Ileż to lat urodzinowych? Carnall na Śląsku. Śląsk bez Carnalla?

Carnall na Górnym Sląsku, Carnall w Tarnowskich Górach, Carnall - przyjazdy, wyjazdy, powroty.
Z nazwiskiem Rudolpha Carnalla (von Carnalla wiąże się kilka moich wspomnień.
W kolejności albo nie chronologicznie?
- Oto głosowanie podczas sesji rady miejskiej dotyczące projektu nadania jednej z ulil miejskich imienia Rudolfa Carnalla - nie przechodzi, nie ma zgody radnych.
- Spotkanie z Januszem Modrzyńskim i pośrednio ówczesnym doktorem Slottą.
- Artykuł-wywiad w Montes Tarnovicensis.
- Serwis kawowy Carnalla w naszym muzeum.
- I jeszcze domek przy obecnej ul. Szymały, i jeszcze wprowadzenie postaci Carnalla do pochodu gwarkowskiego.
- .... itd...itp
Inaczej teraz będzie.
Oto w dniu 09 lutego 1804r. w Glatz (Kłodzko) urodził się chłopiec,
Późniejszy dobrze wykształcony, pracowity kreator wartości intelektualnych i materialnych, ku. Inżynier, geolog, działający m.in. na Górnym Śląsku i w Tarnowskich Górach, dyrektor Wyższego Urzędu Górniczego we Wrocławiu, tamże zmarły 17 listopada 1874r.
Rudolf Carnall. Rudolph von Carnall. Pamięć o nim przetrwała w Europie ale na Górny Śląsk i do Tarnowskich Gór na dobre powróciła dopiero niedawno, przed kilku laty. Między innymi Carnall zaczął się pojawiać co roku w pochodzie gwarkowskim - rozpoznajcie go po mundurze górniczym.
https://gwarki.tg.net.pl/pochod/rudolf-von-carnall/




Słabe i silne

Pomyślałam, że skończyło się stare a zaczęło nowe. Stary rok i nowy styczeń. Minęły dni doświadczeń „kobiecych” albo prościej: odbyłam w minionych dniach spotkania z kobietami. W różnym czasie i w różnych miejscach: pod dachami i pod sklepieniem nieba, między ścianami i pośród drzew ogrodów, wśród mnóstwa krzeseł i pomiędzy pięknymi obrazami, obok smutnych i opuszczonych przez ludzi zwierząt i obok roześmianych, bawiących się dzieci. Mogłabym tak wyliczać i wyliczać… Niektóre z tych spotkań pozostawiły ślad w mojej pamięci, w mym sercu i na fotografiach zrobionych telefonem albo aparatem fotograficznym.
Pomyślałam, że … Tak, wspomnę tu spotkania z … Z kim? Z Urszulą Glensk - z panią profesor Glensk, z byłą uczennicą liceum ogólnokształcącego, z miłą dziewczyną z sąsiedniej ulicy. Gdzie się te spotkania odbyły? W jej uczelnianym gabinecie, na sali Teatru Capitol wypełnionej czerwono obitymi fotelami, przy lampce wina w nowoczesnej restauracyjce starego Wrocławia.
I tu wymienię najważniejsze chyba spotkanie z tą kobietą – autorką, naukowcem, piszącą w pewnym o przeszłości. Piszącą między innymi o kobietach, które weszły z ubiegłego wieku we współczesność, weszły i pozostały w XXI wieku dzięki literkom wyklepanym na klawiszach Uli komputera, wydrukowanym na kartach sążnistych książek poważnego krakowskiego wydawnictwa „uniwersitas”.

Jakie to było spotkanie, jakie jego miejsce? Tym miejscem były karty dwóch publikacji: „Historia słabych. Reportaż i życie w dwudziestoleciu (1918-193” oraz „Hirszfeldowie. Zrozumieć krew”. A w nich czarno na białym zapisane rzeczow losy kobiet – tych opuszczonych, wynędzniałych, nieznających liter ani pióra. I tych wykształconych, kroczących odważnie po ścieżkach życia i stopniach wiedzy, używających świadomie swych talentów i nabytych umiejętności. Słabe i silne. Z nimi poznawałam i wracałam w czas i miejsca wskazane przez profesor Glensk, bez zbędnych dialogów, bez upiększania i kamuflowania, bez … bez żalu za smutnymi i trudnymi czasami, w których kobietom przyszło żyć między mężczyznami.

PS. Po spotkaniach tych pozostał trwały ślad - wpis autorki na karcie tytułowej jej dzieła.




Święto za świętem

Właśnie dobiega końca jedno z mniejszych świąt - Dzień Babci. Niedługo rozpocznie się pokrewne mu - Dzień Dziadka. Bardzo miło brzmią nazwy tych świat, prawda?
Babcia, dziadek.Oma a opa. Starka i starzik. Wszyscy oni, każda para są (albo byli) z nami - wnuczętami.
Dużo dobrego naszym nie tak jeszcze oddalonym w przeszłość przodkom i "praszczurom" życzę! Nie zapomnijcie uściskać
Solenizantów realnie lub chociaż wirtualnie! Złożyć czy wysłać życzenia!

JO IM PIYKNIE WINSZUJA!

Wam, Babcie i Dziadkowie, którzy pochodzicie stąd, ze Śląska, albo przybyliście na tę śląską ziemię i wybraliście ją na swój dom, na swoją małą ojczyznę, życzę wiele dobra doznanego od wnuków!
Po tarnogórsku życzę - szczerze i serdecznie!
.........................................
PS. W ramach wspomnień załaczam wycinek z Tygodnika Gwarek na temat... chyba aktualny.




Światło.ŚWIATŁO DLA WSZYSTKICH

Na przełomie lat 2019 i 2020, na przełomie grudnia i stycznia, w okresie świątecznym i noworocznym następuje kulminacja religijnych obrzędów. Czyli? Boże Narodzenie, święto Trzech Króli u chrześcijan – rzymsko katolicy świętują od 24 grudnia do 6 stycznia, grekokatolicy i prawosławni kilkanaście dni później – 6/19 stycznia (święta Epifania), Chanuka (Święto Odnowienia) dla wyznawców religii mojżeszowej – od 22 grudnia.

Niezależnie od genezy tych świąt, od źródeł ich pochodzenia , przebiegu, rytuałów jedno wiąże te święta kilku wyznań. Światło, światło gwiazdy betlejemskiej, światło świec podczas nabożeństw i mszy i to od świec w chanukiji. I jest jeszcze światło ozdób świątecznych i iluminacji miejskich i jeszcze to rozświetlające zimowe ciemność o północy w ostatnią noc starego roku. Światło na znak nowego początku, światło życia i radości.

Szczęśliwego Nowego Roku!




Wege, koszer czy krupniok?

Na zakończenie roku, przed balowaniem sylwestrowym migawki i przebłyski myślowe o mieście mi się w głowę cisną.

Wszystko tu mamy! Tak, w Tarnowskich Górach jest wszystko, co potrzebne do życia mieszkańcom, gościom mieszkańców i turystom. Zacząć wyliczankę? Eeeech, nie bardzo chcę tu widzieć ten długi łańcuszek słów ale kilka ogniwek, czemu nie. Otóż jest lub są: dach nad głową i posadzka pod stopami, ciepełko w pomieszczeniach się rozchodzące i z kranu wyciekające, garnek na płycie kuchennej i talerze na stole, drzwi i okna, schody, kot i pies, kwiatki i drzewa, chodniki przy jezdniach, samochodów w bród, rowerów nie tak mało, piesi i pasażerowie są … itd. Stop!
A czego brak? Co pasuje do miasta z wpisu na Listę UNESCO, do jego historii i nowoczesności a nie widać, nie słychać, nie czuć? No cóż, przyzna chyba każdy lub niejeden, że do współczesnego miejskiego życia z przeszłością w tle trzeba kromki chleba. To taki skrót myślowy, a prowadzi on do tematu lokali gastronomicznych.
- Tych ci w TG dostatek! – usłyszę być może, a ja przyznam - A jakże! Są ci one, przybytki te kulinarne, a są! Na starym mieście tłum ich widoczny przez tłumy (okresowo) odwiedzany ale i na przedmieściach drzwi otwarte gospodarze i menadżerowie otwierają do swoich.
A jednak mi żal… A przecież mi brak … Takiej z historii żydowskiej knajpki, z koszernymi daniami: karpiem na zimno, czulentem może, z rosołem z gęsiny a na deser … Cymes! Czemuż nie!
I jeszcze na czasie, modna w dzisiejszych dniach wege-chatka. No nie? Może podobna do tej w Cieszynie, staczająca się z ulicy Stromej. Odwiedzam ją za każdym razem przy okazji wjazdu do tego miasta. Albo salonisko wegańskie, niczym to z wrocławskiego rynku. Co?
A jeśli nie odrębne dwie restauracje to chociaż dodane do zasadniczego małe menu wegetariańskie w jednej z już istniejących restauracji a żydowskie w innej. Restauratorzy podzielą się? Porozumią? Nie wiem… Ale czekam! I już.

Dobrego jadła i napoju w Nowym Roku!

PS. Tak mi się przy okazji świąt przypomniały restauracje, bary, lokale gastronomiczne...




Pomiędzy

Chyba w celu wypełnienia pustki między Barbarą a Mikołajem przypomniałam sobie o wydarzeniu z końca listopada 2011 - formalne oddanie do użytku oczyszczalni ścieków według Projektu zrealizowanego przez Gminę TG przy udziale funduszy europejskich. I tak między Barbarą a Mikołajem znalazł się Marek (a może Jakub?).
Autor dwóch "inwestycji na lata" - kanalizacji XXI w. i kościoła Jakuba (obecnie św. Anny) z XVII w. nie działał sam. W pierwszym przypadku z zespołem wydziału tarnogórskiego urzędu miejskiego a w drugim .. z Frau Goske - współfundatorką kościółka. Marek Połulich vel Jakub Gruzełka, burmistrz Tarnowitz, którego rolę odtwarza w pochodzie gwarkowskim pan Marek
https://www.gwarki.tg.net.pl/pochod/jakub-gruzelka/



Po premierze; przed pokazem

W dniu polskiego święta narodowego, 11 listopada bieżącego roku, odbyła sie premiera filmu, który został zrealizowany przez Regionalny Instytut Kultury w Katowicach. Uczestniczyłam w premierze na zaproszenie zespołu realizacyjnego. Pojechałam a w ślad za mną Aleksandra Jelonek - Ślązaczka, działaczka społeczna, kobieta aktywna. Czyli bardzo podobna do Józefy Bramowskiej, której film dotyczył.
Jutro zaś odbedzie się projekcja tegoż filmu w Centrum Kultury Śląskiej w Nakle Śląskim; to kolejna po tych w Miasteczku Sląskim, Muzeum Powstań Śląskich w Świętochłowicach a przed nastepnymi planowanymi.
Gratuluję zespołowi realizujacemu założęnie! I dołączam gorące podziękowania za podjecie tym filmem tematyki kobiet w naszym regionie. Oglądajce film, przemyślcie i ... zapamietajcie. I... naśladujcie główną postać Ślązaczki-Polki, wieśniaczki - senatorki. Kobiety aktywnej, niewiasty stond, naszyj baby.
PS. W tegorocznym pochodzie gwarkowskim po raz pierwszy udział wzięła pani Liliana Rozińska z Miasteczka Sląskiego, która odtwarzała postac Józefy Bramowskiej. Dziękujęmy, Pani Lilko!

Sylwetka Józefy Bramowskiej




strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |  239 |  240 |  241 |  242 |  243 |  244 |  245 |  246 |  247 |  248 |  249 |  250 |  251 |  252 |  253 |