Po „Gwarkach”

Były już prasowe recenzje tegorocznych „Gwarków”, także ja wysilę się na swoją.

1. Wyraźnie widać było znacznie mniejszą liczbę osób zarówno na Rynku, jak i wokół (wg wieloletnich uczestników pochodu, także na jego trasie). Dla uczestników święta nie był to problem - przez Rynek dało się przejść, a w knajpach jakoś dopchać do baru :). Jakie były przyczyny niższej frekwencji? Zapewne zarówno kapryśna pogoda, jak i słabszy niż w poprzednich latach zestaw wykonawców.
2. Największy wg mnie plus „Gwarków” - koncert Nosowskiej. Bałem się (jak wielu), jak jej raczej klubowa muzyka wypadnie w plenerze, ale wyszło świetnie. Pewnie niektórzy byli (negatywnie) zdziwieni, że nie gra utworów Hey, ale nie brakło fanów tej muzyki, którą tworzy obecnie. Koncert miał świetną oprawę wizualną i fantastycznie brzmiał - często na „Gwarkach” był problem z dźwiękiem, który jakoś dziwnie „błądził” po Rynku, a tu było idealnie!
3. Bardzo ucieszyłem się, gdy dowiedziałem się, że na „Gwarkach” zagra Korek i .... od razu złapałem za głowę zastanawiając się, jak można było zaplanować ten koncert (tak oczekiwany przez wielu) o godz 16.30? Powinni grać o 19, czy 20. Na Rynku była nas garstka słuchaczy.
4. Z koncertu Margaret, choć byłem na Rynku, nie zapamiętałem niczego, co pewnie o czymś świadczy. Nazwy „Otsochodzi” i „Sarsa” nic mi nie mówią (pewnie nie nadążam za muzyką młodzieżową), nie mogłem ich zobaczyć, ale ponoć się podobali. Taka ciekawostka - pytałem dwojga znajomych co gra Sarsa? „Ona ma takie dwa kucyki na głowie...” - odpowiadali. Ciekawa opowiedzenie o muzyce :) Na niedzielny finał zamiast gwiazdy był średni cover band :(
5. Ewidentne plusy - trzy telebimy skierowane w różne strony Rynku, a także ustawienie w kilku miejscach trasy pochodu stanowisk, z których opowiadano o postaciach w pochodzie idących.
Pochód - z roku na rok bogatszy o kolejne postaci - brawo dla wszystkich uczestników i organizatorów z Andrzejem Książkiem na czele!
6. Ewidentny minus: sztuczne ognie - na poziomie, hmmm, weselnym. Dwie uwagi - absolutny brak korelacji między muzyką, a ogniami, a zwłaszcza .... brak finału! Ognie sobie strzelały (oczywiście trochę ich było) i nagle przestały... Nie było żadnego bum i wow na koniec. Ja rozumiem, że są zamówienia publiczne (decyduje cena), ale warto postarać się, aby do ogni wziąć kogoś, kto potrafi to robić (tak jak artystów nie wybiera się chyba tylko na podstawie wysokości honorarium?). Bo inaczej będzie tak, że przetarg wygra jakiś podmiot, w zależności od kwoty w umowie kupi ognie w hurtowni i wystrzeli, bez żadnej koncepcji i już.
7. O aspekcie politycznym nie piszę, bo „Gwarki” to nie impreza polityczna i tak do niej podszedłem :).


strona :  1 |