Jeszcze raz o placach zabaw (cz. 1)


autor Głogowski data 9 grudnia 2013, 23:40
kategoria: kategoria główna ( Tomasz Głogowski)

Dawno nie pisałem na moim blogu o tarnogórskich placach zabaw, ale muszę do tematu wrócić, skoro okazuje się, że zrobienie bezpiecznego placu zabaw z jakichś przyczyn jest rzeczą dość trudną w naszym mieście.
Zacznę od tego, że moje wpisy na ten temat odbiły się dość szerokim echem w mediach i jak się okazało miały również swoje reperkusje na Osadzie Jana. Ze zdumieniem dowiedziałem się, że ktoś skserował artykuł poświęcony mojemu apelowi o usunięcie (lub modernizację) konstrukcji niebezpiecznej dla dzieci i rozwiesił go na płocie wokół placu zabaw. Nie mam pojęcia - czy zrobił to jakiś nieznany mi mój zwolennik (w takim razie proszę o kontakt) czy też przeciwnik? Jeżeli przeciwnik to bez wątpienia musiał być to jakiś totalny idiota! Przyznam, że jednego mieszkańca pobliskiego osiedla nawet o to podejrzewam, pasuje to do jego poziomu… Bez względu na to, jakie były intencje tej osoby, swoim działaniem tylko rozpropagował moje starania, które są jednoznacznie pozytywnie odbierane przez rodziców dzieciaków korzystających z tego placu (stąd oceniam, że jeżeli to mój przeciwnik, to niezbyt bystry).
Po artykułach nt. mojej interwencji, jak i przywieszaniu ich kopii na ogrodzeniu placu zabaw miałem bardzo wiele reakcji ze strony rodziców i dziadków tych dzieci, którzy z placu zabaw na Osadzie Jana korzystają. Wszystkie były bardzo miłe i jednoznacznie mnie popierały. Ta kwestia nie ulega wątpliwości, są w niej zgodni mamy i ojcowie. Uważają, że te dwie rurki przypominające niedokończoną zjeżdżalnię są bardzo niebezpiecznym elementem. Miałem w tej sprawie wiele maili i osobistych rozmów, a do mojego biura przyszedł pan chodzący na ten plac z wnuczkiem, który o moich działaniach dowiedział się właśnie z wywieszonego na płocie ksera artykułu. Wszyscy dziękowali mi za starania i oczekują zmiany tego niebezpiecznego urządzenia!
Niestety od burmistrza miasta dostałem wyjaśnienia, iż jest to element wykonnany właściwie i przeznaczony do tego, by dzieci w wieku 5-12 lat ... zjeżdżały na nim na dwóch rękach i nogach! Każdy, kto orientuje się jaki wzrost osiągają dzieci w poszczególnym wieku łatwo oceni, czy urządzenie przeznaczone jest dla 4-latków, czy 12-latków. Zwłaszcza że (o czym również informuje mnie Pan Burmistrz) „wejście na tą konstrukcję jest od strony ścianki wspinaczkowej” – a przecież wielkość tej ścianki wskazuje, że wymyślona jest ona dla maluchów.
Instytucja zajmująca się bezpieczeństwem budowlanym odpisała mi, że plac został wykonany zgodnie z projektem. Eureka! Przecież nie podnosiłem kwestii zgodności z projektem, tylko zagrożenia dla dzieci! Patrząc na te pisma zastanawiam się o co chodzi. Czy bezpieczeństwo dzieci musi być elementem gry politycznej? A może burmistrz broni niebezpiecznego urządzenia dlatego, że to ja wskazałem na jego niedoskonałość i nie chce przyznać się do błędu? Innego wytłumaczenia nie znajduję.
Do wygrania wyborów z burmistrzem Czechem nie jest nam potrzebne to, żeby jakieś dziecko złamało sobie kark na tym placu zabaw, a prędzej czy później przy tak głupim i niebezpiecznym urządzeniu, może do tego dojść. To urządzenie nie może zostać tam na kolejny sezon!
Oprócz mam, kontaktowali się ze mną ojcowie. Kilku powiedziało mi wręcz, że jeżeli nie uda się przekonać włodarza naszego miasta argumentami, przyjdą z piłką i przetną to niebezpieczne urządzenie. Sam się zastanawiam czy to nie jedyne wyjście i czy nie pójść razem z nimi? Wtedy niewątpliwie uda się tę sprawę bardziej nagłośnić.

P.S. Po moich działaniach na urządzenniach pojawiły się tabliczki z informacją, dla dzieci w jakim wieku przeznaczone są poszczególne urządzenia. Rozumiem, że jak młodsze dziecko (np. 4,5 letnie) spadnie i się potłucze, winny będzie tylko rodzic?
Jedyny pozytywny efekt jest taki, że z placu nie będą korzystać dzieci z pobliskiego przedszkola (co byłoby dla nich bardzo niebezpieczne). Chociaż po to właśnie plac był budowany w tym miejscu, żeby przedszkolaki mogły w ramach zajęć także z niego korzystać (mówił o tym na zebraniach Rady Dzielnicy burmistrz). Teraz przynajmniej nie spadną i nie zrobią sobie krzywdy, ale czy nie prościej na tych dziwnych rurkach zamontować trzy szczebelki, tak aby były to normalne schody, których brakuje w tym elemencie…?
(cdn.)
wysłano z : http://www.tg.net.pl/blog/glogowski.php
wydruk z : http://www.tg.net.pl/blog/glogowski.php?id=6790