| B A N K O W O | ||
| felietony archiwalne | ||
![]() Się tak bardzo nie dziwię, że co poniektórzy obywatele "z pewną taką nieśmiałością" obserwują ruchy naszych miejskich władz "w temacie" ulicy Krakowskiej. Nasz jedyny deptak niewielkomiejski mianowicie przerobić nam władze na cudne cudo chcą. Jednym obywatelom pomysł się podoba, inni nosem strasznie kręcą. Ale obojętny to nikt nie jest, co by znaczyło, że tarnogórska postawa obywatelska całkiem jeszcze w tej prounijnej rzeczywistości się do końca nie straciła. Nad rewitalizacją Krakowskiej dyskusje wielkie się toczą. Teraz, w wakacje, ciut to może przycichło, bo ludziska inne tematy, wyjazdowe bardziej, przerabiają. Ale niedługo pewnie sprawa wróci. Zwłaszcza jak się pierwsze koparki w centrum miasta pojawią (ciekawe, kiedy to będzie, swoją drogą). Miejskie władze elegancją się wobec obywateli wykazały, bo się za pomocą specjalnej ankiety w "Gwarku" i na Portalu Powiatu Tarnogórskiego rozpytały, jak ludność tarnogórska wyobraża sobie ten cały remont. Co prawda konkurs na projekt urzędnicy ogłosili prawie trzy lata temu i jakieś tam koncepcje już wybrali. Nawet tak zwane wizualizacje (trudne słowo!) powstały. Można je sobie obejrzeć na Portalu (zakładka Projekt Krakowska - polecam). Ale ludność mogła się wypowiedzieć w zasadniczych kwestiach: "Jaka będzie kolorystyka nawierzchni? Czy ławki i latarnie będą miały wygląd historyczny czy nowoczesny? Czy na Krakowskiej powinna zagościć zieleń? Przyjęta koncepcja zakładała ustawienie małej architektury - rzeźby na zbiegu ul. Krakowskiej i Tylnej. Pytanie jednak czy mieszkańcy chcieliby tam ustawić rzeźbę, a jeśli tak to kogo miałaby ona przedstawić? Czy wzorem innych miast Tarnowskie Góry mają mieć swoją mosiężną ławeczkę na której usiądzie historyczna bądź legendarna postać. A może ma to być coś monumentalnego?". Pytania też cytuję dosłownie za informacją z urzędu miejskiego, którą także na "Projekcie Krakowska" można sobie doczytać, gdyby ktoś chciał, w całości. I proszę, proszę, okazało się, że ludność do sprawy podeszła z rozwagą i ankietę wypełniła. Wyniki też są na Portalu, ale dla leniwych mogę przytoczyć: "84% głosujących wyraziło swoją aprobatę dla zaproponowanej przez Gminę kolorystyki nawierzchni w odcieniach szarości, która nawiązuje do płyty Rynku. 180 ankietowanych wybrało lampy stylizowane na historyczne. 3 osoby wolały nowoczesne oprawy. W odpowiedzi na pytanie "Wybierz kształt ławek, które mogłyby być zamontowane na ul. Krakowskiej" zdecydowana większość wskazała ławki dwustronne, stylizowane. 92% osób wyraziło swoje zdanie, że na głównej ulicy miasta powinna zagościć zieleń. W kwestii "Czy u zbiegu ulic Krakowskiej i Tylnej powinna stanąć rzeźba? " - zdania ankietowanych były podzielone." Wynikałoby z tego chyba, że dalej jeszcze do końca nie wiadomo, jakie to ostatecznie latarnie na Krakowskiej mieć będziemy i jakie ławki. Oby nie plastikowe, jak w "małpim gaju" i paru innych stylowych miejscach. Ale myślę, że może nie, bo kasę na te wszystkie elegancje Unia ma nam przekazać (o ile konkurs wygramy), a europejczycy to fuch nie lubią, nawet banany prostują pod sznurek, więc chyba będzie spoko. Przy okazji społecznych dyskusji, zaraz także samo inne pytania się pojawiły. Takie między innymi, że po cholerę Krakowską remontować, jak tam nikt nie chodzi, bo już sklepów prawie nie ma. Tylko same banki. I narzekają obywatele, że ulica przez te wszystkie "instytucje finansowe" wymiera. I wspominają stare dobre czasy. Bo chcieliby, żeby znowu tłumy były, kawiarenki, restauracje... No, ogólnie: wielkoświatowo i wielkomiejsko żeby było. |
No to uspokoić pragnę obywateli w tej kwestii. Wstydzić się nie mamy czego, bo właśnie dopiero teraz się u nas, z tymi bankami, strasznie wielkomiejsko porobiło. Dowody? Proszę
bardzo: 17 sierpnia, ta sama "Wyborcza", tylko częstochowska. Tytuł tekstu "Aleja bankowa": " Co to znaczy: skanibalizować ulicę? Wejdźcie w I i II Aleję i rozejrzyjcie się: bank, bank, bank, bank - zamiast sklepu, cukierni, restauracji. O godz. 18 zamykają drzwi... i nie ma już po co tam chodzić. Można chodnik zwijać." 20 sierpnia, też "Wyborcza": "Marszałkowska umiera. Nie jest już główną ulicą Warszawy. Nocą jest tak ciemna, że mogłaby znaleźć się w Pcimiu (nie obrażając Pcimia). Gdy w 2001 r. wymieniono jej nawierzchnię, zbudowano nowe chodniki, ścieżki rowerowe między pl. Konstytucji a Al. Jerozolimskimi, wydawało się, że Marszałkowska będzie tętnić życiem jak przed wojną. Tak się nie stało. Spacerując tędy letnim wieczorem, spotykam jedynie spóźnionych spacerowiczów i wałęsające się koty." (felieton Jerzego S. Majewskiego "Banki zabiły też Marszałkowską"). Więcej cytować nie będę, bo mi się nie chce. Wygląda, że
"kanibalizacja ulic" to choroba ogólnokrajowa
i Tarnowskie Góry kompleksów wobec stolicy i innych
miast mieć nie powinny. A że banki forsę mają (sami
ją im tam nosimy), to taki pomysł mi do głowy
przyszedł racjonalizatorski. Jakby z tej Unii nic nie
wyszło, to może riplej zrobić z rynku? Mogłyby się
dorzucić banki do remontu, albo cały go sfinansować.
Tak jak ten pub, co to teraz na rynku, w zamian za
szlachetność, cycki może przez dziesięć lat
wystawiać. Co prawda stolików z parasolami żaden bank
na Krakowskiej nie zapoda, ale kolejnych biustonoszy też
raczej nie. Inwestycja bezpieczna jak lokata. Choć bez
procentów. |
|
![]() Wizualizacja kanibalizacji fot: Portal Powiatu Tarnogórskiego skomentuj felieton na forum dyskusyjnym |
||
| zawartość niniejszej strony dostępna jest także przez połączenie z telefonu komórkowego - możesz czytać felietony z dowolnego miejsca - szczegóły | ||