Zbigniew Markowski: PRACA Z WYSZUKIWARKI

W bajkowym świecie, za siedmioma górami i siedmioma lasami działają różne ciekawe patenty. Jeśli ktoś ma kłopot z jakimś - dajmy na to - większym potworem, czy deficytem budżetowym, sięga po lampę i pociera ją. Z lampy widowiskowo wypływa dżin i po chwili sprawa jest załatwiona. Realne życie nie jest aż tak proste, dlatego czasem wymyślamy sobie różne stereotypy, grające w naszej wyobraźni rolę dżina. Dżinem jest ostatnio Internet - niesłusznie postrzegany jako lek na całe zło. Owszem - globalna sieć przypomina nieco dżina: nigdy nie zasypia, jest wszędzie, przywołuje się go hasłem, ułatwia wykonanie różnych prac. Ale przypuszczenie, że zrobi coś za nas jest poważnym nieporozumieniem.

Internet łączy w sobie trzy funkcje: jest jednocześnie środkiem masowego przekazu, środkiem łączności i gigantyczną bazą danych. Stanowi więc przede wszystkim kanał, za pośrednictwem którego możemy komunikować się z innymi ludźmi i korzystać z ich wiedzy w każdym zakresie. Dla osoby poszukującej pracy sieć może pełnić cztery podstawowe funkcje. Po pierwsze - funkcję bazy ofert nagromadzonych w bardzo dużej ilości.

To prawda, że każdy krajowy portal prowadzi serwis informujący o ofertach zatrudnienia - ofert takich są tysiące, musimy jednak zdać sobie sprawę, że odpowiedzi na te oferty liczone są na ogół w dziesiątkach tysięcy. To prawda, że anonse przedstawiają na swoich stronach www firmy, specjalistyczne - poświęcone konkretnym profesjom wortale oraz urzędy. Prawdą jest, że tysiące ludzi znalazły za pośrednictwem Internetu pracę, jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że globalna sieć pomaga przede wszystkim pracodawcom. To oni zamiast 10 czy 20 ofert (po ogłoszeniu w lokalnej prasie) otrzymują przez Internet setki aplikacji. To oni - zamiast czekać na zgłoszenia nadchodzące pocztą - mogą wstępną selekcję przeprowadzić na podstawie e-maili. Jest szybciej, taniej i wygodniej.

Druga funkcja Internetu to sfera poradnikowa: dociekliwy poszukiwacz znajdzie w sieci setki rad jak napisać CV, zachować się na rozmowie kwalifikacyjnej, przedstawić swoje dobre strony i pominąć słabsze. Są porady dotyczące stroju, fryzury, taktyki, strategii poszukujących zatrudnienia, negocjacji płacowych. W wielu miejscach sieci można wymienić poglądy w tych sprawach, przeprowadzić szybki i tajny wywiad na temat przyszłego pracodawcy. Niejeden pracodawca uśmiechnie się zresztą na widok niektórych porad: coś takiego jak obiektywne, uniwersalne zasady przedstawienia swojej osoby oczywiście istnieją, ale - jak do wszystkiego - do sieciowych przewodników należy podchodzić z dużą dozą krytycyzmu. Także do gotowych wzorów życiorysów, zwłaszcza w języku którego nie znamy.

Internet uczy i to jest jego trzecia funkcja. Nigdzie indziej nie znajdziemy tyle wiedzy na każdy, dowolnie wybrany temat. Dotyczy to nie tylko samokształcenia, ale i tak zwanego życia zawodowego, bo w sieci o każdym zawodzie możemy dowiedzieć się naprawdę wiele. I nigdzie indziej nie spotkamy się z tak ogromnymi pokładami ludzkiej życzliwości: w Internecie lekarz udzieli nam za darmo porady, architekt poleci dobre i darmowe oprogramowanie, tłumacz pomoże rozprawić się z trudnym idiomem. Dzień i noc globalna sieć czeka na nas z definicjami, wykładami, opracowaniami ekspertów we wszystkich dziedzinach. W Internecie można podszlifować niemiecki czy skompletować bibliografię, ale znów wracamy do sedna sprawy: to nie Internet będzie zdawał za nas egzaminy i popisywał się wiedzą przed pracodawcą.

W jednym tylko Internet przypomina nieco dżina - w pewnym zakresie sam tworzy miejsca pracy i jest to jego czwarta funkcja. Obsługą sieci zajmują się bowiem tysiące ludzi: od informatyków dbających o poprawne działanie serwerów, specjalistów łączności odpowiedzialnych za połączenia między hostami, pracowników setek firm zapewniających obywatelom dostęp do Internetu. Ale są także twórcy stron internetowych, autorzy aplikacji działających w sieci, czy redaktorzy portali i jest rzeczą pewną, że niektórzy spośród tegorocznych absolwentów szkół znajdą zatrudnienie przy obsłudze Internetu, niektórzy będą mogli skorzystać z możliwości pracy na odległość. Ta ostatnia swój największy rozkwit ma dopiero przed sobą - na razie korzystają z niej zawody o samodzielnym charakterze. Tak pracować może programista, ale i dziennikarz choć lista zawodów, które wykonywać będzie można bez chodzenia do pracy z pewnością się wydłuży.

Internet jest przede wszystkim narzędziem - aby użyć narzędzia, należy znać jego możliwości, wady i zalety. Nie ma narzędzi dobrych dla każdego, a Internet należałoby polecić przede wszystkim dwóm grupom osób związanych z zagadnieniem poszukiwania pracy. To po pierwsze osoby, które dopiero szukają swojego przyszłego zawodu. Sieć pozwoli im na precyzyjne poznanie specyfiki różnych profesji, porównanie wymagań zawodu z własnymi zainteresowaniami i predyspozycjami. Pozwoli zajrzeć w życie społeczne środowiska, porozmawiać z przyszłymi kolegami po fachu. Umożliwi rozwój, zaspokoi ciekawość świata.

Drugą grupę stanowią osoby o bardzo specjalistycznych, nie występujących powszechnie specjalnościach. Trudno sobie wyobrazić, by w tradycyjnej sferze przekazu informacji codziennie pojawiały się oferty pracy dla specjalisty CAD/CAM znającego język węgierski - w sieci ofertę taką znajdziemy bez trudu. Mało tego - mamy pełne prawo przypuszczać, że konkurencja będzie tu minimalna. W Internecie obowiązuje prawo wielkich liczb - właśnie tam najszybciej znajdziemy ofertę "uszytą na miarę", ilość gwarantuje bowiem różnorodność.

Nie znaczy to oczywiście, że Internetem nie powinny zainteresować się wszystkie inne osoby pracy poszukujące. Sieciowe poszukiwania nie zajmują wiele czasu, są wygodne i szybkie. Zarejestrowanie się w systemie gwarantuje, że oferta sama znajdzie się w naszej skrzynce poczty elektronicznej. Bardzo szybko możemy z sieci otrzymać potrzebne nam informacje, łatwo jest ofertę przygotować czy wysłać. Oszczędzamy mnóstwo czasu, bo wyszukiwarka przedstawi nam tylko te oferty, które odpowiadają podanym przez nas kryteriom. Jak każde narzędzie - Internet stawia pewne wymagania: niezbędny jest dostęp do komputera połączonego z globalną siecią, konieczna - pewna porcja wiedzy i samozaparcia: jednym słowem - aktywności.

Bezrobocie jest zjawiskiem o charakterze gospodarczym, zmniejszanie jego skutków może (między innymi) posiłkować się metodami typowymi dla Internetu: szybkim przepływem informacji, wymianą danych, podnoszeniem czy nabywaniem nowych kwalifikacji. Powinny to z pewnością robić instytucje pracę organizujące, pracodawcy oraz osoby poszukujące zatrudnienia. Ale to tylko jeden z kanałów, jeden ze sposobów, jedno z narzędzi. Bo prawda wygląda tak, że każdy z tych podmiotów musi sam wypracować swoje metody, znaleźć swoją formę uwolnienia energii. Dżina nie ma w lampie, on jest w nas.