Kocie gwiazdy futbolu


Ponieważ panuje jeszcze pomeczowa atmosfera, postanowiliśmy napisać o fanach piłkarzy, którzy nie tylko kibicują swoim drużynom, ale także wbiegają na boisko, by im pomóc. Mowa o kotach. Cóż, musimy przyznać, że piłkarze w konfrontacji z kotami są na boisku bezradni.

Trzy lata temu, w 11 minucie meczu ligi angielskiej Liverpool – Tottenham na boisko Anfield Road wpadł pomóc swoje drużynie przebojowy kot, który od razu rozpoczął szarżę na bramkę Tottenhamu. Nie rozumiemy, dlaczego mecz został przerwany. Skończył się remisem 0:0, a kot mógł przecież zdobyć bramkę. Nawet w prasie pisali o nim, że był lepszy od wyśmiewanego napastnika Liverpoolu -Andy’ego Carrollowa.

Kot, który został bohaterem meczu, dzięki swoim popisom na boisku zyskał dom – adoptował go Darren Eden, który oglądał mecz w telewizji. Kot, potocznie w Wielkiej Brytanii nazywany Anfield Cat, nazwany został przez swojego człowieka imieniem i nazwiskiem kapitana drużyny Liverpool. Kenny Daiglish, Cat ma swoje konto na Twitterze.

Kiedy podczas meczu finałowego Pucharu UEFA w 2009 roku pomiędzy Szachtar Donieck - Werder Brema na stadionie pojawił się kot, w osłupienie wpadli nie tylko piłkarze, ale także kibice i dziennikarze. Kot z gracją zszedł po stadionowych schodach, przeskoczył płotek i usiadł na murawie boiska. Po chwili obserwacji piłkarzy wskoczył ponownie na płotek, pozwolił pstryknąć fotoreporterom kilka fotek i tą samą drogą jaką przyszedł, opuścił stadion. Naszym zdaniem nie był to fan którejś z grających drużyn, tylko łowca piłkarskich głów, a może raczej - głów i nóg. No, ale co miał obserwować, skoro wszyscy przestali grać?


Również na jednym z najsłynniejszych stadionów świata – barcelońskim Camp Nou pojawił się w zeszłym roku czarny kot, który chciał pomóc swojej drużynie w meczu ligi hiszpańskiej FC Barcelona – Elche CF. Żadnemu z piłkarzy nie udało się złapać kota, widocznie kot więcej od nich ćwiczył. Nie dziwimy się, że kot nie chciał zagrać, ponieważ obława porządkowych z dwóch stron zmęczyła go i - naszym zdaniem - bardzo wystraszyła. Czarny kot przyniósł szczęście swojej drużynie - FC Barcelona wygrała 3:0. Fani tajemniczego czarnego kota założyli mu konto na Twitterze pod pseudonimem Camp Nou Kitty.


Swoim drużynom pomagają także między innymi psy, kuny, wiewiórki, sowy, sroki, marabuty, kaczki, kury, a nawet tygrysy.

Prosimy organizatorów meczów, zawodników i służby porządkowe: jeśli na boisku pojawi się kot czy inne zwierzę i okazuje strach, nie róbcie nagonki jak hycle, a dajcie mu w miarę spokojnie zejść z boiska, tak jak miało to miejsce na stadionie Anfield Road i w Doniecku. Nasz człowiek kibicował kiedyś FC Barcelonie, ale po obławie na czarnego kota stracił sympatię do tej drużyny. Pojawienie się czarnego kota na Camp Nou było czymś wyjątkowym, ponieważ w Hiszpanii rzadko się to zdarza. Najczęstsze takie sytuacje są na Wyspach Brytyjskich, we Włoszech i w Turcji, gdzie żyje dużo bezdomnych kotów. Pamiętajcie, że o człowieczeństwie decyduje między innymi stosunek do zwierząt.

Niech kot będzie z Wami