Światło i ludzie jesienią.

Pomimo tego, iż minęły już najbardziej rozświetlone noce listopadowe, to pociągnę w blogu wątek światła. W kierunku paliwa. I rynku. I posągu-figury. I osoby, która odeszła a jednak została zapamiętana. Oto Jan Józef Ignacy Łukasiewicz a właściwie forma jego upamiętnienia czyli rodzaj pomnika. Chemik, farmaceuta, przedsiębiorca, rewolucjonista, społecznik, działacz niepodległościowy, szlachcic i wynalazca lampy naftowej.

           


 Na pozbawionym ogródków kawiarnianych, zwykłych w miastach o charakterze turystycznym, przestrzennym rynku, przed dwoma laty wyremontowanym za ponad 10 milionów złotych, z boczku, na ławeczce „usadzono” postać Łukasiewicza z lampą naftową w ręce. „Twardy” a jednak życzliwie wyglądający mężczyzna nie odsuwa się ani nie odchodzi, gdy ktoś z odwiedzających miasto lub mieszkaniec zechce usiąść obok, dotknąć jego dłoni, objąć ramieniem jego ramiona albo przytulić policzek do jego twarzy. W Tarnowskich Górach takiego Łukasiewicza nie ma. Rynek oczywiscie jest na swoim miejscu. .
           




Dwa dni, jedna noc ...


Podczas dwóch najbliższych listopadowych dni spotykać będziemy ludzi, swoich krewnych i znajomych w miejscach, do których już trafili wcześniej inni nasi krewni i znajomi. A dzielić będzie te dwa dni noc rozświetlona światłami tak jasnymi, jakie nie palą się żadnej innej nocy w roku.

           
       
Zdjęcie - "szczątki" synagogi w Tarnowie czyli fragmenty bimy, która tkwi w miejscu dawnego/niedawnego getta. Otaczają ją każdej nocy światła reflektorów i światła okien okolicznych kamienic. Nie są tak gorące jak płomyki świec, które zostaną zapalone na cmentarzach w Dniu Wszystkich Świętych i w Dniu Zadusznym ale przywołują jak one wspomnienie tych, którzy odeszli. 

...
Niech Ona będzie nam
jak pociąg, dawnego PKP
co zamazany rozkład jazdy ma
a to nie szkodzi, bo i tak
przychodzi kiedy chce.

(fragment wiersza Andrzeja Poniedzielskiego)

          



Stabilność i zmiany na rynkach.

 
Podczas tegorocznej „przebieżki” (to okolicznościowe określenie moich krótkich pobytów w miejscowościach podczas dwóch kilkudniowych tras na południu Polski). „Szlak różnorodnego górnictwa” wyznaczyłam przez: Lądek Zdrój, Busko Zdrój, Tarnowskie Góry, Wieliczkę, Gorlice-Biecz-Libuszę.

Obecność na rynkach odwiedzanych miast za każdym razem wywołuje we mnie wspomnienia rynku tarnogórskiego, z którego we wrześniu zniknął transparentny lokal zwany Kopułami. Jakie budowle i inne detale napotykam gdzie indziej? Nieraz szeroko otwieram oczy szeroko otwarte. I co widzę?

           

 Zdjęcie -  Z rynku w Bieczu, w którym byłam przed dwoma laty we wrześniu, zniknęły parasole oraz stoliki i krzesełka sezonowych ogródków kawiarnianych – ostał się symbolicznie jeden taki zestaw konsumpcyjny, który nie przetrwa jednak jesiennych szarug i zimowego śniegu. Pozostanie zaś ratusz – na środku płyty rynku, a także dwa kontenery gastronomiczne w jednym z narożników.  Na wolnej przestrzeni można będzie sobie pohulać do woli.

           

Zdjęcie - Z rynku w Tarnowie została usunięta wielka „gromada” parasoli, stolików i krzesełek, pozostały te na obwodzie oraz namioty przyklejone do kamieniczek (nie podobają mi się, choć dodano im "okna" z przeźroczystej folii). Trwa oczywiście nadal na środku rynku ratusz, który łatwo można obejść, aby zobaczyć zabudowę architektoniczną przez tę znamienną budowlę przysłanianą. No bo przecież sama się nam z drogi nie usunie.           




Kopalnia soli - miejsce pracy, miejsce dla zakochanych

„Szczęść Boże!” – to pozdrowienie przekazują sobie mijając się przewodnicy grup turystycznych w podziemiach wielickiej kopalni soli; dokładnie tak samo pozdrawiają się górnicy w naszych, śląskich kopalniach węgla kamiennego.  Solni górnicy podobnie jak i śląscy, świętują co roku imieniny ich wspólnej patronki - świętej Barbary ale też i drugiej – świętej Kingi.

           

Zdjęcie

Kopalnia to miejsce nie tylko turystyczne, uzdrowiskowe, rozrywkowe, edukacyjne ...

           

Zdjęcie ... ale być może i inkubator wspaniałych uczuć.    




Migawki na temat "rynkowy"

Jak migawki, to migawki, krótko i na temat. Na rynku w Strzelcach Opolskich jest/są:

  • ratusz na środku rynku,
  • samochody na parkingach wokół ratusza,
  • "plomby" w postaci budynków mieszkalnictwa wielorodzinnego dookoła rynku.

Na rynku w Wieliczce nie ma:

  • ratusza (ani na środku ani na obwodzie rynku),
  • "plomb" o charakterze tarnogórskiego "wieloryba" lub bloków z czasów realnego socjalizmu,
  • lokali gastronomicznych z wyjątkiem "Solnego pubu" - działającego na baaaardzo zwolnionych obrotach, lodziarni - zamkniętej, kawiarenki - bez śladów użytkowania.




Weekend na deptaku.

  Dzisiaj zamierzałam napisać o kolejnym rynku, który odwiedziłam podczas swoich nieodległych od Tarnowskich Gór podróży, nie zagranicznych wcale ale tych w sąsiednie powiaty, województwa, regionalnych. W nieformalnie ukształtowanym cyklu wpisów blogowych bez nazwy miało pojawić się dzisiaj zdjęcie z rynku w Strzelcach Opolskich ale większą siłą przebicia "wykazało się" zdjęcie z tarnogórskiej osi Kraków-Rynek. Oto nasz deptak (a właściwie jego cząstka) w kolejnej fazie przekształceń zmierzających do skoligacenia historii ze współczesnością. Instalowane są ławki bez "zaplecza" czyli bez oparć z pojemnikami "na podorędziu". Co to będzie? To co ma być.
A na razie na tej ulicy z zabudową z przełomu XIX i XX wieku jest coraz nowocześniej i z widokiem na zielone plastikowe ludziki z betonową stopą oraz kolorowe fasady kamienic.

           
   



Park na warpiach odkrywany.

Z mojej trasy łączącej rynki pobliskich miejscowości zboczyłam nieco do naszego „jubileuszowego” parku miejskiego, gdzie między warpiami ustawione zostały sumptem Urzędu Miasta tabliczki z nazwami nadanymi alejkom i ścieżkom. Obecne parkowe szlaki spacerowe to niegdysiejsze trakty, po których toczyły się onegdaj koła pojazdów transportujących urobek z drążonych na ciągnącym się tutaj polu górniczym szybów, chodników, przekopów.

Szkoda, że nie ustawiono tablic na początku roku kalendarzowego, na wiosnę, bo wówczas oraz latem przybywali tutaj liczni spacerowicze - tarnogórzanie i ich goście a także turyści. Teraz, jesienią i zimą, dużo mniej osób przebywa w parku.   
 http://tg.net.pl/mwm/post/index/21/110-lat-parku-miejskiego--POCZTWKI

Ten malowniczy krajobraz "parku na warpiach", mającego juz 110 lat, zyskał dzięki opisom, bo przypuszczam, że na wyobraźnię spacerowiczów mocno działać będzie taka Aleja Sztygarów, Karbidek czy Dobrego Urobku. Ta ostatnia nazwa mi samej kojarzy się z dobrą robotą, którą wykonał szereg osób począwszy od pomysłodawcy, przez urzędników, rzeźbiarza a na montażystach kończąc. Chwała im za to!

Tablice wykonane zostały estetycznie i solidnie, nazwy są przemyślane, odnoszące się do historii tego niebanalnego miejsca. Ale gdzie miodzio tam i dziegieć. Oto blaszane etykietki na rewersach drewnianych tablic „przygwózdkowano” szpilkopodobnymi kawałeczkami metalu, już rdzewiejącego. Wszystko będzie całkiem dobrze aż do momentu pojawienia się w okolicy „modernizatorów”.  Takich jak ci, którzy rozbierają blaszane części dachu Chatki Baby Jagi (też znalazła sie na zdjęciu) i przeznaczają je na z góry zaplanowane przez siebie cele. A fe!

PS. Jest jeszcze jedna korzyść z nadania nazw alejkom oraz ustawienia na nich tabliczek. To nie tylko to o czym wspomniał w jakiejś swojej wypowiedzi pan Burmistrz: nazwy ułatwią zakochanym precyzyjniejsze umówienie sie na randkę. To także kwestia zwiększenia się bezpieczeństwa, bo o ileż prościej jest wezwać patrol policji, straży miejskiej albo ambulans  na skrzyżowanie Promenady i Alei Dobrego Urobku, gdy staniemy się świadkami kradzieży, bójki albo, co nie daj Boże, gwałtu czy innej zbrodni.




strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |  239 |  240 |  241 |  242 |  243 |