Rozszerzamy

W świecie komputerów oraz internetu niemal wszystko można rozszerzyć. Jeśli sprzęt lub oprogramowanie nie spełnia naszych oczekiwań, instalujemy dodatek, łatkę lub coś innego, dokupujemy małe urządzonko przez co stara, solidna podstawa albo zaczyna pracować lepiej, albo uzyskuje całkiem nowe funkcje. Z czasem tendencja do rozszerzania przeniosła się na inne dziedziny życia, bo przecież nawet poczciwy telewizor może uaktualnić swój software, odtwarzacz MP3 – otrzymać obudowę w innym kolorze, samochód zaś – szerszą rurę wydechową. Wszystko wskazuje jednak na to, że autorzy rozszerzeń właśnie zabrali się za udoskonalanie człowieka.

[ czytaj więcej.. ]


Gratulacje

Mistrzostwo świata w dziedzinie gratulowania należy prawdopodobnie do Koreańczyków: to oni – po przejęciu zakładu produkującego duże samochody osobowe – doprowadzili do zainstalowania w męskiej toalecie na Żeraniu specjalnego pisuaru. Gdy już człowiek (hmmmm...) kończył używanie tegoż pisuaru, z głębokich, porcelanowych wnętrzności nagle wydobywała się pozytywkowa melodyjka „Congratulations”. Tak autorzy pisuaru twórczo rozwinęli myśl Cliffa Richarda, który onegdaj zasłynął z brawurowego wykonania gratulacyjnej piosenki. Lecz prawdziwa mania gratulowania ogarnęła nas dopiero, gdy pod strzechy trafiły komputery oraz internet.

[ czytaj więcej.. ]


Droga Drzymały

Tego wieczoru Drzymała najnormalniej w świecie został wykopany z karczmy. Może i dobrze, że sprawy przybrały taki właśnie obrót, bo miał już Michał dosyć, wypita gorzałka uporczywie krążyła w układzie krwionośnym, przez głowę - jedna za drugą - przebiegały chaotyczne myśli. Nie można było nawet powiedzieć, że wracał do domu, bo domu nie miał. Miał za to świadomość, że jeżeli szybko czegoś nie wymyśli, także i pruska władza wykopie go – tym razem z dopiero co nabytej ziemi. Powtarzał więc sobie w kółko – myśl Michale, myśl. Myśli jednak zakłócały ostatnie słowa wykrzyczane szyderczo przez właściciela karczmy: - nie ma picia bez płacenia, wóz albo przewóz Drzymała, wóz albo przewóz...

[ czytaj więcej.. ]


Funduj Rockefeller

Prawdziwym (i bodaj jedynym) punktem zwrotnym w badaniach nad wpływem mediów masowych na życie społeczne była audycja Orsona Wellesa z 1938 roku „Wojna światów”. Po wywołanej radiowym przekazem panice zaczęto zastanawiać się do czegóż też doprowadzić może przepływ informacji, obaw zaś było bez liku. Pieniądze na dogłębną analizę zjawiska wyłożyła fundacja Rockefellera – tak rozpoczęła się długa i burzliwa historia nauki zwanej medioznawstwem. Punkty zwrotne mają to do siebie, że po jakimś czasie lubią się powtarzać. Może właśnie teraz mamy kolejny zakręt medialnej historii?

[ czytaj więcej.. ]


Ahoj marynarze

Internetowa rzeczywistość aż prosi się o wodne skojarzenia: nie bez powodu od niepamiętnych czasów czynności związane z pozyskiwaniem sieciowych treści nazywane są surfowaniem. Tomasz Goban – Klas swoją najnowszą (poświęconą w dużej części nowym środkom masowego przekazu) nazwał „Wartkim nurtem mediów”. Castells mówi co prawda o internecie postrzeganym jako galaktyka, jednak co rusz spotykamy u niego porównania a to z morzem, a to z oceanem. Na przestwór sieciowego oceanu wypłynęła właśnie całkiem nowa jednostka: Marynarka Wojenna Rzeczypospolitej Polskiej.

[ czytaj więcej.. ]


Władca pierścienia

Pierścień waży 9 gramów, można wybrać sobie model w jednym z pięciu kolorów – wedle upodobania. Wewnątrz znajduje się akumulator mikroskopijnych rozmiarów, stosowny zestaw układów scalonych, zamiast szlachetnego kamienia mamy jednak tajemnicze koło i cztery (równie tajemnicze) wypustki. Z boku ulokowano przełącznik trybu pracy oraz gniazdo nadajnika bezprzewodowego. Sklepowa cena pierścienia nie kładzie na łopatki, jednak nie oszukujmy się – furory na balu u księcia biżuterią tą nie zrobimy; to tylko (a może aż) zwyczajna, komputerowa mysz w nowej odsłonie stylistycznej i funkcjonalnej. Mysz która przeszła bardzo, bardzo długą drogę wciąż szukając swojego miejsca na świecie.

[ czytaj więcej.. ]


Jak zostać milicjantem

Dla większości obywateli, którzy w zaprzeszłej epoce zetknęli się z koncepcją wstąpienia do Milicji Obywatelskiej perspektywa ta była na tyle absurdalna, że nie rozpatrywali jej nigdy. Były wyjątki – takie jak detektyw Rutkowski, który pragnął i skutecznie wstąpił, jednakowoż niechęć do wstępowania była tak szczera, iż nawet po dwudziestu latach, na sam widok plakatu głoszącego możliwość zapisania się do MO ciało może pokryć gęsia skórka. Spokojnie – to tylko grupa rekonstrukcyjna, która po sformowaniu się w stosowne mniej lub bardziej odwodowe pododdziały weźmie udział w widowisku historycznym.

[ czytaj więcej.. ]


Mamy go

Co tu dużo mówić – odnieśliśmy wielki sukces śledczy, poznaliśmy tożsamość kogoś, kto do tej pory był nieuchwytny. Szukał go polski premier i przez chwilę wydawało się nawet, że go znalazł. Kiedy jednak odbył z nim wielogodzinną konferencję okazało się, że to nie ten. Ten od premiera nie był reprezentatywny, nikt go do niczego nie upoważnił, sam premier zaś określił spotkanie jako wartościowe co – jak wiadomo – oznacza w języku polityki, iż nie miało najmniejszego sensu. Dzięki nam polski internauta został jednakowoż zidentyfikowany z imienia i nazwiska, choć wyśledzenie go wcale nie było łatwe.

[ czytaj więcej.. ]


Kurs asertywności

Sztuka wyznaczania granicy w relacjach między jednostką a jej otoczeniem potocznie nazywana umiejętnością mówienia „nie” to całkiem pokaźny kawałek szkoleniowego tortu. Setki osób wydają więc ciężkie pieniądze, by nauczyć się odmawiać. Tymczasem w Internecie ukryte jest rozwiązanie całkowicie darmowe, proste i skuteczne – takie, które krok po kroku doprowadzi nas do asertywności najwyższych lotów. Wystarczy czytać spamowe listy elektroniczne na początek wybierając te o dużym poziomie abstrakcji i – tak czysto teoretycznie – odpowiadać na nie (oczywiście „na nie”). Poniżej znajdują się przykłady odpowiedzi na prawdziwe maile. Jeśli więc Kursancie jesteś gotowy – zaczynamy.



[ czytaj więcej.. ]


strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |