strona główna Portalu

R O W E R O W O
  felietony archiwalne

Półmetek wakacji, pogoda mniej lub bardziej dupiata, z kasą słabo - tak mniej więcej wygląda aktualnie rzeczywistość większości obywateli. Mnie to się nawet nie chce o żadnych bananowych wyjazdach marzyć, bo i tak nic z tego. Ani o niczym innym. Ale są tacy, co się nie poddają.

Że marzycieli ci u nas dostatek, bardzo ładnie mogliśmy się przekonać na początku lipca. Tarnogórską Rowerową Masę Krytyczną mam na myśli. Jak donosi prasa (która w tym wypadku była motorem sprawczym zamieszania), jednej pięknej soboty na placu Wolności spiknęło się dwieście zroweryzowanych (moja licencja poetika) - obywateli i zrobili akcję. Cel: żeby w powiecie były ścieżki rowerowe.

O tym, jak bardzo u nas te całe ścieżki są niezbędne i konieczne, i potrzebne, to ja od kilkunastu lat słyszę do obrzydzenia. Nie żebym się kłóciła, bo faktycznie takie cóś rozwiązałoby parę spraw - nie tylko w okolicy Nakła-Chechła. Co cztery lata mniej więcej temat wraca z siłą wodospadu, gdy kolejni kandydaci na różnych radnych podczas kampanii zarzekają się, że teraz to już na pewno się nad tym problemem z troską pochylą. Heh, nawet pamiętam, jak kiedyś - lata temu - zaświtała nam jutrzenka nadziei. To było przy okazji remontu tego chodnika przed pocztą na Piłsudskiego. Ten wybrukowany czerwoną kostką pasek, co się wzdłuż chodnika ciągnie, a na którym teraz auta parkują, to właśnie miała być ta ścieżka. Władze wówczas miłościwie nam panujące okrzyknęły ten kawałek (ile to może mieć metrów?) pierwszą jaskółką zmian na lepsze. Po niej miało być ich tysiące, tych jaskółek. Ale było szumu w mediach!

Ale wracając do Masy Krytycznej. Samo to określenie zdało mi się znajome i nieodparcie kojarzyło z czymś tak przykrym, jak fizyka jądrowa. Zerknęłam więc sobie do Wikipiedii. I oto definicja: Masa krytyczna materiału rozszczepialnego - minimalna masa, w której reakcja rozszczepienia przebiega w sposób łańcuchowy, czyli każde jedno rozszczepienie jądra atomowego inicjuje dokładnie jedno następne rozszczepienie. W masie mniejszej od masy krytycznej reakcja zainicjowana rozszczepieniem spontanicznym zaniknie, w masie większej od masy krytycznej reakcja będzie przebiegała w sposób lawinowy, tzn. jedno rozszczepienie wywoła więcej niż jedno rozszczepienie. Czyli tłumacząc (w bardzo dużym uproszczeniu) na język ludzki i kolarski, to by znaczyło, że masa krytyczna to jest taka ilość substancji (w tym wypadku liczba ludności zroweryzowanej), że coś się już w niej przedwybuchowego pod powierzchnią dzieje, ale jeszcze jest w miarę spokojnie. Jednakże jak tylko tej substancji (lub ludności) przybędzie choćby pół miligrama, to wszystko nam bardzo pięknie pierdutnie.

Na moje oko więc już w samej nazwie akcji (która zresztą toczy się w całym naszym pięknym kraju, nie tylko w Tarnowskich Górach) kryje się subtelna, kulturalnie zawoalowana groźba wobec decydentów. No bo rowerzysta też wyborca przecież. Jak mu samorządowiec ścieżki nie zapewni (choć obiecał), to może się tak zdarzyć, że w następnych wyborach polegnie. Zwłaszcza jeśli liczba wkurzonych rowerzystów-wyborców przekroczy masę krytyczną.




oczy me ujrzały w tłumie także exstarostę
fot: Portal Powiatu Tarnogórskiego


Co poniektórzy samorządowcy wyczuli chyba niebezpieczeństwo, bo się bardzo miło do uczestników tej akcji odnoszą. Już nie chodzi o to, że niedawno nowa pani starosta i wójt Świerklańca petycje z podpisami rowerzystów odebrali uroczyście (i powiedzieli mniej więcej to samo, co ich poprzednicy w minionych kadencjach). Na myśli mam raczej to, że paru przedstawicieli pojawiło się nawet w miejscu zbiórki w charakterze domagających się swego. No spoko, niech im będzie. Jednakże pozwolę sobie wyrazić subtelne (jak groźba) zdumienie, że oczy me ujrzały w tłumie także exstarostę ostatniej kadencji w pełnym rynsztunku. Tego, który przez ostatnie parę lat był - że tak brzydko powiem - władny w temacie ścieżek. I ich nie zrobił. Megaszacun dla eksa: jakież to trzeba mieć samozaparcie i ile zdrowego samokrytycyzmu, żeby protestować przeciwko samemu sobie!

Oczywiście pojawiły się głosy oszczerców, że były starosta wcale nie troskę o rowerzystów przejawił, lecz o swój wynik wyborczy - bo do sejmu się wybiera na posła. Podobno nudzi mu się trochę teraz, kiedy na poprzednie stanowisko wrócił (jego parszywi, polityczni, prześmiewczy wrogowie twierdzili, że jak tylko zaczął na nowo pracę w PKP, to od razu pociągi w całej Polsce stanęły).

No nic, obywatele swój rozum mają. Może masy krytycznej jeszcze nie osiągnęli. W każdym razie jeden mój przyjaciel, jak tylko się dowiedział, że starosta do sejmu startuje, od razu oświadczył, że będzie na niego głosował. I mnie też bezczelnie w tej sprawie agituje. Uważa bowiem, że exstarosta powinien znaleźć się jak najdalej stąd.
Tylko czy kraj to wytrzyma? A co, jeśli stanie?

wiedźma



O tym, jak bardzo u nas te całe ścieżki są niezbędne i konieczne, i potrzebne, to ja od kilkunastu lat słyszę do obrzydzenia
fot: Portal Powiatu Tarnogórskiego

skomentuj felieton na forum dyskusyjnym

zawartość niniejszej strony dostępna jest także przez połączenie z telefonu komórkowego - możesz czytać felietony z dowolnego miejsca - szczegóły

PORTAL POWIATU TARNOGÓRSKIEGO
www.tg.net.pl -
www.tarnowskiegory.net.pl
e-mail | redakcja Portalu Powiatu Tarnogórskiego
www.gornyslask.net.pl
Tarnowskie Góry 2011