Był wrześniowy dzień... Jest wrześniowy dzień...

Dzisiaj przybędą! Zjawią się na tarnogórskim rynku! Zasiądą w znaczącej liczbie przy stolikach ogródków letnich lokalnych lokali gastronomicznych – restauracji, kawiarni, barów, cukierni. Czy mam wymieniać nazwy tych „miejscówek”, jak nazywa miejsce docelowe współczesna młodzież? O! Młodzież! Ta właśnie młodzież dzisiaj będzie się gromadzić w naszym miejskim salonie towarzyskim (tak nazywam rynek z jego gościnnymi lokalami). Po zakończeniu obowiązkowej celebry na otwarcie nowego roku szkolnego w budynkach ich placówek edukacyjnych (powaga!) wylegną żywiołowo w miejski plener – czas i okazja do otwarcia powakacyjnych relacji koleżeńskich. Niech im się dobrze wiedzie!
Teraz uzupełnię.
W pierwszym dniu zajęć szkolnych, po doniosłych, podniosłych i wcale nie radosnych uroczystościach dnia wczorajszego czyli 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej, w niedzielę, wiele osób zapadło w przemyślenia, melancholię, żal rozgoryczenie a co bardziej przewidujący w obawy i strach. Inni jednak z przyjemnością i w atmosferze zabawy spędzili godziny pod pogodnym, jeszcze letnim niebem, śmiejąc się, zajadając przysmaki, zażywając ruchu w gronie przyjaznych ludzi, nie odczuwając wcale a może nie bardzo doniosłość oficjalnych uroczystości. Być może tych strasznych i mrocznych wydarzeń sprzed 8 dziesiątek lat część obywateli naszego miasta i kraju, jakże szybko zmieniającego się w ostatnim czasie, nawet przez kilka minut świadomie nie wspomniała, nie zreflektowała się, nie pomyślała o przyszłości.
Tak to jest – teraźniejszość zapomina o przeszłości i umniejsza jej znaczenie dla przyszłości …
……………………………….



To właśnie 11 sierpnia przed 121 laty

W 121 lat po wydarzeniu jakim była uroczysta sesja rady miejskiej w Tarnowskich Górach w dniu 11 sierpnia 1899 roku, może warto wspomnieć o kilku faktach.

1. Była to pierwsza z sesji tego organu władzy lokalnej w nowym ratuszu wzniesionym w mieście pod numerem 4 przy Rynku.
2. Autorem projektu był Herman Guth, ten sam, który wcześniej zaprojektował bardzo podobny do tarnogórskiego ratusz w innym śląskim mieście – w Jaworze
3. W 120. rocznicę (w dniu 11 sierpnia 2018r.) kilka nieformalnych ale realnych osób reprezentujących dobrowolnie społeczność lokalną, spontanicznie zgromadziło się przed ratuszem o godzinie 12:00. Wspólnie wysłuchaliśmy bicia kuranta zegara ratuszowego i hejnału oraz złożyliśmy symboliczne życzenia (każdy własne).
O ratuszu można przeczytać w artykule napisanym z tej okazji a odnoszącym się również i do drugiego ratusza, tego w Jaworze, które jak nasze TG zajmuje miejsce wśród innych na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Na marginesie dodam, że ratusz i wpis do UNESCO to nie jedyne, co łączy nasze miasta.

Do rzeczy. Artykuł o dwóch ratuszach można przeczytać w numerze 96 czasopisma Montes Tarnovicensis http://www.montes.pl/montes_/index.php?option=com_content&view=article&id=105




Zdarza się na trasie.

Niejednokrotnie na trasie mojego przejazdu ze Śląska na Śląsk mijam miejsca, które mnie zainteresują, zadziwią, rozbawią lub zachwycą. Nie tylko swoim wyglądem ale nazwą rozbudzają wyobraźnię. Do niektórych przyjeżdżam zaplanowawszy wcześniej pobyt, inne odwiedzam przypadkiem, spontanicznie. Czyż „Wysoka Łąka” nie jest dobrym przykładem zaklęcia rzuconego na przejezdnego? Ta rozległość panoramy, prześwietlona zieleń, zbocze kuszące do spędzenia godzin w bliskości urokliwej przyrody ale i wzniosłej budowli sanatorium w Kowarach. Trzeba tam pojechać, obejść z zewnątrz i zajrzeć do środka. Padajcie przed wielkością natury i myśli ludzkiej, Ludkowie!

A taki jeszcze „Łaskawy Kamień”? Nooo, ta nazwa przyciąga mocą czarownika. Wapiennik widoczny z odległej drogi, wzniesiony w krainie królewny orańskiej Marianny, przeznaczony na działalność przemysłową a obecnie miejsce „uprawiania” kultury. Równocześnie stanowi schronienie nie tylko ludzi ale i rzadkich gatunków nietoperzy. Nie byliście w Rzeczypospolitej Wapienniczej? Zróbcie to a przy okazji odwiedźcie Wapienniczy Park Narodowy! To kraina bajkowa, to Śląsk, to Europa.




Jeszcze o szczegółach; zegar kluskowy.

A propos zegar kluskowy/Zegar Kluskowy. Zabawna aczkolwiek nieformalna nazwa zegara umieszczonego na wieży cerkwi prawosławnej przywołuje uśmiech i pobudza wyobraźnie, prawda? Skąd pochodzi? Otóż … Jak w bajce… Dawno, dawno temu , w XV? albo XVI wieku … Do sedna sprawy a konkretnie legendy przechodzę teraz. I tak: zegar w cerkwi (wówczas kościół p.w. św. Barbary) spóźniał się w stosunku do zegarów w centrum miasta o 10-15 minut. Mieszczki wykorzystywały tę różnicę wrzucając do gotowania kluski ziemniaczane na bicie zegarów w centrum a wyjmowały je z wody usłyszawszy zegar w cerkwi.

Miła opowiastka, podoba mi się.

Przy tej okazji dodam, że zegar posiadał (i posiada) tarczę wykonaną z tynku w przeciwieństwie do innych zegarów o tarczach metalowych. Jest jeszcze jedna ciekawostka dotycząca wyglądu tarczy ale uważny obserwator szybko sam ją wypatrzy.

Więcej informacji nt zegara kluskowego na wieży dawnego kościoła garnizonowego p.w. św. Barbary a obecnej katedrze prawosławnej znajdziecie z łatwością w Internecie.

PS. I jeszcze następne a propos zegar. Cieszy mnie, że kilka miesięcy temu wyremontowano i uruchomiono zegar na wieży tarnogórskiego kościoła ewangelickiego Zbawiciela. I to przy udziale finansowym i organizacyjnym gminy Tarnowskie Gór. Brawo!




Plany szerokie czy detale miejskie?

Wzrok wielu a właściwie chyba większości osób znajdujących się w odwiedzanych miejscach ogarnia szerokie przestrzenie i panoramy. Przypuszczam, że mniejsza część turystów skupia swoją uwagę na detalach albo szybko mijających wydarzeniach.
Z każdego wyjazdu przywożę zdjęcia, na których niejednokrotnie dopiero po jakimś czasie znajduję interesujące, zabawne lub smutek budzące szczegóły. Tu zestawienie niektórych a pochodzących z Dzielnicy Czterech Wyznań we Wrocławiu.

Zdjęcie: Kształty opływowe i łagodne linie znalazłam przy cerkwi tuż za murkiem ogradzającym świątynię (tablica informacyjna) a także w wyremontowanej mykwie Synagogi pod Białym Bocianem

Zdjęcie: Nowoczesna tablica interkomu do klasztoru paulinów i relikwiarz z wiekowymi relikwiami św. Antoniego z Padwy

Zdjęcie: Coś pod niebem i przy ziemi – poruszające się wskazówki pięknie wyremontowanego „zegara kluskowego” na wieży oraz zastygłe w bezruch koła roweru uwięzionego przy trotuarze.




Turystyka na tapet albo na witrynę!

Czytałam w necie o Rzymie, Barcelonie, Lizbonie, Dubrowniku i innych miastach od lat noszących korony monarsze wśród tych ubiegających się o tytuł miasta turystycznego. Goście zastępują tam w śródmieściach mieszkańców, mieszczanie opuszczają swe siedziby w kamienicach i blokach, bowiem stają się one apartamentami do wynajęcia przeznaczonymi na miejsca noclegowe przyjezdnych. Turyści staja się uciążliwością dla „tubylców”.
Tarnowskim Górom najazdy turystów z pewnością nie grożą, choć wchodzimy w 3 rok naszej egzystencji na Liście UNESCO, jest tu raczej spokojnie a nawet leniwie. Co prawda pzez dwa lata SMZT sprzedało znacząco więcej biletów chętnym do zwiedzania podziemi kopalni i sztolni, zobaczyliśmy więcej obcych (w tym tych o egzotycznej urodzie) z aparatami fotograficznymi w dłoniach spacerujących po ścisłym centrum miasta, usłyszeliśmy obcojęzyczne rozmowy na ulicach i w lokalach gastronomicznych, urząd miejski organizuje co rusz imprezy ucieszne. I co jeszcze?
Miesiące mijają jeden za drugim i może niedługo minie rok, odkąd na witrynie parteru jednej z kamienic pojawiła się informacja mniej więcej brzmiąca tak: „Tu powstaje punkt informacji turystycznej”. Jeden z moich znajomych, cechujący się od czasu do czasu zgryźliwością wypowiedzi wspomniał wówczas:
- Wiadomo. Chyba zbliżają się wybory wybory.
- Oj, zbliżają sie czy nie, urzędnicy chcą coś konkretnego zrobić – powątpiewałam
- Eeeee tam! Poczekaj a zobaczysz - nic się nie będzie działo.
… Poczekałam a właściwie czekam nadal, bo zbliżają się kolejne wybory a lokal jaki był, każdy widzi: „Tu powstaje punkt…” i tyle. Czyli „komórka do wynajęcia”. Czy to już niebawem świętować będziemy rocznicę oklejenia żółtą folią witryny? Z dala słychać słaby głosik takie wieści głoszący:
- Niebawem magistrat odda w użytkowanie rzeczone powierzchnie stosownemu, kwalifikowanemu, chętnemu najemcy.
I już. Turyści, mieszkańcy, cierpliwości, doczekacie się!
I tak to jest zgodnie z powiedzeniem: "Lansam, langsam aber sicher"



Jeszcze o sztuce w przestrzeni miejskiej

Które z miast polskich mogłoby aspirować o tytuł rekordzisty Guinessa w liczbie posiadanych pomników, figur, rzeźb, odlewów, płaskorzeźb, wyrobów ceramicznych itp. umieszczonych w przestrzeni miejskiej? Niedawno znalazłam odpowiedź na to pytanie. Ale zanim odpowiedź, to wpierw wspomnienie.

Przed dwoma laty podczas pobytu w tej miejscowości zdziwiłam się przebywając w otoczeniu „zasiedlonym” przez przestrzenne dzieła sztuki. Pomniki i figury jak m.in. Jan Matejko, hetman Stanisław Lubomirski, Jan Paweł II, Matka Boska Apokaliptyczna, Tęcza Wolności , Juliusz Kossak – to dzieła profesora Czesława Dźwigaja , których nie tylko był twórcą ale i miastu swemu rodzinnemu podarował. Te i inne znalazły tu miejsce stałej ekspozycji ale są i takie, które przebywały tu czasowo. Postaci jak Bogusław Schaefer, Krzysztof Turowicz, Krzysztof Kieślowski, Zbigniew Herbert to rzeźby profesora Karola Badyny, które można było w 2015r. zobaczyć na zamku piastowskim w Brzegu. Ja widziałam je w 2017 na dziedzińcu kościelnym.

Uczniowie i absolwenci znanego liceum plastycznego w różnych zakątkach miasta zostawili materialne ślady swych umiejętności i talentów w formie wyrobów ceramicznych mniejszych i większych gabarytów; postaci historyczne, legendarne, quasi futurystycze naczynia, wmurowane w ściany formy półprzestrzenne i inne. Miasto będące siedzibą szkoły to moim zdaniem dużo lepsza „sala ekspozycyjna’ niż korytarze, aula czy inne zamknięte pomieszczenia szkolne.
Wspomnę tu, że szkoła otrzymała ocenę 4,9 na 5 punktów wśród krajowych szkół profilu plastycznego.
No i chyba tu dam odpowiedź na pytanie zadane w pierwszym zdaniu – to Nowy Wiśnicz mógłby pretendować do tytułu rekordzisty Guinessa pod względem liczby dzieł sztuki w przestrzeni miejskiej. A czy tak jest? Któż to wie.




strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |  239 |  240 |  241 |  242 |  243 |  244 |  245 |  246 |  247 |  248 |  249 |  250 |  251 |  252 |