Kontrolować!

Gdy przechodzę ulicami miasta, mimo woli kręcę głową to w lewo, to w prawo, wzrok podnoszę w górę i opuszczam - nie jak pensjonarka, nie z podziwu, nie z dezaprobaty, bynajmniej nie w czarnej rozpaczy. Po prostu za przykładem pana burmistrza weryfikuję, kontroluję (rada miejska w Tarnowskich Górach to organ kontrolny - obowiązkiem radnego jest nie zapominać o kontrolowaniu), percepcję angażuję i używam zmysłów. A to wzroku wypatrując dziur w podłożu, słuchu - wyłapując dźwięki podskakujących na wyrwach samochodów, równowagi - kołysząc się na odwarstwionych nakładkach asfaltowych, dotyku - wyczuwając ostre gwoździe i pokruszony kit. Węch też okresowo uruchamiam w pobliżu śmietników.
   W żadnym przypadku nie mogę czuć się ekspertem, jak zresztą i pan burmistrz albo niektórzy brylujący w zagadnieniach budownictwa i drogownictwa radni, za to przypomniawszy sobie lata przed osiemdziesiątymi, poczuwam się być wirtualnym pierwszym sekretarzem partii lokalnie najważniejszej czyli miejskim albo chociaż zakładowym. Mocą sprawczą, co to przybiegał, ręką skinął i jak ptak skrzydła brygad roboczych rozwijał. 
  
Otóż, jak godny gospodarz  wkraczam na wąskie tereny wymagające poszerzenia i pańskim okiem tucząc, lustruję (kojarząc jednoznacznie) bieżącą sytuację miejską. Zauważam sympatycznie zaakcentowane wyniki prac remontowych i inwestycyjnych, w tym obowiązkowo, charakterystyczny kolor bieżni lekkoatletycznej (ach te czasy, gdy na polecenie sekretarzy malowało się na zielono trawniki i na biało krawężniki!), rześkie poparskiwanie  robotników harujących jak konie i na klęczkach wykuwających coś z niczego. Przyłączam się do ich trudu i stękam - Aś, dwa. Aś, dwa. Prawa, lewa. Prawa, lewa. Wreszcie strudzona ocieram pot z czoła. Robocze brygady kiwają mi na pożegnanie bukietem czerwonych goździków ze staropolskim: "Bóg zapłać za kontrolę!" 

   Tarnowskie Góry miastem asfaltu i boisk - szybko, łatwo i efektownie. jeszcze tylko trzeba zadbać o zabezpieczenie finansowe na bieżące utrzymanie betonu i plastiku w przyszłym budżecie miasta i pełnia szczęścia osiągnięta. Czy tego właśnie oczekują od burmistrza i rady miejskiej mieszkańcy? Czy oczekują małych kroczków wykonanych fizycznie z dobrze słyszalnym dźwiękiem: "Och, jak pięknie państwo tę nakładkę zrobiliście! I te cudne zielone kosze, te kolorowe szyldy i reklamy przykrywające wyremontowane fasady zabytków na starówce! I tyle wszystkiego! Cud! Malina!" 

  "Takie drobiazgi osładzają nam brak marnej realizacji strategii rozwoju miasta" - mogą powiedzieć mieszkańcy. I dalej mówią - "Naprawdę doskonale nas rozumiecie, państwo samorządowcy. Ach, jak nam dobrze, ach, jak przyjemnie, wyrzuceni poza aglomerację śląską śnić będziemy sen wielki w małym mieście. Mieście małych kroczków, małych ambicyjek. Wielkich możliwości?"

   A może dobry gospodarz to nie ten co myśli, a ten co czyni kontrole? Tymczasem więc mogą spać spokojnie (oczywiście po pracy) strudzeni urzędnicy a przy biurkach - wertować dokumenty. Fachowcy - to pewne, każdy w swej dziedzinie. Pan burmistrz za nich całe miasto skontroluje. I my skontrolujemy. My, radni wszystkowiedzący, wszystkomogący - jak telefon komórkowy. Radny z z Ery dawno minionej a utrwalonej w naszym mieście. Czy to nie brzmi dumnie? I siezałatwi wedle życzenia. Kooooooooooooomu nakładkę ? Koooooooooooomu płytkę chodnikową? Bo idę do domu!

   Tak na prawdę; nie wiem, co mnie z tą kontrolą napadło. Przecież nie mam żadnych zastępców ani podwładnych w radzie i nikogo kontrolować nie muszę. Strach pomyśleć, co byłoby dziś do oglądania w Pizie, gdyby tam czekista Feliks kontrolował budowniczych wieży.

       

Czy tarnogórzanie rzeczywiście nie chcą wyjść z ciasnego tunelu stereotypów, bierności, braku informacji i niezrealizowanych planów? Na zdjęciu - przejście w kamieniczce podcieniowej między ulicą Ratuszową a Rynkiem.




Od Rynku przez Krakowską.

Wejście na rynek tarnogórski i przejście ulicą Krakowską w kierunku Placu Wolności nie wiąże się zwykle dla mnie z trudnościami; teraz też nie liczę tych wynikających z racji remontu wszystkiegocosieda. 

       

Zdjęcie - "behind bars". Rusztowania, siatki, osłony otaczają ratusz. Zaniepokojonym odpowiadam: wykonawcy STARAJĄ się nie wykroić za dużo bloków piaskowca ani cegieł przy okazji usuwania fug spomiędzy nich. Czasem może się zdarzyć drobny błąd w sztuce budowlanej, jakieś "omsknięcie kątówki" obo cosik inkszego ale bydzie rychig i fertig, to godajom chopy, co robiom na wiyrchu aże pod łoknoma, pod dachym. Toz wy, ludziska, bydźcie cicho a niy dogadujcie.
Następny remont elewacji ratusza jak zwykle nie tak odległy - standardowo co dwie-trzy kadencje.
Centrum starówki stało się "epicentrum rozrywki sezonu letniego", jest tu sporo ruchu (a czasem Rychu), są mieszkańcy (przemieszczający się w interesach albo za potrzebą lub "po mieście"), są i odwiedzający dawni tarnogórzanie (przybyli z zagranicy) albo sąsiedzi naszej siedziby starostwa powiatowego (z Radzionkowa).

       

Zdjęcie - przed kilku laty pana Dawida można było często spotkać na ulicach miasta z jego kolegami, później rzadziej - przyjeżdżał bowiem tu z zagranicy. Teraz zamieszczam jego wizerunek jak w ramkach obrazu - w towarzystwie przyszłych druhen narzeczonej (najpiękniejsze zielone oczy!) wypełniony spokojem i szczęściem w swoich ostatnich dniach stanu kawalerskiego. Przesyłam serdeczności!



       


        Zdjęcie - radny Radzionkowa, Erhard Reiss, oraz radna Tarnowskich Gór, AKL - radny przyjechał zobaczyć, jak radzi sobie Rada Miejska w Tarnowskich Górach. Dziękujemy za zainteresowanie, Panie radny.
,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,
Przyjeżdżają także z kilkugodzinną wizytą goście z pobliskich miast związanych z naszym historycznie (Gleiwitz brzmi jak Tarnowitz a Zabrze to ...). 

         

Zdjęcie - Pan Maciej Trzepałka (gościł już w moim blogu jako laureat konkursu na rysunek satyryczny organizowany przez Galerię Satyry NaTynku)  z latoroślą na kilkugodzinnej wycieczce po Tarnowskich Górach. Spotkałam obu panów pod sklepieniami kamienicy "Sedlaczka". Sądząc z blasku błękitnych oczu byli w nastroju romantycznym. Panu Maciejowi, bardzo znanemu i wysoko ocenianemu rysownikowi-satyrykowi zapewne zabłysł już pomysł rysunku tematycznego. Jaki?
  



       


        Zdjęcie - radny Radzionkowa, Erhard Reiss, oraz radna Tarnowskich Gór, AKL - radny przyjechał zobaczyć, jak radzi sobie Rada Miejska w Tarnowskich Górach. Dziękujemy za zainteresowanie, Panie radny.
,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,
Przyjeżdżają także z kilkugodzinną wizytą goście z pobliskich miast związanych z naszym historycznie (Gleiwitz brzmi jak Tarnowitz a Zabrze to ...). 

         

Zdjęcie - Pan Maciej Trzepałka (gościł już w moim blogu jako laureat konkursu na rysunek satyryczny organizowany przez Galerię Satyry NaTynku)  z latoroślą na kilkugodzinnej wycieczce po Tarnowskich Górach. Spotkałam obu panów pod sklepieniami kamienicy "Sedlaczka". Sądząc z blasku błękitnych oczu byli w nastroju romantycznym. Panu Maciejowi, bardzo znanemu i wysoko ocenianemu rysownikowi-satyrykowi zapewne zabłysł już pomysł rysunku tematycznego. Jaki?
  



Jeden dzień lata

Różne myśli luźne kilkakrotnie w ciagu dnia wpadały mi do głowy. 

Na przykład po godzinie 13-tej i aktach przedziwnych w stolicy, gdzie pewna gromada konstytucję i prawo wystawiła na próbę (wynik 1:0 dla gromady), taka myśl sztaudyngerowska:

Rada (II)

Nie narzucaj światu
swojego formatu.
..................................................................................
Około godziny 20-tej po przeczytaniu w "Gwarku" wypowiedzi prezesa AIG:
- gdy szef dowie się, że jest pracownikiem, jego autorytet zmaleje. 
.......................................................................................

Inne ... CDN

 




Czy niedziela była udana?

Spacer w stronę Srebrnej Góry zaczęłam przy kopalni zabytkowej i ruszyłam między łanami zbóż, polną drogą, mijając szyb Żmija do ulicy Wodociągowej. I dalej pod górkę w kierunku widocznej ściany lasu zostawiwszy po lewej, w oddali, widok na Osadę Jana, wieżę kościoła w Bobrownikach i hałdę popłuczkową. Minęłam tablicę informacyjną i po kilkudziesięciu metrach dochoszłam do ulicy Długiej prowadzącej dokładnie pod ciemną, chłodną zielenią drzew. W tej okolicy pola orne są zastępowane przez pojawiajace się wśród gotowych do żniw zbóż budowanych domów mieszkalnych. Całe połacie ziemi zostaną niedługo pokryte domostwami ludzkimi; miasto rozrasta się wszerz i wzdłuż. Czyli rozwija się. Jak asfaltowe nakładki tymczasowe. Czy rozwija się?

I dajej: skręciwszy na prawo dotarłam do w końcu do ulicy Staszica (dawniej - Staszyca) i małego lokaliku - baru "Segiet", działającego (ostatkiem sił) w stuletniej lub starszej chacie podmiejskiej. Tutaj ...

Spacer na Srebrną Górę

 ALBUM FOTOGRAFICZNY można otworzyć klikając myszką na miniaturce zdjęcia
..........................................................................................
Przed kilku dniami rozpoczęłam żmudną pracę na sprawozdaniem z działalności Komisji ds Rodziny, Zdrowia, Pomocy Społecznej i Ochrony Środowiska za pierwsze półrocze 2010r.. Obowiązek przygotowania sprawozdań co pół roku spoczywa na przewodniczącym komisji Rady Miejskiej, sprawozdań nie przygotowują członkowie komisji. Czy to przykład przywileju czy "wyższości"
członków komisji nad przewodniczacym? Sprawozdania te nie są dostępne w Biuletynie Informacji Publicznej UM ale publikuję je oraz inne informacje na temat mojej pracy w samorzadzie na "stronie radnej", którą staram się skrupulatnie uzupełniać www.alicjakosibalesiak.tgory.pl




Zwięźle i rzeczowo - temat stomatologiczny?

Co oznaczają treści tabliczek zainstalowanych pod znakami drogowymi  przy rynku? Jak należy je interpretować? Ten kto widzi i czytać potrafi, może pokusić się o własną interpretację. Sąd uczyni to z pewnością w wyniku procesu, który rozpoczął się dzisiaj. Krzysztof Łoziński przybył na rozprawę w jasnym garniturze z aktówką w ręce - strażnicy miejscy (4?) stawili się w umundurowaniu służbowym bez "szczęk". Radny zaopatrzył się w dokumentacje fotograficzną - stażnicy przynieśli notesy.

       
Zdjęcie - pięknie wyremontowany gmach tarnogórskiego sądu został otoczony (i zasłonięty, moze zamaskowany) trzymetrowej wysokości ogrodzeniem.

Obecność na sali w miejscu dla publiczności zaznaczyła pani nacz..., nie - działacz związkowy: Elżbieta Susek - w gustownym kostiumiku w kolorze blady róż oraz radna AKL - w twarzowym kostiumie w kolorze ceglastym i w poważnych nastrojach stosownych do okoliczności. Cel - powinniśmy być dobrze poinformowani i zorientowani w prawie ruchu drogowego na terenie miasta. W rozprawie uczestniczyłam tylko przez krótki czas, dlatego o szczegółowym jej przebiegu nie mogę wiele powiedzieć. Do czasu mego wyjścia całość mogę okreslić jako rzeczową, rozprawa przebiegała bez przeszkód.  Jednoznaczność przepisów prawa oraz bezstronna ich interpretacja i przestrzeganie jest niezbędnym warunkiem ładu społecznego.

     

Zastępca burmistrza poprzedniej kadencji, obecny zastępca przewodniczącego rady miejskiej, radny Krzysztof Łoziński nie omieszkał przygotować dokumentacji.




Dwa płuca czyli serce i rozum

W czasie dzisiejszej sesji nadzwyczajnej Rady Miejskiej w Tarnowskich Górach dyskutowało się dużo ale tylko wówczas, gdy pan radny o znanych wszystkim zapędach decydenckich (zdaniem niektórych - dyktatorskich) nie składał wniosku o przerwanie dyskusji. 
   Na sali sesyjnej wakacyjnie absencja radnych była dobrze zaznaczona (zamiast 23 było w pewnym momencie tylko 16 lub 17 radnych nie przebywających właśnie, jak pan burmistrz, na urlopach). Większość stanowiła opozycja (PiS i IO), której łatwo było przegłosować wnioski o nieprowadzenie dyskusji  i uniemożliwić radnym zadawanie pytań do projektów uchwał. Tym sposobem nie otrzymałam odpowiedzi burmistrza na swoje pytania dotyczące przeznaczenia dotacji gminnych oraz Lokalnego Programu Rewitalizacji. Inni koledzy radny nie mogli zadać swoich pytać z tego samego powodu.

Rekompensatą za brak odpowiedzi stały się znamienne wypowiedzi o tym:
- że "mamy mieć dwa płuca - serce i rozum"
- że radny powinien dobrze wciskać
- i że w kościele odbywają się ważne msze i nabożeństwa.
.............................................................................................
       

Postawmy na nasze miasto! Dla mieszkańców, dla turystów może stać się lepsze. To odnowiona elewacja najpiękniejszej tarnogórskiej kamienicy - secesja w pełnej krasie. Obok - niedawno remontowana dużo skromniejsza kamienica ale też godna zachwytu - własność gminna.Ulica Krakowska.

     

Rynek też się gotuje do przmian - osłony kokonu niedługo opadną. Czekam na efekt przeobrażenia poczwarki w motyla. Kamienica po lewej, Rynek 10, następna w kolejności podda się magii nie natury ale ludzkiej pracy.




Przed wejściem na sesję

Sezon ogórkowy na półmetku. Mówiono mi, że ogórki wyzbierano, zamknięto, gdzie ich miejsce, zalano a następnie pasteryzowano. Mają wytrzymać przez kilka miesięcy. 
Jeden ogóras ukrywał się, rósł aż w końcu spod liści wyszczerzył zębiska. Taki ci on mutant. Szczęki wbijać zaczął w koła samochodów tarnogórzan i gości. Ma apetycik niemały, więc przezornie obstalował sobie osiłków do podtrzymywania. Ma glejt albo list żelazny czy certyfikat przez burgmajstra, powiadają, podpisany. I to mnie przekonuje - hołubić go tzreba, pieścić, wyrośnie na niezłego rekina. Albo go wyłowią z zalewy kwaśnej. I już. Tymczasem, to ukąsi przyjezdnego, to ugryzie mieszkańca, to "bajsnie" radnego. Lepsza katering pod domkiem, niż mogące zmęczyć wędrówki dalekimi drogami miedzy ogródkami.
......................................................................................
Inny temat to rosnąca z numeru na numer hala sportowa. Dzisiaj kolejny tekst przypomniał ją wszystkim, a u mnie wywołał wspomnienie artykułu z 06 lipca z cytowaną wypowiedzią pana prezesa AIG. Właściwie każdy może o tej dziewusze Heli/hali pogadać, poopowiadać, podyskutować, po...bździć, prawda? Jednak prezes AIG to figura, więc rzeczowego przedstawienia sprawy od niego się oczekuje. A tu pan prezes tłusto, kolubryniasto, centralnie, wśród drobnego maczku tekstowego tnie sensacyjnego newsa na 7 stronie, o nieujawnionych radnych (bez podania płci i nazwisk) w kuluarach pocieszających pana prezesa. Dobrze, że podpisał wypowiedź imieniem swoim i nazwiskiem - zapamiętałam. Nietaktem jest jednak zapominać, że prezesowanie AIG to zajmowanie stanowiska nie we własnej firmie a w zakładzie pracy będącym własnością miasta. A radni mają obowiązek o ten zakład dbać, w interesie mieszkańców, którzy są jego właścicielami a nie pan prezes ani nawet burmistrz, który pana prezesa zatrudnił.
 
Ale niech nikt sobie nie myśli. że radni pana prezesa nie lubię. Nie, nie! Trzeba żyć w symbiozie dla miasta nawet z tymi, którzy w służbie społeczności mówią czasami o swych zasługach dużymi literami i uznają raczej dyktat nad porozumienie. 
..................................................................................

   Jutrzejsza sesja nadzwyczajna rozpocznie się o 16:00 - po południu, dobrze, że z pracy nie trzeba się zwalniać. To chyba niezła pora, aby mieszkańcy mogli przyjść do ratusza i zająć miejsca dla publiczności. Nie trzeba być punktualnym - można wejść na salę także w trakcie sesji.
   Uzupełniałam informacje na mojej stronie radnego www.alicjakosibalesiak.tgory.pl i spojrzałam na te prawie 4 lata wstecz - ile sesji, ile posiedzeń komisji, posiedzeń rad społecznych i innych, w których brałam udział i pracowałam! Gdyby zliczyć te godziny spędzone tam i na przygotowaniu się do tych okazji... Kto to zliczy?  



strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |  239 |  240 |  241 |  242 |  243 |