejne, jeszcze lepsze. Odważne podejście do
zagadnienia sprawi, że centrum Tarnowskich Gór
nie będzie tak przeraźliwie wymarłe poza
godzinami otwarcia sklepów (zawsze uderza mnie
pustka na ul. Krakowskiej np. w pogodną
niedzielę).
"Krakowska"
może i powinna stać się znakiem firmowym
rozpoznawalnym na Śląsku i w Polsce. Miejscem,
które kilka razy w roku (nie tylko na czas
"Gwarków") zaprasza gości spoza
Tarnowskich Gór do udziału w wydarzeniach, na
których nie wypada nie gościć. Wierzę, że
ul. Krakowska po remoncie może tchnąć nowego
ducha w nasze miasto. I nie upieram się przy
tym, że koniecznie musi projekt oparty na
przywołanych powyżej elementach
(woda-światło-srebro). Ale błagam - nie
ograniczajmy swoich aspiracji banalnymi
projektami (rysunek w poprzednim numerze
"Gwarka" jest niestety bardzo banalny).
Określmy, że chodzi nam o odważne projekty i
rozpropagujmy tę ideę wśród architektów. Na
pewno przedstawią nam wiele pomysłów. Nawet
jeśli opóźni to inwestycję o parę miesięcy,
czy też o rok, nie stanie się nic złego.
Mam
nadzieję, że zarówno propozycja burmistrza,
jak i moje niewątpliwie mocno
"niepoukładane" myśli zainspirują
kolejne propozycje. Przecież uruchomienie
portalu www.krakowska.tg.net.pl nie ma mieć na
celu jedynie zebranie pochlebnych ocen projektu
Urzędu Miasta?
Ładnych
uliczek wyłożonych kostką brukową jest pełno
w każdym mieście. Czy nasze aspiracje powinny
się sprowadzać tylko do zrobienia kolejnej?
Będę zobowiązany za wszelkie uwagi na temat
mojej propozycji.
Tomasz
Głogowski
Poseł na Sejm RP
|