Testujemy kocie zabawki: tunel dla kota

Kupionym w sklepie zabawkami szybko się nudzimy. Najbardziej lubimy bawić się tym, co sobie sami upolujemy: papierkami, nakrętkami z butelek, gąbką do mycia naczyń, papierem toaletowym, ziemią z doniczek, liśćmi roślin doniczkowych. Do zabawy nadają się też pendrive, długopisy, ładowarki a bywa, że zegarek czy okulary naszego człowieka. Mamy jednak „kupną” zabawkę, którą bardzo lubimy. Zabawka ta to metrowy tunel - „rękaw” wykonany z materiału. Jak go dostaliśmy od razu w nim się zakochaliśmy?


Dodatkową atrakcją podczas zabawy jest to, że tunel przyjemnie szeleści – wykonany jest z podobnego materiału jak kiedyś się szyło kurtki i płaszcze przeciwdeszczowe.



[ czytaj więcej.. ]


Nasi przyjaciele: Luna i Rudi

Luna i Rudi urodzili się, tak jak Thot 23 marca 2013 … bo to siostra i brat Thota. Wychowywali się wraz z Thotem i siostrą Gwiazdeczką pod opieką mamy w piwnicy, jako koty wolno żyjące. Okoliczny Koci Anioł, pani Grażyna, znalazła dla nich, tak, jak dla Thota (i wielu innych kotów) prawdziwy dom. Rodzeństwo adoptowała pani Jadzia.


Miesięczny Rudi z siostrą Gwiazdeczką, którą zaadoptowała właściciel piwnicy, w której urodziło się rodzeństwo, przy swojej (Luny i Thota) piwnicy.



[ czytaj więcej.. ]


Słodyczom mówimy stanowcze NIE!

Układ pokarmowy kotów nie radzi sobie z trawieniem i przyswajaniem wielu produktów, które jedzą ludzie. Wiele kotów jednak czy to z nudy czy z ciekawości próbuje jeść, wzorując się na swoim człowieku, pokarmy, których nie powinny jeść. Do takich produktów należą między innymi słodycze. Są koty, które je omijają, są takie, które biorą do pyszczka i z obrzydzeniem wypluwają, ale są też i takie, którym na widok słodkości śmieją się mordki. Bywa też tak (bardzo często), że kot sam nie wykazuje zainteresowania słodyczami a człowiek zachęca go do ich zjedzenia (np. bitej śmietany czy lodów). W naszym społeczeństwie panuje jeszcze dość niska świadomość, że częstując kota słodyczami naraża się go na poważne komplikacje zdrowotne. Zawarty w słodyczach cukier doprowadza do otyłości zwierząt, co z kolei pociągnąć może za sobą inne choroby (np. niewydolność nerek, wątroby, trzustki, cukrzycę). Porosimy nie myśleć kategoriami „mojemu kotu to nie grozi” - niestety statystki kotów chorujących na otyłość i dotyczące kotów chorujących na choroby związane z otyłością, w tym cukrzycę, są przerażające. Jedzenie słodyczy przez kota może także przyczynić się do powstania próchnicy i poważnych chorób przyzębia.



[ czytaj więcej.. ]


Czy kastrować kota?

Trzy tygodnie po drugim szczepieniu byliśmy na zbiegu kastracji. Całą drogę siedzieliśmy cichutko w transporterze. Nasz człowiek przyzwyczajony do naszych żałosnych koncertów podczas jazdy zastanawiał się czy to z głodu (jechaliśmy na godzinę 9 a ostatni posiłek jedliśmy o 20) czy przyzwyczailiśmy się do jazdy samochodem. Nie powiemy mu, dlaczego byliśmy cichutko. Niech się domyśla? Ponieważ nasza pani doktor kastrowała pieska do zabiegu przygotowywał nas bardzo sympatyczny pan doktor. Pierwszy do boju stanął Thot: pan doktor zaważył go (ładnie przybrał na wadze – wazy już 2,5 kg), oglądnął brzuszek, osłuchał serduszko i zmierzył temperaturę. Nawet dzielnie Thot to znosił. Walczyć zaczął, kiedy chciał podać mu zastrzyk usypiający, ale nasz człowiek ma opracowaną przy wcześniejszych iniekcjach metodę – bierze nas na ręce, przyciska do siebie i wtedy szybko można zrobić zastrzyk. Jak tak tarmosili Thota to ja zacząłem płakać ale jak przyszła na mnie kolej to byłem ze strachu bardzo cichutko tylko łapki mi się spociły ze stresu. Ja też przytyłem – ważę już 2,1 kg. Nasz człowiek zaczekał aż zaśniemy. Umówił się, że odbierze nas pomiędzy godziną 13 a 14, jak będziemy już dobrze wzbudzeni. Ponoć bardzo się ucieszył, kiedy o 11 dostał telefon, że może nas zabrać już do domu. Pani doktor zrobiła nam wpisy w książeczkach i powiedziała naszemu człowiekowi, że może dać nam jedzenie około 22, i że przez 10 dni cięcia po kastracji ma nam dwa razy dziennie dezynfekować rivanolem albo octeniseptem. Zaleciła naszemu człowiekowi, żeby dokładnie nas obserwował i skontaktował się, jeśli wystąpiłyby u któregoś z nas drgawki, kłopoty z oddychaniem, wymioty, brak poranienia dłużej niż 24 godziny po zabiegu, wydzielina ropna lub krwawienie z rany, problemy z wypróżnianiem. W drodze powrotnej byliśmy cichutku. W domu człowiek rozłożył nam na podłodze kocyki, żebyśmy nie skakali na nasze legowiska, które są dość wysoko. Nie za bardzo nam się to podobało i wygramoliliśmy się na łóżko, gdzie niecałą godzinę spaliśmy.

[ czytaj więcej.. ]


Testujemy kocie zabawki: myszki

Mamy sporo kocich zabawek, w tym myszek. No teoretycznie mamy, bo myszki mają to do siebie, że znikają do norek i jak to myszki siedzą tam cichutko i ani my ani nasz człowiek nie potrafimy ich znaleźć. Często ludzie kupują zabawki kotom kierując się ładnym wyglądem myszki albo samojezdnym napędem. Niektóre myszki, zwłaszcza te samojezdne, bywają drogie a potem okazuje się, że kot nie chce się nimi bawić. Postanowiliśmy przetestować myszki, jakie mamy, może pomoże to tym, którzy chcą kupić swojemu pupilowi czy pupilom zabawkę myszkę.



[ czytaj więcej.. ]


Kocio – ludzka rodzina

Jakiś czas temu przyszła do nas z Londynu kartka z pozdrowieniami. Tak, do nas kotków, czyli do Seta i mnie i do naszego człowieka. Czaszka na kartce nie ma na celu straszenia – to specjalnie wybrana kartka dla naszego człowieka, którego fascynuje osnuta wieloma legendami kryształowa czaszka znajdująca się w British Museum. Ponoć żeby poznać jej magiczną moc trzeba zobaczyć ją jak pada na nią promień księżyca w pełni. Crystal Skull teź nas pozdrowiła :) chyba była pełnia :) Wprawdzie nie znamy Michała, kuzyna naszego człowieka, który wysłał nam pozdrowienia i to prawdziwą pocztą a nie mailową, bo wyjechał do Londynu zaraz po zakończeniu sesji a my mieszkamy z naszym człowiekiem od połowy lipca, ale wysłaliśmy mu mailem nasze zdjęcie. To miłe, jak pamięta się, że członkiem rodziny jest też zwierzak czy zwierzaki. Hm… choć nie do końca wiadomo, kto w takiej mieszanej zwierzęco-ludzkiej rodzinie jest głową rodziny. Nasz człowiek, jak mieszkał jeszcze ze swoimi rodzicami, miał sukę błękitnego doga niemieckiego, która wabiła się Bona. Kiedy młodszy od naszego człowieka jego brat wyjechał na kolonię (miał wtedy 9 lat) przysłał kartkę zaadresowaną na Bonę „nazwisko rodziny. Na kartce napisał „Pozdrowienia dla Bony i reszty rodziny”.

[ czytaj więcej.. ]


Drugie szczepienie małych kotów

No i stało się :( Jakiś czas temu byliśmy na powtórnym szczepieniu. Tym razem zawodziliśmy całą drogę w duecie i staraliśmy się wyjść z transportera. Pierwszy do walki z weterynarzem i naszym człowiekiem stanął Thot. Mocno mnie zdziwił, bo sam wyszedł z transportera, więc go dopadali pierwszego. Pani doktor zważyła Thota, badała brzuszek, osłuchała serduszko, zmierzyła temperaturę (podczas ponownego szczepienia kot musi być, tak jak podczas pierwszego zupełnie zdrowy i aby to stwierdzić kota należy zbadać) i zajrzał do pyszczka, aby oglądnąć dziąsła i zęby, co Thota zirytowało, bo nie jest koniem, więc zaczął się stawiać. Walka ludzi z Tohotem trochę trwała, ale w efekcie zaszczepiono go. Potem przyszła kolej na mnie. Sam się sobie dziwię, ale zachowywałem się grzecznie. Nawet jak oglądano mój chory ogonek. Nasz człowiek w pewnym momencie na stole weterynaryjnym zobaczył mokre ślady moich łapek i powiedział „ojej, on chyba się ze strachu zsikał”. Jak on tak mógł pomyśleć? Parzcież nie jestem już niemowlęciem. Nasza pani doktor wyjaśnił naszemu człowiekowi, że jestem mocno zestresowany i łapki mi się pocą (gruczoły potowe znajdujące się na poduszkach kocich łapek uaktywniają się jak kotu jest zbyty gorąco i jak kot jest zestresowany). No, ale jak maiłem być niewystraszony, jeśli czekając na swoją kolejkę patrzyłem, co robią z Tohtem i jak mu się to nie podoba. Ponowiono nam szczepienie przeciwko wirusowi herpeswirozy, kaliciwirusowi i panleukopenii i dodatkowo zaszczepiono nas przeciwko  chlamydiozie ponieważ Thot jak się urodził miał zapalenie spojówek, a nie wiadomo jakiego typu było to zapalenie. Nasze szczepienie i aktualne wagi (Thot waży już 2 kg a ja 1,8 kg) zostały odnotowane w naszych książeczkach zdrowia. Za rok ponownie będziemy zaczepieni a potem to chyba, co dwa lata. W drodze powrotnej byliśmy cichutko i bardzo się ucieszyliśmy jak weszliśmy do naszego domu.

[ czytaj więcej.. ]


Nasza przyjaciółka Kleopatra

Kleopatra swoje egipskie imię zawdzięcza urodzie i skośnym oczom. Nie jest wprawdzie tak przebojowa, odważna i władcza jak ostatni faraon Egiptu Kleopatra VII zwana też Kleopatrą Wielką, ale tak jak ona potrafi wielu ludzi zauroczyć.



[ czytaj więcej.. ]


Klasyka kocich zabaw c.d. - kocia olimpiada

Słyszeliśmy, jak nasz człowiek powiedział innemu człowiekowi, że chyba przygotowujemy się do kociej olimpiady, bo codziennie kilka godzin poświęcamy na ćwiczenia. Tak, to fakt. Mamy zamiar startować w kilku dyscyplinach. Codziennie jak wstaniemy robimy sobie rozgrzewkę – kilka skłonów i kocich grzbietów. Potem ćwiczymy biegi na krótkich dystansach oraz biegi z przeszkodami. Często jest tak, że jedną z przeszkód na trasie naszego biegu jest śpiący na łóżku człowiek. Kiedyś utrudniał nam bieg ruszając się albo wstając, ale chyba wreszcie pojął, że przeszkody są nieruchome, bo już nie reaguje jak po nim biegamy i tylko nakrywa głowę kołdrą.

[ czytaj więcej.. ]


Nasz przyjaciel Oliwier Teodor zwany Oliwierkiem

Oliwier Teodor, zwany przez swojego człowieka (panią Basię) pieszczotliwie Oliwierkiem to tak, jak my kot rasy europejskiej. Oliwierek jest typowym mieszczuchem, choć urodził się we wsi Strzebiń, gdzie do dwóch miesięcy życia dorastał pod okiem mamy w towarzystwie dwójki rodzeństwa. Jak miał dwa miesiące jego człowiek przywiózł go do miasta. Oliwierek szybko zadomowił się w mieszkaniu na trzecim piętrze. Niechętnie wychodzi z mieszkania, ponieważ w nim czuje się najbezpieczniej. Najbardziej lubi zakopywać się w pościeli swojego człowieka i jak jego człowiek nie widzi leżeć na stole. Podczas snu przybiera różne śmieszne pozycje, co znaczy, że jest szczęśliwy ze swoim człowiekiem. Codziennym porannym rytuałem Oliwierka jest mizianie się ze swoim człowiekiem, gdy ten się obudzi.



[ czytaj więcej.. ]


strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |