Plan ratunkowy dla Huty „Miasteczko Śląskie”


autor Głogowski data 24 stycznia 2009, 17:15
kategoria: kategoria główna ( Tomasz Głogowski)

Poprzednie trzy dni niemal w całości spędziłem w Ministerstwie Skarbu Państwa, wczoraj „na telefonie” z pracownikami ministerstwa byłem prawie do nocy (pasażerowie autobusu, którym jechałem z Katowic do Tarnowskich Gór, słuchając mojej rozmowy mieli okazję poznać w szczegółach sytuację Huty). Dziś rano pojechałem do Miasteczka, pod Hutę, zarówno ze względu na zaproszenie ze strony załogi, jak i prośbę z ministerstwa o przekazanie informacji i uspokojenie nastrojów załogi. Pracowników Huty uspokajać nie trzeba, liderów związków chyba tak, ale o tym później.

Plan ratunkowy dla HCM przygotowywany wczoraj do późna w Ministerstwie wygląda następująco – na okres luty-kwiecień finansowanie produkcji w Hucie przejmują Zakłady Górniczo-Hutnicze „Bukowno” (zakupują surowce, pokrywają koszty energii itp., odbierają towar). Aby Huta miała płynność finansową (teraz bank zajmuje każde środki, które wpływają na konto) kredyty bankowe przejmuje Towarzystwo Finansowe „Silesia”. Oczywiście nie będą to środki, które można by traktować jako darowiznę dla spółki, więc niezbędne jest szybkie obcięcie kosztów. Do maja pracę zachowaliby wszyscy pracownicy, ale wiązałoby się to z cięciami niektórych składników ich wynagrodzeń (szczegóły porozumienia są prezentowane dziś związkom zawodowym). W tym czasie przeprowadzany będzie audyt, który ma wykazać jakie zmiany muszą zostać dokonane, aby Huta była rentowna (zarówno restrukturyzacja zatrudnienia, jak i przede wszystkim racjonalizacja kosztów technologicznych).
Alternatywa jest przerażająca – zakład ma zapasy surowca na tydzień, do piątku musi zapłacić zaległe rachunki za dostawę gazu. A konta puste. /O przyczynach takiej sytuacji można przeczytać w poprzednim wpisie/.

Odniosłem dziś wrażenie, iż załoga dobrze rozumie, że Huta jest w bardzo trudnej sytuacji finansowej i trzeba podjąć działania, które zapewnią ciągłość produkcji (nie można dopuścić do wygaszenia pieca! ), zagwarantują miejsca pracy w Miasteczku Śląskim i dadzą szansę na rozwój firmy po przeprowadzeniu niezbędnych przekształceń.

Moją konsternację wzbudzały niektóre wypowiedzi liderów związkowych. Nie negowali faktów dotyczących aktualnej sytuacji huty, ale sprawiali na mnie wrażenie, jakby myśleli, że im głośniej i bardziej populistycznie pokrzyczą, tym sytuacja będzie lepsza.
„Huta jest od 40 lat i musi być dalej”, „chcecie slumsów w Miasteczku?, Gdzie pójdziecie do pracy?” – słuchałem takich frazesów i myślałem, o co tu chodzi? O ratowanie zakładu, czy o to kto wygra konkurs na głośniejszy krzyk i dzięki temu będzie bardziej popularny wśród załogi?

Przyczyn złej sytuacji Huty jest kilka – recesja i wycofanie się banków z kredytowania, to tylko jedna, na pewno nie najważniejsza. Winne nie jest tylko złe zarządzanie firmą. Niech ci, którzy teraz krzyczą pomyślą, czy w Miasteczku Śl. był dobry nastrój przeprowadzania restrukturyzacji wtedy, kiedy na rynku cynku była koniunktura? Czy może dlatego poprzedni prezes był dobry (wg związków), że nie wykonywał niezbędnych, ale niepopularnych ruchów? Teraz można bredzić „przyszedł nowy prezes i codziennie rosły długi”, ale nie zmieni to faktu, że przyczyny dramatycznej sytuacji Huty powstały przed 1 stycznia 2009, a nie po tym dniu.

Wczoraj wieczorem dyrektor właściwego departamentu Ministerstwa dzwonił do szefów związków zawodowych Huty, przedstawiając program ratunkowy dla zakładu i prosząc o zachowanie spokoju wokół Miasteczka Śląskiego. Spokój załogi – powtórzę po raz kolejny – jest godny podziwu. Mimo, że jest ona podjudzana przez niektórych liderów związkowych.

Hutę trzeba i można uratować. Jestem tego pewien. Trzeba tylko przypilnować, aby w zadaniu tym nie przeszkadzali ludzie, którzy potrafią powiedzieć „jeśli mają być obcięte pensje, to lepiej niech zakład padnie”. Na taką, pseudozwiązkową retorykę nie może być zgody!
wysłano z : http://www.tg.net.pl/blog/glogowski.php
wydruk z : http://www.tg.net.pl/blog/glogowski.php?id=1623