Takie niespodzianki lubię! Formalnie 2

Godzina rozpoczęcia sesji RM dnia 29.08.2007: 9:30 rano.
Godzina zakończenia: po dziewiętnastej.

Właściwie prawie 10 godzin to żaden ewenement. Wczoraj bowiem rozpoczęła się sesja RM w Bytomiu, kontynuowano ją dzisiaj i być może skończy się przed niedzielą.

Szczęśliwą wróżbą okazało się dla mnie spotkanie zająca zagubionego w mieście. Nie jest to co prawda to samo co dziczyzna w Gdańsku, łosiowatość w Białymstoku ale bądź co bądź rzadko widywany futrzasty ssak na wolności. Ucieszył mnie a jeszcze milej zrobiło się na chwilę w czasie ciężkiej sesji. Otóż przyjęto projekt uchwały o zmianie uchwały budżetowej na 2007 a w nim wydatki na wykonanie przebudowy chodnika w ulicy Szczęść Boże. Nie miewa ona wbrew swej zbożnej nazwie, tak jak i okoliczne ulice, szczęścia do dopieszczania. Wąską jezdnią odbywa się ruch pieszych wśród samochodów, autobusów, ciężarówek czasem trącających dachem pochylone nad jezdnią korony drzew – dzieci do szkół, dorośli do kościoła i sklepów, turyści i spacerowicze do kopalni zabytkowej. Zrobi się bezpieczniej i wygodniej. Czy jednak wszyscy mieszkający tam będą zadowoleni?

Odebrałam dwie odpowiedzi na interpelacje: nr 14 w sprawie organizacji letniego wypoczynku dla dzieci i 15 na temat promowania zdrowego stylu życia wśród dzieci szkolnych. Koniec. Formalności stało się zadość.
icon_wink




Kolejny wpis - bardzo formalny

1. Jutro 29.08. odbędzie się sesja RM.
2. W okresie od poprzedniej w dniu 27 czerwca radni wypoczywali ale też pracowali.
3. Przewodniczący RM, pan Piotr Szczęsny, skierował w trybie pilnym dwie sprawy do komisji RM, które odbyły posiedzenia wraz z wizjami lokalnymi: pierwsze 06.08. dotyczące usuwania odpadów po Zakładach Chemicznych, druga 10.08. nt budynku przy ul. Ogrodowej.
4. Posiedzenie Komisji Ochrony Środowiska i Funduszy Europejskich z 24.08 – nie odbyło się.
5. Wzięłam udział w dwóch posiedzeniach innych komisji w dniach 27 i 28.08.
6. Odbyłam też spotkanie z Panem Burmistrzem A. Czechem i Panią Burmistrz J. Tuszyńską, kilkoma radnymi i Przewodniczącym RM.
7. Przyjęłam też odpowiedzi na moje wcześniejsze interpelacje i pisma
8. Osoby powracające z wakacji zgłaszają się do laboratorium celem wykonania badań – ich stan zdrowia jest zagadkowy na skutek takich zaszłych elementów jak: fast jung food, stabilność higieny osobistej odgórnie i oddolnie zaburzona, bliskie kontakty stowarzyszone niekoniecznie standaryzowane dobrym gustem i rozsądkiem, egzotyka doznań psychicznych i fizycznych. Zdrowia fizycznego i psychicznego życzę czytelnikom jak i sobie. Dla siebie dodatkowo życzliwości ludzkiej. PS. napisałam powyższy tekst z myślą w sztywniakach i smutasach
icon_rolleyes

pobierz Kartę Stałego Pacjenta upoważniającą do rabatu w laboratorium "Analityk"




Gwóźdź do pamięci

Lista radnych na biurku Pani Kierownik Biura RM leży niczym omijany bezdomny pod płotem, nie wpada w oko nachalnie. Niezręcznie jest Pani Basieńce podkładać ją komu trzeba - a trzeba radnym, którzy zadeklarowali na sesji przed kilkoma miesiącami wpłatę DOBROWOLNĄ na cel prestiżowy – oto radni ufundują INSYGNIA WŁADZY SAMORZĄDOWEJ niezbędne szacownym ojcom miasta do pełnienia urzędu.

Lista niczym blada dziewoja wyglądała nieśmiało w swej dziewiczości opuściwszy Salę Sesyjną ratusza, bowiem krótko, rzeczowo i spontanicznie radni złożyli wówczas podpisy wraz z podaniem (na wyczucie) sumy pieniężnej.

Obecnie delikwentka dogorywa w męczarniach:
- wyleżana, wyprażona, wypalona żarem tropiku w Biurze RM
- przekładana, podkładana, odkładana smukłymi, urzędniczymi, dłońmi Pani Kierownik gdzie nie bądź
- pouzupełniana, podopisywana, pociaprana gwiazdkami, odnośnikami, dopiskami
- uległa, poległa, zaległa zapomniana m.in. przez spełniającą ten właśnie proceder grafologiczny (kajam się z pokorą oczekując dnia najbliższej sesji 29.08. – przed jej rozpoczęciem dokonam wpłaty deklarowanej sumy)

PS. Wiadomość z ostatniej chwili. Zamówiony sztandar jest właśnie w haftowaniu! Ufundować można gwóźdź do jego drzewca trwale identyfikujący skromnego darczyńcę.




Nie na "powrozie", nie na "karze" ale "szolą"...

Przyjazd pięciorga w różnym wieku, z przewagą płci żeńskiej, osób nie musi być dla gospodarza najazdem Hunów ani zadaniem pod nazwą: co z nimi począć. Są jednomyślni: życzą sobie zwiedzenia zabytkowej Kopalni Rud Srebronośnych celem potwierdzenia internetowych informacji.

Chcieli:
1. być przegnani jak gwarkowie zgięci wpół przez mokre, oślizłe i ciemne chodniki,
2. pokołysać się w stalowych łodziach szczekając zębami z zimna i strachu przed utratą palców dłoni,
3. nasiąknąć niczym gąbki wiadomościami o srebrze, o ile to możliwe „godanymi po naszymu” nie „mówionymi po gorolsku”

Nie chcieli:
1. spotkać się z odmową wydania ze stu złotowego banknotu reszty do 3,50 zł za prawo fotografowania – kasjerki nie zaopatrzono w odpowiednią ilość bilonu,
2. przeczekiwać w pozycji stój/idź/rozłaź się na własnych kończynach dolnych w skansenie maszyn parowych przez 30 minut do zjazdu – brak ławek na terenie skansenu; chwała Dyrektorowi za rezygnację z opłaty! Co z osobami mniej sprawnymi ruchowo i krążeniowo?
3. nie móc zapoznać się z harmonogramem pracy muzeum przy drzwiach wejściowych - dość zużyte tabliczki można zobaczyć w jednym miejscu przy ogrodzeniu.

Udało się sprawnie zrealizować „chciejstwo” pod profesjonalną opieką Pana Norberta Kasprzyka – dzięki za śląską gwarę i historyczne elementy przeplatane aktualnościami tarnogórskimi! Jest Pan z głębi duszy miłośnikiem ziemi tarnogórskiej zarówno przynależnym organizacyjnie jak i po założeniu stroju gwarka o zapachu odległym o 40 m od powierzchni.

Bez szczególnej dezaprobaty zrealizowali też „niechciane”, gdyż generalnie było OK, Dyrekcjo! Dowód w załaczeniu -fotka.

PS. Zagadka: czy gen. Jerzy Ziętek ("Chop z kryką") zszedł w podziemia naszej kopalni po drabinach, schodami czy zjechał windą?




Rozmowy męskie intymne (?)

pisane 15.08.2007 godz. 20:50

W przedświąteczny wieczór przy stoliku kawiarnianym strong meni prowadzili rozmowę prywatną jednakże przeznaczoną dla otaczającego audytorium. Uwagę miłośników piwka z krupniokiem przyciągnęło ekspresyjnie wygłoszone samochwalcze zdanie. Wyrafinowana informacja ze sfery intymnych zapewne spowodowała u jednych „podsłuchaczy” zintensyfikowanie orga-/-nowej aktywności fizycznej, może rozpęta erotyczną burzę mózgów u innych lub chociaż pozostawi piętno zaciekawienia w pamięci. Nieoczekiwanie staliśmy się obiektem skutecznego oddziaływania marketingu: reklamować towar należy głośno, gdzie się da i nawet z przesadą a zwróci się na niego uwagę.

Przedsiębiorca warszawski w towarzyskiej, rozcieńczonej Paulanerem rozmowie, zapytał mnie o istnienie strefy rozwoju gospodarczego lub tp w naszym regionie, nie spotkał bowiem zbyt intensywnej informacji na ten temat. Oczekiwał widocznie, że światła reflektorów jego auta odbiwszy się od ogromniastych tablic przy obwodnicy spowodują oślepienie go przez dwujęzyczne napisy „Welcome to TG! Zapraszamy do tarnogórskiej strefy rozwoju gospodarczego! ”. Że prasa lokalna obsesyjnie będzie drukować ogłoszenia o wsparciu samorządu. Że lokalne radio, regionalna TV dokonają zmasowanych bombardowań jego zmysłów natrętnymi reklamami. Że strony www. miasta i powiatu ... itd.

Takie oryginalne działania marketingowe chyba nie często mają miejsce na lokalnej niwie. Wprowadzone są chyba informacje typu very soft - nie do zauważenia. Dla wygody nie reklamuje się głośno towaru, jak magazynów, biur, obniżonych podatków, gruntów, bo może potencjalni nabywcy i tak sami je odnajdą a nawet sami je zorganizują; tak, zapewne w przyszłej pięciolatce lub za granicami powiatu. I tam zostawią swoje pieniądze ku korzyści i uciesze gospodarzy.

A przecież bywalcy tarnogórskich kawiarni są przykładem dobrej roboty - skutecznie przyciągają uwagę wyrazistą informacją i mówcie nawet, że prostacką, reklamą swego towaru.
icon_cool


Życzliwość potrzebna od zaraz

Kiedy wchodzę do Biura RM widzę prześliczne oczy i uśmiechy anielskie a przyjazne „ Dzień dobry” jest pewnikiem. Szmer szperania w dokumentach, rozmowy telefoniczne, odpowiedzi na pytania takich i owakich wśród naturalnie tu kwitnących kwiatuszków: „proszę, dziękuję, oczywiście, może pomóc, przepraszam za...”; to oficjalna ale i ujmująca atmosfera stworzona przez pogodnie opanowaną Panią Urszulkę z udziałem dwójki czasem spłoszonych, zwiewnych elfów. Ucharakteryzowana na współczesną wersję żony Rubensa posągowa władczyni Pani Basieńka rozpyla aerozole powagi z romansowym uśmiechem Sophii Loren.

Życzliwość poszukiwana od zaraz także poza drzwiami Biura Rady Miejskiej! Poszukiwana w biurach, wydziałach, instytucjach itd. W zamian za nią oddam własną życzliwość w dobrym stanie choć z dużym przebiegiem. Zaakceptuję prostolinijną pomoc w zamian za snujące się za mną fluidy cierpliwości. Odrzucam adrenalinę, jest substancją stresu i strachu a nie sukcesu, co wmawiają łowcy materialnych apanaży otępiałym ofiarom cywilizacji. Ty też wspomóż się raczej endorfinami - pokochaj bliźniego.

Kolejki interesantów chcących wymienić dowód osobisty znikną za 4 miesiące, w końcu roku. Ciężkie zbroje cierpliwości hamują teraz kipiącą beznadziejną ich bezsilność. Czy zakiełkuje na wysokościach urzędów życzliwość i pomysłowość, które uszczęśliwią tych cierpiących żądnych europejskiego ID Card?

Pytanie dla czytelnika: w którym miejscu istnieje czynne, dostępne bez stopni wejście do wspomnianego budynku UM? Osoba, która pierwsza udzieli pozytywnej (!) odpowiedzi może liczyć na 20% zniżkę na płatne badania podstawowe w laboratorium ‘Analityk” dla siebie i osoby towarzyszącej.

Przyjmijcie wyrazy wsparcia od osoby życzliwej otoczeniu!



Oczarowanie/zaczarowanie

Kto zna sposób, aby Karłuszowcowi (budynki i park) przywrócić blask świetności i ożywić ku pożytkowi kulturalnemu, edukacyjnemu i może biznesowemu Tarnowskich Gór? Przeprowadzona dzisiaj przez radnych RM i urzędników UM wizja lokalna willi Donersmarcków przy ul. Ogrodowej zachwiała moją pewnością co do tego, czy przetrwa ona kolejną zimę. Czy opiekuńcze ręce właściciela, gospodarza zapewnią temu urokliwemu budynkowi i parkowi kolejne lata pełnego splendoru żywota czy tylko obmierzłej wegetacji? Filmowe pajęczyny oplotły moje ramiona a spróchniały strop scenicznie skrzypiał, gdy niczym biała dama w otoczeniu świty zacnych mieszczan i rajców wizualizowałam niegdysiejsze wnętrza budowli.
Sza... Niezauważenie wyniosłam z wnętrza kawałek tynku sypiącego się ze ścian. Może stanie się zaczarowanym talizmanem?




strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |  239 |  240 |  241 |  242 |  243 |  244 |  245 |  246 |